Irlandzkie okruchy

Do najbardziej interesujących zabytków prehistorycznych Irlandii należy zespół neolitycznych grobowców korytarzowych, położonych w Newgrange nad rzeką Boyne, w hrabstwie Meath. Mają one formę kolistego kurhanu, a największy z nich liczy około 85 metrów średnicy i około 12 metrów wysokości. Szacuje się, że został wzniesiony około rok 3200 przed Chr. Zbudowano go z ułożonych na przemian warstw kamieni i ziemi, a boczne ściany pokryto dużymi otoczakami. Wzdłuż obwodu ułożono długie obłe głazy. Od strony południowo-wschodniej, w kierunku środka monumentu prowadzi korytarz o długości około 15 metrów, którego wysokość zwiększa się od około 1,5 do 2,5 metra, co związane jest z pochyłością terenu, na którym wznosi się kopiec. Korytarz prowadzi do komory z trzema bocznymi alkowami. Ściany i pułap korytarza i komory wykonane są z potężnych płyt skalnych, głównie z szarogłazu; szczyt pozornej kopuły nad komorą sięga wysokości sześciu metrów. Wszystkie kamienie użyte do budowy wykorzystywano w stanie naturalnym, bez jakichkolwiek śladów obróbki.

Wielki kurhan w Newgrange, ok. 3200 r. Przed Chr.

O ogromie pracy związanej z konstrukcją grobowca świadczy sam ciężar materiału zużytego na budowę, szacowany na 200 000 ton. Otoczaki pochodziły z sąsiedniej rzeki, natomiast inne elementy kamienne musiano transportować, zapewne wodą, nawet z odległości 50 kilometrów. Waga niektórych z nich dochodziła do 40 ton.

Ściany korytarza i komory oraz niektóre głazy obrzeżające ściany zewnętrzne kopca – w szczególności głaz przy wejściu do korytarza – ozdobione są wyżłobionymi wzorami geometrycznymi, wśród których dominuje motyw potrójnej spirali, często spotykany na monumentach i artefaktach megalitycznych, który bywa interpretowany jako symbol przejście od świata żywych do umarłych.

Wzory geometryczne na głazach otaczających wielki kurhan w Newgrange

Funkcja jaką pierwotnie pełniła ta monumentalna budowla nie jest jasna i nie jest pewne czy miała służyć za grobowiec, chociaż w korytarzu i w wewnętrznej komorze odkryto szczątki kilkorga ludzi, lecz niewątpliwie funkcja ta mogła się zmieniać przez wieki.

Inny grobowiec korytarzowy, pochodzący z tego samego okresu, tak zwany „Kurhan Zakładników”, znajdujący się w niezbyt odległej Tarze, służył niewątpliwie jako grobowiec, zidentyfikowano w nim szczątki około trzystu zmarłych, tak skremowane, jak i nieskremowane. pochodzące z neolitu, a także dalsze pochówki z epoki brązu, jednak kopiec zachował się tu w znacznie gorszym stanie niż w Newgrange. Całe Wzgórze Tary, na którym znajduje się kopiec, wraz ze swoim otoczeniem, posiada ogromne znaczenie historyczne i symboliczne dla Irlandii, jako miejsce w którym zatwierdzano nowych irlandzkich nad-królów. Poza tym najstarszym kurhanem grobowym znajdowało się tutaj szereg późniejszych grobowców i innych monumentów, zidentyfikowanych podczas prac archeologicznych, z których pozostało niewiele poza śladami prac ziemnych. Należał do nich między innymi podwójny krąg z pali drewnianych wokół szczytu wzgórza, wzniesiony pod koniec epoki neolitu, lub na początku epoki brązu, a także ogromy „Krąg Królewski”, o obwodzie tysiąca metrów, otoczony wewnętrznym rowem i zewnętrznym wałem ziemnym, pochodzący z pierwszego wieku przed Chr. Na szczycie jednego z dwóch kopców, leżących wewnątrz kręgu, osadzony jest w ziemi pionowy głaz, typu fallicznego, według tradycji „Kamień przeznaczenia”, przy którym intronizowano nowego nad-króla. Niewiele pozostało z historycznych budowli wzgórza Tary, lecz zachowało się jego piękne położenie z daleką perspektywą soczystej zieleni łąk, jak przystało na symboliczne serce „Szmaragdowej Wyspy”.

Kamień przeznaczenia na Wzgórzu Tary
Celtycki krzyż na Wzgórzu Tary
Pomnik Św. Patryka na Wzgórzu Tary
Widoki ze Wzgórza Tary

Dostępne źródła starożytne nie dostarczają wiele informacji na temat mieszkańców Irlandii, która znajdowała się poza obszarem panowania rzymskiego. Natomiast pisarze antyczni poświęcali dużo miejsc innym Celtom, których notoryczne najazdy, w czwartym i trzecim wieku przed Chr., stanowiły ogromne zagrożenie dla świata grecko-rzymskiego. Polibiusz, piszący w drugim wieku przed Chr., wspomina o ich porywczym i mało wytrwałym charakterze, a w opisie, zwycięskiej dla Rzymian, bitwy pod Telamonem, zwraca uwagę, że do boju występowali nago, dmąc w liczne trąby i rogi, których harmider był obliczony na wzniecenie trwogi wśród przeciwników. Wspaniała rzeźba „Umierającego Gala”, przedstawiają takiego celtyckiego wojownika, była elementem pomnika wzniesionego przez króla Pergamonu, Attalosa I, na pamiątkę decydującego zwycięstwa jakie odniósł w roku 241, nad rzeką Kaikos, nad Galatami, celtyckimi najeźdźcami osiadłymi w Azji Mniejszej, którzy trudnili się napadami na sąsiadów i wymuszaniem okupów. Pomnik nie dotrwał do naszych czasów, ale zachowała się po nim antyczna, marmurowa kopia pełnej ekspresji rzeźby, przedstawiającej umierającego celtyckiego wojownika, z charakterystyczną czupryną i zwisającymi wąsami, nagiego, jedynie z torkwesem na szyi i krwawiącą raną na boku. Obok niego spoczywa charakterystyczna wygięta trąbka.

Kopia rzeżby „Umirającego Gala” z pomnika w Pergamonie

Tak prawdopodobnie wyglądali arystokratyczni wojownicy Irlandzcy z tego okresu. W Narodowym Muzeum Archeologicznym Irlandii w Dublinie znajduje się bardzo podobna „Trąbka z Loughnashade”, nazwana tak od wyschłego jeziora w którym została odnaleziona. Przy całym podobieństwie do trąbki z pomnika, jest od niego młodsza, datowana na pierwszy wiek przed Chr. Wykonana jest z blachy brązowej i składa się z dwóch połączonych ze sobą, łukowatych tub, zakończonych krążkiem ozdobionym pięknym repusowanym wzorem roślinnym w stylu lateńskim.

Ozdobny wylot trąbki z Loughnashide, I w. przed Chr.
Dysk z brązu z Monastervin, II w. po Chr.

W tym samym muzeum znajduje się złoty torkwes pochodzący także z pierwszego wieku przed Chr.; należał do skarbu odnalezionego w Broighter, w którym, między innymi, znajdował się również złoty model łodzi wiosłowej. Torkwes ma formę torusa ze złotej blachy, ze złączem na czop, ozdobionego repusowanymi i grawerowanymi ornamentami roślinnymi i zoomorficznymi, wykonanymi przed zwinięciem torusa, których motywy stylizowanych koni mogą wskazywać na związki z celtyckim bogiem morza.

Torkwes z Broighter, I w. przed Chr.
Model łodzi z Broighter, II w. przed Chr.

Dosyć makabrycznymi eksponatami w Muzeum Archeologicznym są „ludzie z bagien”, zakonserwowane w torfie ciała, których kilkanaście odnaleziono dotąd w Irlandii. Najstarsze z nich datowane jest na rok 2000 przed Chr., lecz większość pochodzi z epoki żelaza. Noszą na ogół ślady gwałtownej śmierci i istnieje prawdopodobna hipoteza, że zostały zatopione w bagnie, jako ofiary przebłagalne związanie z groźnymi kataklizmami i zmumifikowały się w torfie.

Najciekawsze i najoryginalniejsze eksponaty w Muzeum Narodowym Irlandii pochodzą z wczesnego i środkowego średniowiecza, okresu w którym Irlandia odgrywała ważną rolę w życiu kulturalnym, a przede wszystkim religijnym, Europy zachodniej. Dzięki swojemu odizolowaniu, Irlandia, jako jedyny kraj zachodnioeuropejski uniknęła spustoszeń w okresie wędrówek ludów. Chrześcijaństwo został w niej wprowadzone w piątym wieku, w czym czołową rolę odegrał Św. Patryk, apostoł i patron Irlandii, który do dziś pozostaje charyzmatyczną i symboliczną postacią nie tylko Kościoła, lecz również narodu irlandzkiego. W następnych wiekach po nawróceniu, Kościół irlandzki rozwijał się szybko, we względnej izolacji, co doprowadziło do powstania specyficznych lokalnych form pobożności, w szczególności społeczności monastycznych, a mnisi irlandzcy zaangażowali się w szeroko zakrojoną pracę misyjną w Brytanii i na Kontynencie, zakładając liczne klasztory i odgrywając ważną rolę w życiu intelektualnym Kościoła. W samej Irlandii obok literatury religijnej i hagiograficznej rozwijała się bujnie poezja, oparta na pogańskiej tradycji bardów, oraz sagi, a także piśmiennictwo prawnicze i historyczne.

Z klasztorami o proweniencji irlandzkimi wiąże się początek wysoce oryginalnego stylu sztuki dekoracyjnej, jaki się wówczas rozwinął na Wyspach Brytyjskich i nosi nazwę stylu insularnego. Inspirowany był celtycką sztuką lateńską, lecz również również anglosaskimi wyrobami metalowymi, których wspaniałe przykłady odkryto w grobowcu w Sutten Hoo. Charakterystyczne dla stylu insularnego są motywy dekoracyjne w formie kunsztownych splotów wstęgi, występujące w iluminowanych rękopisach i w metaloplastyce, a w Irlandii również na wielkich krzyżach kamiennych. Kulminacyjny okres panowania tego stylu, przypadający na ósme i dziewiąte stulecie, nazywany jest złotym wiekiem irlandzkiej sztuki średniowiecznej.

Z okresu tego pochodzą dwa słynne kodeksy iluminowane, przechowywane w bibliotece Trinity College w Dublinie. Starszy z nich, „Księga z Durrow”, datowany jest na drugą połowę siódmego wieku i zawiera teksty łacińskie czterech Ewangelii, napisane tak zwaną „majuskułą wyspiarską”. Inicjały i interlinie wewnątrz tekstu ozdobione są dekoracją geometryczną, a ponadto manuskrypt zawiera jedenaście pełnych stron iluminacji. Każda z Ewangelii poprzedzona jest całostronnicową iluminacją z symbolem odpowiedniego Ewangelisty, lecz najbardziej oryginalne są dodatkowe „strony dywanowe”, całe pokryte niezmiernie kunsztownymi i złożonymi splotami dekoracji geometrycznych, z motywami potrójnych spirali, typowych dla sztuki lateńskiej, oraz misternie przeplecionych szarf. Spomiędzy żółtych, czerwonych, brązowych i zielonych splotów przeziera czarne tło. Na jednym z „dywanów”, szczególnie efektowne zwoje wydają się oplatać jakieś kształty zoomorficzne, przypominające ryby.

Drugi ze wspomnianych manuskryptów, „Księga z Kells” jest ponad sto lat młodsza i została wykonana ok. roku 800, w skryptorium zakonnym, być może na wyspie Iona. Podobnie jak „Księga z Durrow”, manuskrypt zawiera łacińskie teksty czterech Ewangelii, w wersji Wulgaty, uzupełnione przez materiały pomocnicze, w tym tzw. Kanony Euzebiusza. Zachowana księga liczy liczy 340 kart pergaminu, a brak partii Ewangelii według Św. Jana wskazuje na to, że kilkadziesiąt kart musiało zaginąć. Analiza insularnej majuskuły manuskryptu wskazuje na to, że sporządzało go co najmniej trzech skrybów, a bogactwo jego wystroju plastycznego, nie ma sobie równego wśród wszystkich kodeksów insularnych. Niemal trzydzieści stron pokrytych jest w pełni, lub niemal w pełni iluminacjami, a na prawie wszystkich stronach tekstu znajdują się ozdobne inicjały, i interlinie, szczególnie rozbudowane na początku każdej Ewangelii, nie mówiąc już o słynnym „Chiro”, zamieszczonym w połowie Ewangelii Św. Mateusza, które zajmuje prawie całą stronę. Dopatrzono się w nich również ręki trzech różnych malarzy. Wśród nieprawdopodobnie precyzyjnych splotów ukrywają się stworzenia prawdziwe i wyczarowane wyobraźnią mistrzów. Użyta paleta barwna jest bogatsza niż w „Księdze z Durrow” i obejmuje kolory purpurowy, fioletowy, czerwony, różowy, niebieski, zielony i żółty. Na iluminacjach przedstawiających postacie ludzkie można zaobserwować wpływ ikonografii biblijnej ze wschodniego basenu Morza Śródziemnego. Tronująca Madonna z Dzieciątkiem jest najstarszą taką reprezentacją znaną z manuskryptów zachodnich.

W bibliotece Trinity College znajduje się również jedna z trzech zachowanych harf średniowiecznych, pochodzących z czternastego lub piętnastego wieku, prawdopodobnie z Argyll w Szkocji. Nazywana jest anachronicznie Harfą Brian Boru, nad-króla Irlandii z początku XI wieku, i posłużyła za wzór do herbu Irladii

„Harfa Briana Boru”, XIV/XV w.

Emblematycznym dziełem metaloplastyki złotego wieku irlandzkiej sztuki średniowiecznej jest „Brosza z Tary”, pochodząca z około roku 700. Jest to zapinka typu noszącego nazwę pseudo-penannularnego, złożona z ozdobnego pierścienia z nanizanym na niej uchem długiej szpili, którą można przesuwać wzdłuż pierścienia. Zapinki takie Rzymianie używali do upinania togi lub płaszcza na swoim prawym ramieniu, a ozdobna brosza tego typu była znakiem wysokiego statusu społecznego. Jak się zdaje, zwyczaj ich używania dotarł do Irlandii poprzez Brytanie, pod koniec epoki starożytnej, lecz miejscowi złotnicy dekorowali je bardziej ozdobnie, stosując wzory oparta na celtyckim stylu stylu lateńskim. Nazwa „Brosza z Tary” jest dosyć przypadkowa. Została odnaleziona nie w Tarze, lecz na odległej od niej plaży, a nazwana tak, ze względów komercyjnych przez złotnika, który ją zakupił i wyrabiał jej kopie na sprzedaż.

Szkielet pierścienia broszy wynosi 8,7 cm i jest odlany ze srebra, podobnie jak osłona, w formie półksiężyca, obejmująca dolną partię pierścienia. Obie strony pierścienia, a także głowicy szpili, były w pełni pokryte niesłychanie kunsztowną dekoracją, wykonaną w rozmaitych technikach złotniczych. Dekoracje na stronie tylnej wykonane zostały jako odlew i uzupełnione w technice nielo, natomiast po stronie zewnętrznej wpasowano maleńkie złote paneliki, pokryte miniaturowym filigranem z cieniutkiego złotego drutu. W sumie na broszy było tych panelików 28, z czego zachowało się 18. Precyzję tego wykonania można chyba porównać z chińskimi ażurowymi wyrobami z kości słoniowej. Wśród dekoracji dominują motywy geometryczne wywodzące się ze stylu lateńskiego, lecz przy bardziej wnikliwej obserwacji można również dostrzec kształty zwierzęce. Dodatkową elementami zdobniczymi są ćwieki z wielkimi łebkami z bursztynu lub kolorowego szkła.

Brosza z Tary, przednia i tylna strona, ok roku 700

Inna słynna celtycka zapinka z Irlandii, nosząca nazwę Broszy Londesborough, od nazwiska jej dziewiętnastowiecznego właściciela, znajduje się obecnie w Muzeum Brytyjskim. Jest datowana na przełom ósmego i dziewiątego wieku, a więc około stu lat młodsza od Broszy z Tary i mniej ozdobna niż tamta. Wykonana została również ze srebra, częściowo złoconego, udekorowana misternymi motywami geometrycznymi i zoomorficznymi oraz wysadzana oczkami z bursztynu, lecz nie posiada ozdób ze złotego filigranu.

Brosza Londesborough, 750 – 850 r.

Reprezentacyjnymi wyrobami wczesnośredniowiecznej sztuki złotniczej Irlandii są również dwa kielichy mszalne, oba odnalezione wśród skarbów, ukrytych zapewne przed rabunkowymi najazdami wikingów i od miejsca odnalezienia nazwane Kielichem z Ardagh i Kielichem z Derrynaflanu. Mają podobną do siebie formę, zbliżoną do późnorzymskich naczyń stołowych, lecz zostały udekorowanym w charakterystycznym stylu irlandzkim. Starszy i bardziej ozdobny Kielich z Ardagh pochodzi z ósmego wieku. Jego półkulista czasza, o średnicy około 19 cm, oraz podstawa, wykonane zostały z blachy srebrnej i połączone nóżką z repusowanego i pozłacanego brązu. W przeciwieństwie do Broszy z Tary całej pokrytej bujnymi ornamentami, dekoracja kielicha wydaje się oszczędną i nie zaciemnia eleganckiego kształtu kielicha; poza ozdobną nóżką, składa się z dwóch złotych pasów, z których jeden przebiega poniżej brzegu czaszy, a drugi wokół podstawy, oraz z czterech medalionów na brzuścu czaszy. Prostota dekoracji jest jednak złudna: pasy dekoracyjne składają się z wielkiej liczby małych, misternych paneli, z motywami geometrycznymi i zoomorficznymi, wykonanych rozmaitymi technikami jubilerskimi: odlewem, repusowanie, rytowaniem, filigranem i emalią komórkową. W odstępach między panelami umieszczono ozdobne guzy. Aż trudno uwierzyć, że na kielich składa się ponad trzysta oddzielnych elementów spojonych razem. Poniżej pasa ozdób wyryto imiona dwunastu apostołów, a krój użytych liter pozwolił na datowanie kielicha.

Kielich z Ardagh, VIII w.
Kielich z Derrynaflanu, VIII/IX w.

Do skarbu odnalezionego w ruinach opactwa w Derrynaflanie, z którego pochodzi kielich, należała również patena, w formie dużej płaskiej misy z kutego srebra, do brzegu której przylutowano płaski kołnierz z brązu, ozdobiony dwunastoma złotymi panelami, przytwierdzonymi za pomocą dwudziestu czterech ćwieków z łebkami z kolorowego szkła i emalii. Część paneli ozdobiona jest motywami geometrycznymi i zoomorficznymi. Podobieństwo pateny do Kielicha z Ardagh sugeruje, że pochodzą z tego samego okresy, a być może nawet wykonane zostały w tym samym warsztacie.

Patena z Derrylaflanu, VIII w.

W ósmym lub dziewiątego wieku wykonano także krzyż ołtarzowy lub procesyjny, którego nazwa pochodzi od jeziora Tully Lough. Został z niego wydobyty w bardzo złym stanie; drewniany szkielet uległ prawdopodobnie rozkładowi, a pokrywające go panele z brązu, pokryte cyną, imitującą srebro, częściowo zaginęły lub zostały uszkodzone. Po pieczołowitej rekonstrukcji wymiary krzyża wynoszą 127×44 cm, większość drewnianego szkieletu pokryta jest panelami z brązu. Panele, graniczące z przecięciem ramion krzyża, ozdobione są motywami geometrycznymi, przypominającymi kłębki nici, i dodatkowo udekorowane wielkimi guzami, natomiast panele na końcu ramion mają formę ażurowej kraty. Ponadto, na dole i górze belki pionowej, umieszczone są dwa niemal identyczne panele figuratywne, przedstawiające mężczyznę, ubranego w spódniczkę, pomiędzy dwoma dzikimi zwierzakami, być może Daniela w jaskini lwów. W dekoracji krzyża przejawiają się wyraźne wpływy kultury lateńskiej.

Krzyż z Tully Lough, VIII / IX w.

Cross of Cong, najsłynniejszy irlandzki krzyż procesyjny, z okresy średniowiecza można z dużą pewnością datować na lata dwudzieste dwunastego wieku, dzięki umieszczonej na nim inskrypcji, która stwierdza, że krzyż został ufundowany przez Tairrdelbach Ua Conchobair, króla Connachtu i nad-króla Irlandii, jako relikwiarz fragmentu Prawdziwego Krzyża, o którym z innych źródeł wiadomo, iż król otrzymał go z Rzymu w roku 1123. Co więcej, inskrypcja informuje również, iż wykonawcą krzyża był mistrz Mael Isu mac Bratdan O Echan. Jak widać średniowieczni złotnicy irlandzcy byli dumni ze swojego mistrzostwa i chcieli zachować pamięć po sobie. Szkielet Krzyża z Cong wykonany z drewna dębowego, został pokryty blachą metalową. Srebrne bordiury ramion krzyża nie są liniami prostymi, lecz składają się z wklęsłych wycinków łuków, które na stykach ze sobą tworzą charakterystyczne rogi, zaakcentowane jeszcze ozdobnymi guzami. W kształcie tym dopatrywano się wpływów romańskich. Krzyż połączony jest ze swoją podstawą za pomocą rzeźbionego wspornika, przedstawiającego głowę zwierzaka, który w paszczy skierowanej do góry utrzymuje dolny koniec trzonu krzyża. Obie strony krzyża pokryte są złotymi panelami, ozdobionymi ażurowymi plecionkami, spiralami i ornamentami okuciowymi, wskazującymi na wpływy skandynawskie. Dodatkowo, od zewnętrznej strony, wzdłuż ramion krzyża umieszczone były ozdobne guzy, z których zachowały się jedynie oprawy. Mała okrągła nisza na pomieszczenie rzekomej relikwii prawdziwego krzyża, obecnie zaginionej, znajduje się na przecięciu ramion krzyża i jest osłonięta wyszlifowanym kryształem górskim.

Krzyż z Cong, lata 1120-te

Relikwiarz Św. Manchana, największy irlandzki relikwiarz średniowieczny, przechowywany w kościele w Baher, jest zachowany z bardzo licznymi brakami w wystroju. Na podstawie tych niepełnych materiałów dokonano rekonstrukcji oryginału, która wystawiona jest w Muzeum Narodowym w Dublinie. Relikwiarz ma formę stromego dwuspadowego dachu o szerokości 60 cm, zamkniętego, po obu stronach, pionowymi ściankami bocznymi, zbudowanego z drzewa cisowego i pokrytego srebrną blachą oraz dekoracjami z pozłacanego brązu. Do dolnych rogów relikwiarza przymocowane są pierścienie pozwalające na przewleczenie sznurów lub prętów przy przenoszeniu go podczas podczas procesji. Każda z dwóch ścian dachu zdominowana jest równoramiennym krzyżem o falistych ramionach, którego sylwetka nakreślona wypukłą bordiurą, o przekroju półwałka, sięga do obrzeżeń ścian. W środku oraz na każdym z czterech krańców krzyża umieszczono wielkie guzy, pokryte dekoracją plecionkową lub ornamentem okuciowym, natomiast wolne przestrzenie wewnątrz krzyża udekorowano emalią. Podobne dekoracje występują na ściankach bocznych oraz na bordiurach ścian dachu. Dekoracje te łączą w sobie elementy tradycyjnej sztuki irlandzkiej oraz sztuki wikingów i są tak bliskie wystrojowi Krzyża z Cong, iż mogły zostać wykonane ręką mistrza Maela Isu mac Bratdana. Na tej podstawie datuje się relikwiarz na wczesne lata dwunastego wieku. Na wolnych polach w rogach obu stron dachu ustawiono obok siebie rzędy stłoczonych figurek męskich z brązu. Zachowało się ich, co prawda, tylko jedenaście lecz przytwierdzano je do powierzchni dachu indywidualnymi nitami, więc udało się ustalić, że w oryginale musiało ich być aż 52 i, umieszczone na rekonstrukcji relikwiarza, wprowadzają wrażenie przeładowania. Figurki są dosyć stereotypowe: szczupłe, o podobnych rysach twarzy, wszystkie ubrane w spódniczki, lecz zindywidualizowane zarostem, układem rąk, oraz trzymanymi przedmiotami. Badacze uznali że musiały zostać dodane później, zapewne pod koniec dwunastego wieku, lecz ich znaczenie pozostaje zagadką.

Kopia relikwiarza Św. Manchana, XII w.

Szkatuła na pomieszczenie manuskryptu tak zwanej Biblii Św. Patryka została wykonana z drewna cisowego w ósmym lub dziewiątym wieki i pokryta płytkami z brązu, ozdobionymi deseniami geometycznymi. Prawdopodobnie miała służyć jako relikwiarz, jednak w ostatecznie umieszczono w niej iluminowany manuskrypt łacińskiej Ewangelii, tradycyjnie wiązany ze Św. Patrykiem. Zachowało się czterdziestu kartek tego manuskryptu, datowanych na na okres od szóstego do ósmego wieku. W czternastym i piętnastym wieku została osłonięta dwiema kolejnymi oprawami, jedną z brązu, a druga z pozłacanego srebra. Ta ostatnia oprawa pokryta jest bogatą dekoracją reliefową w stylu gotyku międzynarodowego, lecz z elementami dawnego stylu insularnego, Krzyż umieszczony na wieku szkatuły dzieli je na cztery prostokątne pola, w których figurują postacie świętych, wykonane w wypukłym reliefie.

Oprawa szkatuły na Ewangelięśw. Patryka, XIV/XV w.

Z okresu od dziewiątego do jedenastego wieku z Irlandii i Szkocji pochodzi lokalny typ pastorałów przeznaczonych dla biskupów i opatów, nazywany wyspiarskim Pastorały te różnią się od używanych w innych kościołach zachodnioeuropejskich formą zwieńczenia laski. O ile pastorał europejski kończył się ślimacznicą, zwaną kurwaturą, o tyle w typie wyspiarskim szczyt pastorału miał formę otwartego półokręgu, zakończonego skierowanym pionowo w dół „zwisem” (po angielsku drop). Od przodu, zwis ozdobiony był bogatą dekoracją ażurowa lub kamieniami półszlachetnymi; niewiele z tych dekoracji zachowało się do naszych czasów. Całkowita wysokość pastorału wynosiła średnio około 120 cm. Jego trzon wykonany był z drewna, na ogół cisowego i osłonięty tubami z blachy oraz ozdobiony kilku pierścieniami, zazwyczaj o beczkowatym lub dwustożkowym kształcie, rozmieszczonymi w regularnych odstępach. Szczyt pastorału osadzany na trzonie, odlewany był w całości, za wyjątkiem zwisu i ozdobnego grzebienia biegnącego wzdłuż górnej krawędzi, które wykonywano osobno i montowano później. Elementy metalowe wykonywane były zazwyczaj z brązu, znany jest tylko jeden egzemplarz, w którym wszystkie elementy są srebrne. Szczyty pastorałów oraz pierścienie były bogato udekorowane przy użyciu rozmaitymi technikami, z wykorzystaniem tak motywów geometrycznych, jak i zoomorficzne, przejawiających wpływy skandynawskich stylów Ringerike i Urnes. Grzebień na szczycie bywał często wykonywany w formie ażurowego fryzu z motywami zwierzęcymi, odlewanego z brązu. Jedynym elementem antropomorficznym były małe główki w wykonane w głębokim reliefie, umieszczone w niektórych pastorałach na szczycie zwisu. Sam zwis był osłonięty od przodu srebrnym ażurem lub ozdobiony półszlachetnymi kamieniami, jednak niewiele z tych dekoracji się zachowało. Ścianki szczytu pokryte były wyszukanymi dekoracjami z motywami przeplatanych wstęg, lub wydłużonych form zwierzęcych, inkrustowanych srebrem lub złotem, albo wykonanych w technice niello; niekiedy ozdobione były guzami z masy szklanej.

W Muzeum Narodowym w Dublinie przechowywane są trzy dobrze zachowane irlandzkie pastorały wyspiarskie, od miejsc znalezienia nazywane pastorałami z Lismore, z Conmacnoise i z rzeki Laune. Z inskrypcji zachowanej na pierwszym z nich wynika, że został wykonany przez mistrza Nechtaina, na początku dwunastego wieku, natomiast dwa pozostałe są datowane na wiek jedenasty.

Pastorały z Lismore (początek XII w.), z Conmacnoise i z rzeki Laoune (XI w.)
Pastorał z Lismore (początek XII w.)

Tak zwany ‘pastorał z Kells’, należący do zbiorów Muzeum Brytyjskiego jest mało precyzyjnie datowany na okres pomiędzy końcem dziewiątego a jedenastym wiekiem.

Pastorał z Kells, IX – XI w.

Pierwsze najazdy norweskich wikingów irlandzkie kroniki zanotowały w latach 790-tych. Dotknęły one szczególnie boleśnie kościoły i klasztory, w których najeźdźcy oczekiwali większych łupów, w formie wyposażenia liturgicznego. Ukryte skarby kościelne, nadal jeszcze odnajdywane, są świadectwem zagrożenia instytucji kościelnych, jakie wówczas panowało. Poczynając od lat 840-tych, wikingowie zaczęli zakładać stałe osiedla na wybrzeżu morskim, lub nad żeglownymi rzekami, by mogli dotrzeć na swoich długich łodziach. Prowadzili nadal wyprawy rabunkowe lecz równocześnie rozwijali dalekosiężny handel morski i rzemiosło. Ich nadmorskie osiedla rozrosły się do pierwszych miast w Irlandii, z Dublinem na czele. Dzięki prowadzonemu handlowi zamorskiemu stosunkowo duże ilości srebra docierały na wyspę i w latach 990-tych w Dublinie zaczęto wybijać monety. Wikingom nie udało się jednak podbić Irlandii, a zwycięstwo jakie w roku 1014, w bitwie pod Clontarfem. odniósł nad nimi Brian Boru, nad-król Irlandii, zwiastowało upadek ich panowania na wyspie.

Kolonizacja wikingów nie miała jedynie militarnego znaczenia, lecz przyniosła również wzmożone kontakty zamorskie i wpływy kulturowe, które doprowadziły do powstania twórczej syntezy tradycji irlandzkiej z elementami skandynawskimi. Przejawią się to w rozwoju produkcji rzemieślniczej, w której obok tradycyjnych dekoracji pojawiły się plecionki i motywy zwierzęce charakterystyczne dla skandynawskiego stylu Ringerike i Urnes. Można to w szczególności prześledzić na przykładzie brosz penannularnych, które były już wcześniej znane w Irlandii, jak na to wskazuje przykład Broszy z Tary, lecz teraz stały się bardzo popularne. Srebro, jakie pojawiło się na rynku irlandzkim, w większych ilościach, stało się podstawowym materiałem, z którego wykonywano brosze. Miały one mniej kunsztowną i ozdobną dekorację, niż wcześniejsze, tym nie mniej przybierała ona różne ciekawe formy, na przykład kwiatu ostu.

Brosza z okolic Tary, (VIII/IX w.)
Brosza z Kilamery (IX w.) i brosza z hrabstwa Cavan (VIII/IX w.)
Brosza z Ballyspenal (IX/X w. i brosza z Loughmoe (IX w.)
Srebrne brosze, X w.
Brosza z kwiatami ostu, X w.

Galeria Narodowa Irlandii w Dublinie jest niewielka i dosyć skromna, posiada jednak kilka znakomitych obrazów, z których najsłynniejszym jest „Pisząca list” Vermeera, powstała pod koniec życia artysty.

Jacques Yverni, Zwiastowanie
Johannes Vermeer, Pisząca list
Francisco Goya, Portret aktorki Antonii Zàrate

Wielkie krzyże kamienne z Irlandii są zapewne najbardziej znaną formą europejskiej rzeźby wczesnośredniowiecznej, a zarazem symbolem Irlandii; od nich pochodzi nazwa krzyża celtyckiego. Wprowadzone zostały prawdopodobnie na wyspie Iona, pod koniec wieku ósmego, a w dziewiątym wieku rozprzestrzeniły się w Irlandii. Ich popularność dotrwała do wieku dwunastego i w sumie zachowało się ponad dwieście takich krzyży. Wzorem dla nich były zapewne wcześniejsze krzyże drewniane i metalowe, a do ich popularności mogły przyczynić się paradoksalnie łupieżcze najazdy wikingów, gdyż trudniej było zniszczyć monumentalny krzyż kamienny niż spalić drewniany, lub zrabować metalowy. A krzyże kamienne były rzeczywiście ogromne. Ich wysokość wynosiła od dwóch do siedmiu metrów. Krzyże wykuwane były na ogół w całości z jednego monolitu skalnego, chociaż w Ulsterze trzon i belkę poprzeczną wykonywano oddzielnie. Trzon gotowego krzyża osadzany był w podstawie o formie ściętej piramidy. Krzyże charakteryzowały się pierścieniem wokół skrzyżowania belek, mającym wyobrażać promienie słońca, na tle którego umieszczony był krzyż, co jest interpretowane jako relikt pogańskiej tradycji celtyckiej.

Krzyże wykonywane były z lokalnego materiału i ich wystrój zależał od kamienia z którego zostały wykonane. Krzyże z granitu były na ogół płaskie i pozbawione ozdób, natomiast miękki piaskowiec pozwalał na dosyć bogaty wystrój rzeźbiarski, umieszczany na ogół w prostokątnych obramowaniach wzdłuż ramion krzyża i na ich skrzyżowaniu. Obok dekoracji geometrycznych, z motywami w stylu celtyckim, były to również sceny biblijne, a także związane z władzą królewską, gdyż, jak się zdaje, królowie chętnie fundowali krzyże, co zwiększało ich popularność.

Na cmentarzu przy ruinach opactwa w Monasterboice zachowały się trzy wielkie krzyże. Najstarszy z nich nosi nazwę Krzyża Muiredacha, od imienia fundatora, umieszczonego w inskrypcji na krzyżu. Fundatorem tym był prawdopodobnie Muiredach mac Domhnaill, zasłużony opat w Monasterboice, zmarły w roku 923, co wskazywałoby na ufundowanie krzyża na początku dziesiątego wieku, chociaż nie można wykluczyć, że chodziło o dwóch innych Muiredachów, zmarłych w wieku dziewiątym. Krzyż ma wysokość 5,8 metra i cały pokryty jest dekoracją rzeźbiarską, najbogatszą ze wszystkich zachowanych krzyży irlandzkich. Na jego wschodniej fasadzie, na skrzyżowaniu ramion, umieszczono scenę Sądu Ostatecznego, a w obramowanych panelach, wzdłuż ramion krzyża, widnieją sceny starotestamentowe. Natomiast, na fasadzie zachodniej, centralnej scenie Ukrzyżowania towarzyszą epizody z Ewangelii. W węższych panelach, na bocznej, południowej i północnej stronie, dominują dekoracje geometryczne. Szczyt krzyża zdobi domek z dwuspadowym dachem, który być może miał przedstawiać relikwiarz. Jak policzono, na krzyżu przedstawione są w sumie 124 osoby. Reliefy są dosyć toporne i schematyczne, a tysiącletnie oddziaływanie warunków atmosferycznych zatarło szczegóły, jednak zdołano zidentyfikować poszczególne sceny i stwierdzić, że przedstawione postacie noszą stroje z epoki powstania krzyża. West Cross, jeden z dwóch pozostałych wielkich krzyży na cmentarzu w Monasterboice, jest najwyższym w Irlandii, liczy około 7 metrów i posiada również bogaty wystrój rzeźbiarski, jednak gorzej zachowany.

Krzyż Muiredacha, fasada zachodnia
Krzyż Muiredacha, fasada wschodnia
Krzyż Muiredacha, fasada południowa
Krzyż Muiredacha, fragmenty fasady południowej
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie k10.jpg
Krzyż Zachodni w Monasterboice, fasada zachodnia
Krzeż Zachodni w Monasterboice, fasada południowa
Krzyż Północny w Monasterboice

Najbardziej charakterystycznymi średniowiecznymi budynkami kościelnymi w Irlandii, są okrągłe wieże, które spełniały funkcję dzwonnic, lecz mogły być również wykorzystywane jako schrony podczas najazdów rabunkowych. Szacuje się że w latach 950 – 1250 wzniesiono około 120 takich wież, z których blisko 20 zachowało się w bardzo dobrym stanie. Wieże wznoszone były zazwyczaj jako wolno stojące, naprzeciwko zachodniego wejścia do kościoła. Miały postać regularnego walca, zwężającego się nieco ku górze i zakończonego cylindrycznym kamiennym dachem. Ich wysokość wynosiła 18 – 40 m, a obwód przy powierzchni ziemi, 12 – 18 m. Starsze wieże wznoszone były z nieobrobionego kamienia, a późniejsze z ciosów kamiennych. Posiadały zazwyczaj dwa lub trzy piętra z drewnianymi powałami, do których prowadziły wewnętrzne drabiny lub drewniane schody. Wejście do wieży umieszczano na wysokości dwóch do trzech metrów, bardziej dla zapewnienia stabilności konstrukcji, przy płytkich fundamentach, niż w celach obronnych. Pojedyncze okna na każdym pietrze miały formę wąskich prześwitów; na szczycie wieży, było ich cztery, by dźwięk dzwonów rozchodził się na wszystkie strony świata.

Okrągła wieża w Monasterboice, ze zniszczonym szczytem

Jedna z dobrze zachowanych wież znajduje się wśród ruin klasztoru Glendalough, położonych w malowniczej dolin polodowcowej w pobliżu dwóch jezior, u podnóża Gór Wicklow.

Widoki z drogi przez Góry Wicklow

Według tradycji, ten jeden z najważniejszych irlandzkich klasztorów średniowiecznych został założony w szóstym wieku przez Kewina, późniejszego świętego, który spędził w dolinie Glendalough kilka lat jako pustelnik, a potem powrócił tam z grupą uczniów, którzy stanowili zalążek wspólnoty monastycznej. W ciągu następnych stuleci klasztor stał się popularnym miejscem pielgrzymkowym, a także centrum edukacji religijnej dysponującym własnym skryptorium, wzniesiono w nim siedem kościołów, oraz szereg innych budynków, w tym dormitoria dla mnichów i domy gościnne dla pielgrzymów, infirmerię, zabudowania gospodarcze i pomieszczenia dla pracowników świeckich. W roku 1111 Glendalough zostało stolicą diecezji położonej w północnym Leinsterze, lecz w roku 1214 diecezja ta została połączona z archidiecezją w Dublinie, co zmniejszyło znaczenie Glendalough, a w roku 1398 klasztor został splądrowany przez wojska angielskie i już nigdy się nie dźwignął. Zachowane ruiny oraz nieliczne budynki, które nie uległy zniszczeniu, lub nadawały się do odrestaurowania pochodzą prawdopodobnie z wieków od dziesiątego do dwunastego. Należy do ich okrągła wieża zbudowana z granitu, o wysokości około trzydziestu metrów, której stożkowy dach został zrekonstruowany w dziewiętnastym wieku, oraz jednonawowy kościół pod wezwaniem Św. Kewina, popularnie nazywany „Kuchnią Św. Kewina”, ze stromym dachem i sygnaturką, w formie małej okrągłej wieżyczki, przypominającą komin. Ciekawe są ruiny katedry z zachowanymi fragmentami dekoracji rzeźbiarskiej. Pomimo trwającego przez wieki opuszczenia, miejsce dawnego klasztoru nie zostało zapomniane. W osiemnastym i dziewiętnastym wieku, 3 czerwca, w dniu Św. Kewina, odbywały się tu „buntownicze” zgromadzenia Irlandczyków, a i obecnie w tym dniu gromadzą się tłumy wiernych. Natomiast na tamtejszym cmentarzu stale wyrastają nowe groby.

Cmentarz i okrągła wieża w Glendalough
Kościół Sw. Kewina w Glendelough
Ruiny katedry w Glendaough

Dzieje cysterskiego opactwo w Boyle, którego ruiny znajdują się na północnym zachodzie w Connachtcie, łączy z Glendalough tylko jedno, zostało ono także zniszczone przez Anglików. Opactwo zostało ufundowane w dwunastym wieku, w okresie, gdy reforma Kościoła dotarła do Irlandii, lecz ze względu na panującą niestabilną sytuację polityczną budowa opactwa trwała z przerwami aż do około 1220 r. Opactwo utrzymywało kontakty z Burgundią, skąd cystersi trafili do Irlandii i plan architektoniczny klasztoru opierał się na wzorach burgundzkich, z dużym kwadratowym dziedzińcem, otoczonym krużgankami, którego stronę północną zajmował kościół, a pozostałe kapitularz, refektarz i kuchnie oraz dormitorium. Kościół był trójnawowy z transeptem, a przerwy w budowie spowodowały niejednolitości stylistyczne. Niektóre rozwiązania wskazują na wpływy zachodnio angielskie. Natomiast wystrój rzeźbiarski pochodził zapewne od lokalnych rzemieślników.

Pod koniec szesnastego wieku, klasztor został rozwiązany przez Elżbietę I, ostatni opat skazany na śmierć i stracony, a w budynki klasztorne zajęte na koszary wojskowe. Dalszej ich dewastacji dokonali purytanie Cromwella, a dzieła zniszczenia dopełniła ludność cywilna traktująca ruiny jako źródło materiałów budowlanych. Zabudowania klasztorne zostały prawie całkowicie rozebrane, lecz zachowały się znaczne partie kościoła oraz portierni, które ostatnio częściowo odrestaurowano i zabezpieczono.

Ruiny opactwa w Boyle

Dublin posiada aż dwie katedry, obie obecnie anglikańskie, położone blisko siebie: jedną pod wezwaniem Kościoła Chrystusowego, a drugą, Św. Patryka. Początki obu z nich sięgają XI wieku, gdy na ich miejscu wznosiły się kościoły drewniane, w dwunastym i trzynastym wieku, po inwazji angielskiej, zastąpione monumentalnymi budowlami kamiennymi. W okresie reformacji i wojny domowej oba kościoły zmieniały swoją przynależność religijną. Katedra Św. Patryka okres najbardziej dramatyczny przeżyła podczas podboju Irlandii przez purytanów Cromwella, gdy lord-protektor zamienił ją w stajnie dla swojej kawalerii, demonstrując, w ten sposób pogardę dla Kościoła anglikańskiego. Po daleko posunięte ruinie. obie katedry zostały całkowicie przebudowane w dziewiętnastym wieku, tak, że niewiele pozostało z oryginalnych budowli.

Z burzliwego środka siedemnastego wieku pochodzi reprezentacyjny, wręcz pretensjonalny, grobowiec rodziny Boyle, ufundowany w roku 1632 przez Ryszarda Boyle, 1-szego earla Corku. Grobowiec przeżył długą i burzliwa historię, z cyklu „vanity fair”. Ryszard był jednym z głównych angielskich kolonizatorów Irlandii i najpotężniejszych lordów anlo-irladzkich, lecz popadł w personalny konflikt z Tomaszem Wentworthem, lordem-namiestnikiem Irlandii, późniejszym lordem Straffordu, straconym w roku 1641, w ramach konfliktu parlamentu z Karola I. Usytuowanie grobowca Boylów w honorowym miejscu, za głównym ołtarzem w katedrze Św. Patryka, wywołało wściekłość Wentwortha, który doprowadził do jego rozebrania. Potem grobowiec został jednak wzniesiony powtórnie, w mniej eksponowanej południowej nawie, by w dziewiętnastym wieku trafić na swoje obecne miejsce przy zachodnim krańcu katedry. Ciekawostką jest obecność, wśród postaci występujących na nagrobku, nieletniego Roberta Boyle’a, najmłodszy syn Ryszarda, późniejszego współzałożyciela Towarzystwa Królewskiego, uważanego za prekursora nowoczesnej chemii.

Grobowiec rodziny Boyle

Inną wielką postacią związaną z katedrą Św. Patryka był Jonatan Swift, dziekan katedry w latach 1713 – 1745, na którego nagrobku widnieje, ułożona przez niego inskrypcja łacińska:

Tu spoczywa ciało Jonatana Swifta, doktora teologii, dziekana tego kościoła katedralnego, gdzie wściekłe oburzenie nie może go już dotknąć. Krocz dalej wędrowcze, naśladuj, jeśli możesz, tego, który (w miarę swych możliwości) bronił wolności.

W Dublinie zachowała się duża liczba zamożnych domów mieszkalnych w stylu georgiańskim, który jak sama nazwa wskazuje pokrywał się mnie więcej z okresem panowania czterech kolejnych angielskich królów Jerzych, to jest z latami 1714 – 1830. Ich styl oznaczał się prostotą i nawiązaniem do wzorów klasycznych. Gregoriańska zabudowa Dublinu, koncentrująca się w regionie, nazywanym popularnie Georgian Quarter, charakteryzuje się wyjątkową jednorodnością. Ta jednolitość jest w dużym stopniu zasługą jednego przedsiębiorcy obdarzonego wyobraźnią i majątkiem, który działał w stylu współczesnych deweloperów. Przedsiębiorcą tym był wicehrabia Thomas Fitzgerald (1711 – 76), właściciel terenów wiejskich, położonych na granicy ówczesnego miasta. Fitzgerald zaangażował architekta, Johna Ensora, który na jego terenach opracował kompleksowy plan zabudowy, obejmujący obecny plac Merrion i przyległe ulice, które miały zostać obrzeżone ciągłymi pasmami niemal identycznych domów mieszkalnych, przeznaczonych dla elity finansowej i społecznej. Zgodnie z tą koncepcją, na tyłach domów miały się znajdować kwatery małych prywatnych parków, oraz stajnie. Domy były trzypiętrowe, z rzędami okien, największych na pierwszym, najbardziej reprezentacyjnym piętrze, a zmniejszającymi się kolejno na dwóch pozostałych skromniejszych piętrach; różniły się między sobą głównie drzwiami wejściowymi pomalowanymi na różne kolory i obrzeżonymi jońskimi kolumienkami i przeszklonymi oknami z ozdobną kratą. Z tym skromnym i jednorodnym wystrojem zewnętrznym kontrastowały reprezentacyjne i zróżnicowane klatki schodowe i wnętrza. Sam proces budowy został również zorganizowany kompleksowo; cegły na ściany pochodziły z cegielni należących do Fitzwilliama, a kamieniarka budowlana, z jego kamieniołomów. W rezultacie, projekt okazał się wielkim sukcesem i znalazł naśladowców, a domy szczęśliwie przetrwały już dwa i pół wieku.

Wejścia do domów w Georgian Quarter w Dublinie

Wielki Głód w Irlandii, z lat 1845 – 49, prawdopodobnie największa katastrofa humanitarna, jaka dotknęła Europę w dziewiętnastym wieku, do dziś pozostaje ogromną traumą w świadomości irlandzkiej, podtrzymującą anty-angielskie sentymenty. Bezpośrednią przyczyną tragedii była zaraza ziemniaczana, która zniszczyła plony ziemniaków w kolejnych latach. Lecz głębszą przyczyną była krańcowa nędza rdzennej ludności irlandzkiej, do której doprowadziły wieki angielskiej eksploatacji kolonialnej. Już w dwunastym wieku, po inwazji Henryka II, najlepsze ziemie Irlandii dostały się w ręce panów normańskich i kolonistów angielskich, a rdzenną ludność na nich zamieszkującą sprowadzono do roli siły roboczej, pozbawionej ochrony prawnej. Oficjalna polityka appartheidu została proklamowana w roku 1366 w „Statutach z Kilkenny”, lecz nie udało się jednak przeprowadzić całkowitej separacji obu narodowości, a w piętnastym wieku osłabienie kolonii angielskiej doprowadziło do powiększenia obszarów wyspy pozostających pod kontrolą irlandzką. Sytuacja zmieniła się za panowania Henryka VIII, który przeprowadził brutalną pacyfikację Irlandii i ogłosił się jej królem. Polityka ta kontynuowana była przez Elżbietę I, a konflikt o charakterze etnicznym pomiędzy irlandzkimi katolikami, a angielskimi protestantami, nabrał również charakteru religijnego. Z kolei, Jakub I prowadził zakrojoną na dużą skalę kolonizację Ulsteru przez szkockich protestantów, kosztem angielskich katolików, czego konsekwencje trwają do dziś, a kampania irlandzka Cromwella miała jawnie religijny charakter. Pod koniec siedemnastego i w osiemnastym wieku, poparcie Irlandczyków dla sprawy Stuartów kończyło się kolejnymi klęskami, a każda z tych klęsk niosła za sobą represje polityczne i gospodarcze. Areał ziemi należącej go katolików wynosił odpowiednio 80% – na początku XVII w., 40 % – w roku 1641, 22% – w roku 1688, 14 % – w roku 1700 i 5 % – w roku 1778. Ziemia należała głównie do angielskich latyfundystów, którzy często mieszkali w Anglii, a ich ziemie uprawiali irlandzcy dzierżawcy, obarczani wysokimi czynszami. Ich małe działki dzierżawne z trudem wystarczały na utrzymanie rodziny, szczególnie w południowej i zachodniej części wyspy, gdzie kiepska gleba nadawała się głównie do uprawy ziemniaków, które stały się niemal jedynym składnikiem pożywienia biedoty. W tej sytuacji zaraza ziemniaczana przyniosła straszliwą katastrofą. Dodatkowo sytuację pogorszyła skrajnie liberalna polityka gospodarcza i nieprzemyślane posunięcia rządu angielskiego, takie jak utrzymanie eksportu produktów rolnych z Irlandii, czy ograniczenie przyjmowania do „domów pracy”, które zapewniały przynajmniej minimum utrzymania. Jednocześnie, szczególnie nieludzkie było brutalne eksmitowanie rodzin dzierżawców, nie będących w stanie uiścić czynszu, przez właścicieli ziemskich. Pomimo akcji charytatywnej, o zasięgu międzynarodowym, szacuje się, że w ciągu pięciu lat zmarło z głodu i chorób nim wywołanych około miliona osób, a drugi milion wyemigrował, głównie do Stanów Zjednoczonych. Proces ten ciągnął się dalej i zapaść demograficzna trwała jeszcze w dwudziestym wieku. Ludność wyspy wynosiła odpowiednio: 8,20 m. w roku 1841, 6,55 m. w roku 1851, 5,18 m. w roku 1881 i 4,46 m. w roku 1901. Nic dziwnego, że pamięć o Wielkim Głodzie jest nadal żywa w Irlandii.

Pomnik Pamięci Ofiar Wielkiego Głodu przy Customs House Quay w Dublinie
Pomnik Ofiar Wielkiego Głodu w parku St Stephen’s Green w Dublinie
St. Stephen’s Green w Dublinie

Wyjątkowo piękny krajobraz zatoki Drumcliff i sąsiedniej góry Belbubben, w okolicach Sligo, w północno-zachodniej Irlandii, wiąże się z postacią wielkiego poety irlandzkiego Williama Butlera Yeatsa, jednego z głównych twórców irlandzkiego odrodzenia literackiego, który w dzieciństwie, w tych okolicach uległ urokowi historii i folkloru irlandzkiego, którym pozostał wierny przez całe życie. Tu także został pochowany na skromnym wiejskim cmentarzu.

Krajobrazy z okolic Sligo
Grób W.B. Yeatesa

Jedna myśl na temat “Irlandzkie okruchy

  1. Szanowny Panie Profesorze
    Chciałabym najkrócej, żeby w lot dotrzeć do Pana z tą całą nieprzypadkowoscią, z tym wszystkim w czym mamy nadzieję jednak: poznając i dając zaczyn innym.
    Często powtarzam taką sekwencję z mojego życia i doświadczenia, również doświadczenia jakiejś niemocy, żeby coś zmienić – otworzyć innym oczy….
    Byłam dwa razy w szczególnej sytuacji, która dała mi asumpt, żeby pójść mimo wszystko dalej. Raz: stanąwszy zupełnie nieprzypadkowo przed tablicą marmurową w Kaplicy Najśw. Sakramentu u Św Krzyża w Warszawie… Tablica dziękczynna w 100 rocznicę przyjęcia święceń kapłańskich przez ks Matulewicza – czym uratował Zakon Marianów od wymarcia.
    Pomyślałam wtedy: warto! Dla jednego człowieka…, przez jednego człowieka. I zaczęłam ponownie uczyć o tym, co takie w kulturze, w naszej cywilizacji łacińskiej ważne.

    Drugie zdarzenie wyreżyserowałam sama: pojechałam specjalnie do Aten, żeby tam stanąć i zobaczyć, już po latach w pełni świadomie, czy rzeczywiście oś Partenonu pozwala ze stopnia stylobatu widzieć Salaminę na horyzoncie.. to przyprawili mnie i zawrót …, błysnęła w słońcu. Budowniczy starali się.
    Tak stanęła Karolina Lanckorońska w Delfach i…, zobaczyła skąd szli, błysnęło morze.
    Do tego o czym mówię wykładając przygodnym tę historię- tej sztuki, dodaje własna praceę artystyczną. Rysuję z natury, lecz od razu mówię: to ma być tradycja po Wyczółkowskim, nie po innych szkołach, które każą „technicznie poprawnie” naśladować. Ja i mój młodszy kolega Marcin filolog klasyczny i historyk od Trapezuntu….

    Znakomity materiał. Nie da się zaprzeczyć. W Pana Profesorze szkicach. Jaka dla mnie szkoda, ze tak niedostępnych. Nie lubię tych niepapierowych wersji…, wydrukować zaś nie jestem wstanie,( dla własnego i pracownia tych słuchaczu użytku wyłącznie.
    Cyklady aż do Myken …, stamtąd jestem, z całą miłością do sztuki.
    Lubię tez przerzucać pomosty, ze starożytności do wieków bliskich. Po to, żeby im studentom lub uczniom w mojej pracowni coś uzmysłowić, czym jest sztuka , bo nie naśladowaniem okularach.
    To to inne mimesis dążące do celowości. Te definicję umiem wyjaśnić, bo sama zdaje się ją rozumiem.
    Dziękuje Panu Profesorze. Dziękuję.

    Grażyna Strykowska
    gstrykowska@gmail.com

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do Grazyna Strykowska Anuluj pisanie odpowiedzi