Bałkany 2015

Serbia

Ze względu na położenie geopolityczne oraz przynależność religijną i kulturową Serbii, w jej średniowiecznej architekturze i sztuce  dominowała naturalnie tradycja bizantyńska, lecz podlegały one również pewnym wpływom zachodnim, docierającym poprzez  wybrzeże dalmatyńskie,  politycznie i kulturalnie powiązane  z Rzeczpospolitą Wenecką. Wpływy te były szczególnie silne w architekturze, a przede wszystkim w jej wystroju rzeźbiarskim. Jeśli chodzi o  malarstwo, to we wczesnym okresie kierunek oddziaływania był odwrotny i włoskie malarstwo przed- i wczesno-renesansowe zawdzięczało dużo wpływom bizantyńskim, które docierały tam również poprzez Adriatyk. Dopiero barok zaczął oddziaływać – fatalnie zresztą – na serbskie malarstwo cerkiewne.

W przeciwieństwie do Bukowiny, gdzie styl „malowanych cerkwi” jest mniej lub bardziej jednolity, w Serbii panuje ogromna różność, tak pod względem stylu, jak i poziomu artystycznego, co utrudnia percepcję, szczególnie gdy ma się mało czasu. Inna różnica, również utrudniająca odbiór, to silne zniszczenie fresków, często dokonywane tendencyjnie podczas napadów tureckich.

Nasz  przejazd przez Serbię, od granic z Węgrami do Czarnogóry, trwał trzy dni, a więc mieliśmy bardzo mało czasu na obejrzenie cerkwi. W rezultacie, po szybkim zwiedzaniu pozostało poczucie niedosytu i chętnie wróciłbym do tych samych fresków, by zapoznać się z nimi  bardziej systematycznie i spokojnie.  Niestety moja dokumentacja fotograficzna jest skromna, gdyż, za wyjątkiem trzech cerkwi, we wnętrzach wszystkich innych obowiązywał zakaz fotografowania, a nasz przewodnik traktował ten zakaz niezmiernie rygorystycznie, tak, że udało mi się zrobić tylko niewielką liczbę „nielegalnych” zdjęć.

W czasach poprzedzających całkowity podbój Serbii przez Turków miały miejsce dwa okresy intensywnego rozwoju architektury i sztuk serbskiej, przypadające odpowiednio na okresy panowania w sztuce bizantyńskiej tak zwanego stylu Komnenów oraz renesansu Paleologów. Dzieła serbskie stanowią ważny wkład do dorobku artystycznego obu tych stylów.

Pierwszy z tych okresów rozpoczął się pod koniec XII w. za panowania Stefana Nemanii, wielkiego żupana Raszki (1166-1196) – protoplasty rodu Nemanidów, pierwszej serbskiej dynastii królewskiej – który w praktyce uniezależnił się od panowania bizantyńskiego. Główną fundacją religijną Stefana Nemanii był monaster Studenica, wzniesiony w latach 1183-1196, w którym Stefan złożył później śluby zakonne, jako mnich Symeon, gdy w roku 1196 abdykował na rzecz swojego syna, Stefana Pierwszego Koronowanego (na króla Serbii). Stefan Nemania zmarł w roku 1200 i wkrótce po śmierci został kanonizowany przez Serbski Kościół Prawosławny,  jako Św. Symeon.

Główna cerkiew monasteru, pod wezwaniem Zaśnięcia Matki Boskiej, łączy w sobie elementy bizantyńskie z romańskimi. Jest ona jednonawowa, z wielką kopułą wspartą na ścianach bocznych, ale z trzema absydami i dwuspadowym dachem upodabniającym ją do budowli romańskich, a lizeny i fryz kolumienkowy pod dachem są całkiem romańskiej proweniencji, nie mówiąc już o bogatym wystroju rzeźbiarskim kolumienek w oknach i portali. Podobnie jak zewnętrzne lico ścian, rzeźby te wykonane zostały w marmurze – o szarobiałym odcieniu – dzięki czemu bardzo dobrze się zachowały.

Studenica, Cerkiew Zaśnięcia Matki Boskiej
Portale cerkwi Zaśnięcia Matki Boskiej
Tympanon portalu cerkwi Zaśnięcia Matki Boskiej
Fragment wystroju rzeźbiarskiego cerkwi Zaśnięcia Matki Boskiej

Częściowo zachowane, oryginalne malowidła we wnętrzu cerkwi, pochodzące z początku XIII wieku,  reprezentują spokojny i dojrzały styl Komnenów. Należy do nich wielka scena Ukrzyżowania na  wschodniej ścianie, nawy, pełna umiaru i majestatu.

„Ukrzyżowanie” – fresk w cerkwi Zaśnięcia Matki Boskiej

Jednakże najbardziej  znanym freskiem serbskim z tego okresu jest scena „Niewiast u Grobu Chrystusa”, z cerkwi klasztornej w Mileševej. Ten znakomity fresk,  pochodzący z lat trzydziestych czternastego wieku, nazywany jest popularnie  „Białym .Aniołem”, gdyż postać anioła dominuje całą kompozycję. Biała szata, z zimnymi szaroniebieskimi cieniami fałd, wspaniale kontrastuje z ciepłym tłem oraz złocistą aureolą i rumianą młodzieńczą twarzą anioła. We fresku dopatrzono się  wpływu późno antycznych mozaik z VI w. Nic dziwnego, że „Biały Anioł” stał się niejako emblematem średniowiecznej sztuki serbskiej. Niestety nie udało mi się zrobić „nielegalnego” zdjęcia tego fresku, a  załączone niżej fotografie znalazłem w Internecie.

„Biały Anioł” z Mileševy

W cerkwi w Mileševie znajdują się również portrety osób historycznych, między innymi Św. Sawy, patrona Serbii, namalowany niedługo po  jego śmierci, a więc być może wierny jego wizerunek. Ten fresk udało mi się wprawdzie nielegalnie sfotografować, ale ze względu na pośpiech fotografia wyszła nieostra. Uzupełniam ją drugą, pochodzącą z Internetu.

Wizerunek Św. Saby w cerkwi w Mileševie

Mianem renesansu Paleologów nazywa się ostatni już okres rozkwitu kultury i sztuki bizantyńskiej, jaki nastąpił po wyzwoleniu Konstantynopola spod panowania zachodnioeuropejskich barbarzyńców w roku 1261. W dziedzinie sztuk plastycznych okres ten charakteryzuje się mniejszą monumentalnością i hieratycznością, a większą miękkością i łagodnością, w porównaniu do wcześniejszych okresów malarstwa bizantyńskiego, a także silniejszym zainteresowaniem scenami narracyjnymi i anegdotycznymi. Najbardziej reprezentatywnym dziełem tego renesansu jest wspaniały wystrój malarski i mozaikowy kościoła Zbawiciela na Chorze w Konstantynopolu, fundacji wielkiego logotety, Teodora Metochitesa, pochodzący z pierwszej ćwierci czternastego wieku.

Styl ten rozprzestrzenił się na inne obszary kultury bizantyńskiej, a poprzez Macedonię dotarł do Serbii, gdzie zaowocował  w wystroju szeregu cerkwi pochodzących z okresu panowania króla Stefana Milutina (1282-1321). Do jego fundacji należy niewielka cerkiew pod wezwaniem Św. Joachima i Anny, zwana Cerkwią Królewską, w monasterze w Studenicy.  W tej cerkiewce, wzniesionej na planie kwadratu i przykrytej kopułą,  zachowała się pełna dekoracja malarska, z fryzem z portretów fundatora i jego przodków, oraz scenami ewangelicznymi. Sceny ilustrujące legendy związane z dzieciństwem Maryi są bardzo bliskie analogicznym scenom z Kościoła Zbawiciela na Chorze.

Studenica, fresk na ścianie północnej Cerkwi Królewskiej
Św. Anna na fryzie w Cerkwi Królewskiej
Św. Joachim na fryzie w Cerkwi Królewskiej
Św.Sawa na fryzie w Cerkwi Królewskiej
Św. Symeon (Stefan Nemania) na fryzie w Cerkwi Królewskiej
Król Stefan Milutin na fryzie w Cerkwi Królewskiej

Sceny ilustrujące legendy związane z dzieciństwem Maryi są bardzo bliskie analogicznym scenom z Kościoła Zbawiciela na Chorze.

„Wprowadzenie Panny Maryi do Świątyni” – fresk w Cerkwi Królewskiej
„Panna Maria przed Arcykapłanem” – fresk w Cerkwi Królewskiej

Klęska w bitwie na Kosowym Polu, w roku 1389 stanowiła zasadniczy krok ku ostatecznemu podbojowi Serbii przez Turków otomańskich, jednakże w sześćdziesięcioleciu chwiejnej niepodległości, jakie pozostało jeszcze  północnej Serbii,  zdążyła się w niej rozwinąć szkoła malarstwa, nazwana „morawską” od przepływającej tam rzeki Morawy, dopływu Dunaju. Szkoła ta twórczo kontynuowała tradycję renesansu Paleologów, a najwspanialszym dziełem jakie po niej pozostało  jest dekoracja malarska warownej cerkwi w Manasiji, fundacji despoty serbskiego, Stefana Lazarewicza, z roku 1418.  W wystroju tym – niestety mocno zniszczonym – do pełnego rozkwitu doszły takie cechy stylistyczne jak wysmukłość i elegancja postaci, oraz dekoracyjność szczegółów. Uderza również jasny i delikatny koloryt fresków, z dominującym w nich kobaltem. Stanowią one prawdziwy łabędzi śpiew malarstwa okresu renesansu Paleologów. Bardzo dobre fotografie tych fresków można znaleźć w Internecie pod adresem

manasija.rs/church-of-the-holy-trinity/frescoes/?lang=en

Cztery z nich zamieszczam poniżej, wraz z jedyną własną fotografią jaką udało mi się zrobić:, przedstawiającą medalionów ze świętymi, umieszczone  na lizenie.

Manasija, freski w absydzie nawy cerkwi
Manasija, anioły
Manasija, medaliony z wizerunkami świętych

Po utracie niepodległości przez Serbię, w drugiej połowie piętnastego wieku i w wiekach późniejszych, liczne klasztory powstawały na tzw. Fruškiej Gorze, niezbyt wysokim paśmie górskim na północy kraju, gdzie trudno dostępne lasy stanowiły pewną ochronę przed powtarzającymi się łupieżczymi napadami tureckimi. Fruška Gora pełniła rolę „serbskiej Góry Atos” – jako centrum religijne i kulturalne.

Na Fruškiej Gorze zwiedziliśmy dwa klasztory: Krušedol i Novo Hopovo, oba pochodzące z przełomu XVI i XVII wieku. Miałem możność zrobienia w nich  dużej liczby fotografii, ale poziom artystyczny ich wystroju malarskiego wydał mi się znacznie niższy, niż tych  starszych.

Wystrój cerkwi w Krušedolu
Wystrój cerkwi we Fruškiej Gorze

Czarnogóra

Moje wrażenia z Czarnogóry były dokładnie odwrotne niż z Serbii, o tyle, o ile tam dominowała sztuka cerkiewne, to tu zdecydowanie wyjątkowo piękne krajobrazy. Początek nie był specjalnie zachęcający. Pierwszy dzień był przewidziany na dłuższą wycieczkę pieszą na płaskowyżu Durmitor, położonym na wysokosci około 1500 metrów i otoczonym górami przekraczającym 2000 m.. Podobno tam również widoki są wspaniałe, ale mogę w to tylko wierzyć, gdyż był to jedyny deszczowy dzień podczas całej naszej wycieczki. Przy niebie pokrytym gęstymi chmurami, widoczności nie było żadnej, a siąpiący deszczyk skłonił nas do skrócenia planowanej wycieczki.

Podczas II wojny światowej  Durmitor był matecznikiem partyzantki komunistycznej, pod dowództwem Tity. Tu mieli  oni własne lotnisko i tędy alianci dostarczali im uzbrojenie i zaopatrzenie. Obszar ten nie został nigdy zajęty przez niemiecko-włoskich najeźdźców, gdyż dostępu broniły skutecznie naturalne warunki geograficzne. Od północy droga prowadzi tam stromo w górę głębokiego kanionu rzeki Tary, nad którą dokładnie w roku 1940 ukończono most betonowy – najwyższy wówczas  w Europie (150 metrów od poziomu rzeki). Na początku wojny most wysadzono w powietrze, aby przeciąć drogę wojskom włoskim. Kanion ciągnie się przez około 80 kilometrów,  a sąsiednie góry sięgają do 1200 m.. Droga wzdłuż kanionu prowadząca wąską półka skalną jest bardzo malownicza, niestety jednak uniemożliwia postoje, więc fotografie  zrobiłem tylko koło mostu.

Kanion rzeki Tary

Niedługo po opuszczeniu kanionu Tary trafiliśmy na równie piękny kanion rzeki Moračy.

Kanion rzeki Moračy
Kanin rzeki Moračy

Cała Czarnogóra pokryta jest malowniczymi górami, zbudowanymi z osadowych skał wapiennych, układających się warstwami, co doskonale widać na stromych zboczach. Na tak zwaną Riwierę Czarnogórską wjechaliśmy od strony południowej, po krótkim i niezbyt interesującym pobycie w Albanii, nad Jeziorem Szkoderskim. Droga wzdłuż wybrzeża jest wyjątkowo piękna. Wysokie i strome góry dochodzą do samego morza, a w pobliżu wybrzeża wyrastają z wody mała wysepki. Po drodze zatrzymaliśmy się na chwilę we wsi Mitrovica, żeby obejrzeć oliwkę, która liczy sobie podobno około dwóch tysięcy lat. Rzeczywiście robi wrażenie zgrzybiałej staruszki, za to pięknie prezentuje się jej znacznie młodsza sąsiadka.

Dwie oliwki we wsi Mitrovica

Niestety współczesna zabudowa komercyjna nie dodaje uroku krajobrazowi. Na szczęście jednak, pomimo ciągłych wojen i powtarzających się trzęsień ziemi zachowało się kilka uroczych starych miasteczek. Pierwsze do którego trafiliśmy, to właściwie nie miasteczko, a jego ruina. Nosi nazwę Starego Baru i położone jest na stoku góry, o parę kilometrów od wybrzeża. Sięga korzeniami czasów starożytnych, a jego średniowieczna nazwa – Antibar – pochodziła stąd, że miasteczko znajduje się na wschodnim wybrzeżu Adriatyku, naprzeciwko włoskiego Bari, leżącego na wybrzeżu zachodnim. Podobnie jak całe wybrzeże dalmatyńskie, Antibar znajdował się pod dominacją wenecką, lecz już w XVI wieku został zajęte przez Turków. W drugiej połowie XIX wieku miasteczko uległo wielkim zniszczeniom podczas zdobywania go przez Czarnogórców i popadło w całkowitą ruinę, a ludność przeniosła się do Nowego Baru, położonego nad samym morzem i mocno szpetnego. Pozostały malownicze ruiny z dobrze  zachowanymi starymi murami.

Panorama Starego Baru
Widoki z ruin Starego Baru
Ruiny Starego Baru
Fresk w ruinach kościoła w Starym Barze

Kolejnym interesującym miasteczkiem jest Budva, której stare miasto, położone niegdyś na przybrzeżnej wysepce i otoczone potężnymi, w pełni zachowanymi murami, oparło się Turkom i należało do Wenecji od połowy XV wieku, aż do czasów napoleońskich.

Baszta w murach Budvy
Kapliczka w bramie murów Budwy
Widok z plaży w Budvie na skalistą wysepkę

Jednakże najbardziej znanym i najciekawszym historycznym miasteczkiem na wybrzeżu czarnogórskim jest Kotor, który również należał do Republiki Weneckiej od XV wieku, aż do końca jej istnienia. O wypływach włoskich świadczy nawet nazwa Boka Kotorska – zatoki nad którą położone jest miasto. Ma ona kształt zbliżony do listka koniczyna, a ponieważ wcina się głęboko w ląd i jest otoczona wysokimi górami, bywa porównywana do norweskich fiordów, chociaż,  w przeciwieństwie do nich, nie jest pochodzenia polodowcowego. Miasteczko Kotor mieści się na końcu „listka” najbardziej odległego od morza.  Jego starówka znajduje się wewnątrz trójkąta murów, które wspinają się wzwyż, po przyległym stromym zboczu, aż do cytadeli położonej 260 m. nad poziomem morza. Nic dziwnego, że mimo wysiłków Turcy nie zdołali go zdobyć. Miasteczko  ucierpiało niestety wielokrotnie od trzęsień ziemi – ostatniego w roku 1979 – ale i tak jest urocze ze swoimi wąskimi i krętymi uliczkami, otoczone potężnymi murami.

Lew Św. Marka na murach Kotoru
Jeden z pałaców w Kotorze
Uliczki w Kotorze
Stary kościółek w Kotorze
Początek szlaku prowadzącego do cytadeli w Kotorze
Szlak prowadzący do Cytadeli w Kotorze
Widoki na miasto, ze szlaku do cytadeli kotorskiej

Z zabytków Kotoru najciekawszą jest katolicka katedra Św. Trifuna, ze wspaniałym XIV wiecznym cyborium nad ołtarzem i wielką srebrną nastawą ołtarzową z XV wieku. Chociaż katedra została wzniesiona w stylu romańsko-gotyckim (potem uległa licznym renowacjom i przeróbkom), to jej oryginalny, XIV-wieczny wystrój malarski miał charakter bizantyński. Niestety zachowały się z niego tylko niewielkie fragmenty fresków, na wewnętrznej stronie łuków, rozdzielających nawy.

Fasada katedry Św. Trifuna w Kotorze
Rozeta w katedrze Św. Trifuna
Wnętrze katedry Św. Trifuna
Pozostałości fresków bizantyńskich na łukach w katedrze Św. Trifuna
Cyborium nad ołtarzem w katedrze Św. Trifuna
Srebrna nastawa wielkiego ołtarza katedry Św. Trifuna
Z lapidarium w katedrze Św.Trifuna

Z Kotoru do Tivat – położonego nad innym „listkiem” Boki Kotorskiej, gdzie spędziliśmy trzy noce – odbyliśmy bardzo przyjemną przejażdżkę łodzią. Na zakończenie pobytu w Czarnogórze dotarliśmy  jeszcze do parku narodowego Lovčen, położonego w górach ponad Boką Kotorską, gdzie z Jezerskiego Vrhu roztacza się wspaniała panorama.

Mury Kotoru widziane z Boki
Widoki z Boki Kotorskej
Wysepka na Boce Kotorskiej
Krzyż na Wysepce na Boce Kotorskiej
Widok na Budvę z drogi do Parku Narodowego Lovčenu
Z drogi do Parku Narodowego Lovčenu
Widoki z Parku Narodowego Lovčenu

Bośnia

W Bośni spędziliśmy tylko jeden dzień, zatrzymując się na nocleg w Sarajewie.  Po drodze odwiedziliśmy Mostar, by obejrzeć słynny most turecki na rzece Naretwie, wzniesiony w roku 1566,  który zawalił się w roku 1993 na skutek ostrzału artyleryjskiego prowadzonego przez wojska chorwackie, dążące do zajęcia wschodniej części miasta, bronionej przez siły bośniackie. Most został odbudowany w roku 2004, w dawnym kształcie imponującego łuku, sięgającego blisko trzydziestu metrów ponad poziom wody,  a tradycyjną atrakcją pozostają pokazy  skoków z jego szczytu, wykonywane odpłatnie przez miejscowych nastolatków.

Turecki most w Mostarze
Marmurowa nawierzchnia tureckiego mostu
Mostar, meczet nad rzeką

Sarajewo kojarzy się także z innym mostem, tym, na którym strzały Gawryły Principa zwiastowały wybuch I wojny światowej. Most ten nie został zniszczony podczas trwającego przeszło dwa lata (1993-95) oblężenia miasta przez wojska serbskie, które ostrzeliwały miasto z sąsiednich wzgórz. Główna ulica miasta, biegnąca wybrzeżem rzeki, zyskała wówczas ponurą nazwę ”Alei Snajperów”, gdyż serbscy strzelcy wyborowi polowali na mieszkańców przemykających się wzdłuż tej ulicy. Spotyka się niej „róże Sarajewa”, plamy czerwonej farby, upamiętniające miejsca, w których płynęła krew zastrzelonych. Podczas oblężenia zginęło w sumie około dwunastu tysięcy mieszkańców. Ich białe stele nagrobne wypełniają cmentarze  w mieście i na jego obrzeżach.

Most, na którym zginął arcyksiążę Ferdynand z małżonką
Róże Sarajewa

Historyczna zabudowa miasta poniosła również wielkie straty, w szczególności zniszczeniu uległa stara dzielnica muzułmańska, z licznymi meczetami. Została już jednak w znacznym stopniu odbudowana.

Sarajewo, meczet Gazi Husrev-bega
Sarajewo, meczet Ferhadija
Sarajewo, madrasa Seldżukija

W średniowieczu Bośnia odegrała ważną rolę w potężnym ruchu religijnym, który wstrząsnął zarówno Kościołem prawosławnym jak i katolickim. Jego początki sięgają sekty – a właściwie odrębnej religii.– która narodziła się zapewne w VII w. w Armenii, pod nazwą paulicjan. Ze względu na bardzo skąpe i wrogie paulicjanom źródła pisane, trudno odtworzyć dokładnie ich wierzenia. Wydaje się jednak niewątpliwe, że chociaż sami paulicjanie uważali się za chrześcijan, pozostawali pod bardzo silnym wpływem starożytnej gnozy i manicheizmu, od których przejęli doktrynę dualizmu, w jej bardziej lub mniej rygorystycznej formie, to jest wiarę czy to w odwieczny konflikt Boga i Szatana, czy też w stworzenie przez nich odpowiednio świata duchowego i materialnego. Paulicjanie odrzucali całkowicie Stary Testament i część ksiąg Nowego; nie uznawali sakramentów, kapłanów i budownictwa sakralnego; bezwzględnie odrzucali kult relikwii oraz ikon. Jak się zdaje, w życiu codziennym nawiązywali do prostoty wczesnochrześcijańskiej i przestrzegali wysokich standardów moralnych, a ich bazą społeczną były ubogie warstwy ludności.

Po krótkim okresie początkowych prześladowań przez Bizancjum, cesarze ikonoklastyczni VIII i IX wieku odnosili się do paulicjan przyjaźnie, widząc w nich sprzymierzeńców przeciwko ikonodulom, a dzięki intensywnej działalności misjonarskiej szeregi ich wyznawców uległy znacznemu  wzrostowi i rozprzestrzenieniu. Sytuacja uległa zmianie w drugiej połowie IX w., gdy ponownie rozpoczęły się ich prześladowania. W tym czasie byli jednak już na tyle silni, by się im zbrojnie przeciwstawić. Ze swojego matecznika, na granicy pomiędzy światem chrześcijańskim i muzułmańskim, paulicjanie dokonywali dotkliwych najazdów rabunkowych na ziemie Cesarstwa. Ostatecznie zostali rozgromieni w roku 872, lecz ich wyznawcy przetrwali klęskę i w X oraz XI wieku zostali masowo przesiedleni przez cesarzy   do Tracji, z  myślą o ich wykorzystaniu do obrony bałkańskich granic Cesarstwa.

Obecność dużych kolonii paulicjan na Bałkanach przyczyniła się niewątpliwie do wzrostu zainteresowania ich religią w europejskiej części Cesarstwa. Znalazła ona tam już wcześniej swoich wyznawców, również w samym Konstantynopolu, a w drugiej połowie X w. mnich bułgarski, Bogomil, stał się głosicielem religii zbliżonej do pulicjańskiej, nazwanej od jego imienia bogomilską. W przeciwieństwie do wojowniczych paulicjan, bogomilowie nastawieni byli pacyfistycznie, a wobec nacisków i prześladowań stosowali metodę biernego oporu. W okresie od dziesiątego do dwunastego wieku religia bogomilska rozprzestrzeniła się na kraje bałkańskie siadujące z Bułgarii, a nie później niż w połowie dwunastego wieku przekroczyła Adriatyk i zadomowiła się w Lombardii, a szczególności w Prowansji, gdzie zyskała olbrzymią popularność w ruchu katarów, gwałtownie zwalczanym przez Kościół katolicki. Został on ostatecznie utopiony we krwi w pierwszych dziesięcioleciach XIII w., przez krucjatę z północy, wspomaganą przez inkwizycję.

W Bułgarii, pomimo wrogiego nastawienia Kościoła prawosławnego i represji ze strony carów na początku XIII w., jeszcze co najmniej  w pierwszej połowie XIII w, bogomili  stanowili znaczną siłę społeczną i cieszyli się całkowitą tolerancją.  Poczynając od połowy XIV w. represje przeciwko nim powróciły, a po podboju kraju przez Turków, w roku 1371,  stopniowo rozpłynęli się całkowicie wśród ludności prawosławnej. W Macedonii Kościół bogomilski kwitł jeszcze przez wiek XIII, lecz do początku XV w. dotrwały już tylko jego resztki.

Pod koniec XII w. wielki ban Stefan Nemanja wypędził bogomiłów z Serbii. Część z nich znalazła schronienie w Bośni, na terenie której mieszkała zarówno ludność katolicka, jak i prawosławna, a do podboju kraju dążyły tak katolickie Węgry, jak i prawosławna Serbia, znajdujące poparcie odpowiednio wśród hierarchów pierwszego i drugiego z tych Kościołów. Dla uniezależnienia się od obu Kościołów, ban Bośni, Kulin,  udzielił pełnego poparcia bogomiłom, a w roku 1199, on sam wraz z rodziną i dużą grupą poddanych otwarcie zadeklarował wyznawanie wiary bogomilskiej. Dzięki temui, Bośnia stała się głównym centrum bogomiłów na Bałkanach. Papiestwo nie pozostało obojętne na te wydarzenia, a zainicjowania przez nie krucjata węgierska przeciwko partanom – jak na zachodzie nazywano bogomiłów bośniackich – zmusiła Kulina do zawarcia w roku 1203 ugody na Białym Polu, w której on sam, wraz z poddanymi, zadeklarował wyrzeczenie się zarzucanych mu błędów.  Kulin zmarł już w następnym roku, a jego syn i następca, Stefan nie czynił żadnych istotnych kroków skierowanych przeciwko partanom. W roku 1232 banem został paternański możnowładca Matej Ninosław, pod którego panowaniem paternalizm  osiągnął status  religii państwowej, Ninosław został zmuszony dwukrotnie do wyrzeczenia się swojej religii, z czego jednak szybko się wycofywał, a klęska Węgrów, poniesiona z rąk Mongołów w roku 1241, osłabiła naciski zewnętrzne na Bośnię.

 Z biegiem lat, w Kościele partańskmi, inaczej zwanym sklawińskim, musiały niewątpliwie nastąpić  daleko posunięte zmiany organizacyjne, w porównaniu z tradycją bogomilską. W szczególności Kościół posiadał własną hierarchię duchowną i korzystał z budowli sakralnych. Przetrwał on przez następne dwa wieki, aż do podboju tureckiego, jak się zdaje w dużym stopniu dzięki temu, że stanowił ostoję i symbol bośniackiej odrębności narodowej, stale zagrożonej przez katolickie Węgry i prawosławną Serbię. W ciągu tych dwustu lat przeżywał okresy całkowitej tolerancji i poparcia ze strony władców,  oraz okresy represji, był jednak zbyt silny na to, by represje  te przybrały postać drastycznych prześladowań. 

W roku 1463 Turcy zajęli Bośnię, praktycznie bez oporu. Okupacji tureckiej towarzyszyły masowe przejścia ludności na islam. Odegrały tu rolę niewątpliwie względy materialne, można jednak podejrzewać, że przyczyniła się do tego również nieufność ludności bośniackiej wobec obu wielkich Kościołów chrześcijańskich, w pełni uzasadniona doświadczeniami historycznymi.

Islamizacja Bośni oznaczała ostateczny koniec dualistycznych ruchów religijnych w średniowiecznej Europie. Oba Kościoły chrześcijańskie, zagrożone przez te ruchy, uczyniły wszystko, by zatrzeć wszelką o nich pamięć. Do rangi symbolu urasta tu obraz Pedra Berruguete, przedstawiający scenę jaka rzekomo miała mieć miejsce podczas dysputy teologicznej pomiędzy Św. Dominikiem, a katarami. Na zakończenie dysputy został zaangażowana „próba ognia” do doktryn obu stron: do płonącego stosu wrzucono święte księgi  katarskie i katolickie. Jak można  było oczekiwać, te pierwsze spłonęły, natomiast drugie, w cudowny sposób, uleciały z płomieni.

Pablo Berruguete, Próba ognia

Unikalnymi monumentami jakie zachowały się po partanach są steczaki – monumentalne średniowieczne grobowce, których około 70 tysięcy  odkryto na ponad trzech tysiącach nekropolii, rozsianych  głównie a terenie obecnej Bośni i Hercegowiny, oraz w mniejszym stopniu w krajach sąsiednich. Ogromna ich większość znajduje się w stanie daleko posuniętego zniszczenia. Najstarsze ze steczaków pochodzą z połowy XII w., a przestają się pojawiać na początku XVI po podboju Bośni przez Turków. Tak więc, powstały w okresie gdy na tych terenach działał Kościół partański. Do niedawna kojarzone były wyłącznie z partanami, lecz najnowsze badania wskazują raczej na ich lokalny charakter, niezależny od związku z konkretną religią, być może sięgający korzeniami  tradycji wołoskiej, to jest związanej z miejscowymi ludami pochodzącymi sprzed napływu Słowian.  Niewątpliwie jednak partanie mieli swój zasadniczy udział w budowie tych grobowców.

Steczaki wykute były w lokalnym kamieniu, najczęściej w białym wapieniu. Starsze z nich miały formy leżące (płyty, skrzynie, domki z dachami dwuspadowymi), później pojawiły się również formy stojące  (stele, krzyże, kolumny). Na niewielkiej części steczaków znajdują się rzeźbione dekoracje o motywach geometrycznych i floralnych,  jak również takie motywy jak słonce, księżyc i gwiazdy, a także arkady  z kolumienkami, krzyże i miecze. Dekoracje figuralne pojawiają się na późnych steczakach. Przedstawione są na nich sceny polowań, turniejów i kręgów tanecznych; spośród zwierząt najczęściej występują jelenie i konie. Na paruset nagrobkach występowały inskrypcje, zazwyczaj wykonane cyrylicą, a niekiedy głagolicą, lub alfabetem łacińskim. Napisy dotyczą wierzeń religijnych, lub przekazują informacje o osobie zmarłego i okolicznościach jego śmierci.

Niestety, nie udało mi się obejrzeć na miejscu żadnego cmentarza. Załączone poniżej fotografie steczaków pochodzą z lapidarium przy Muzeum Archeologicznym w Sarajewie.

Steczaki z Muzeum Archeologicznego w Sarajewie

Chorwacja

Iliria, obejmująca tereny dzisiejszej Chorwacji została zwasalizowana przez Rzymian w drugim wieku przed Chr., a około 30 r. przed Chr,, formalnie inkorporowania do imperium, jako prowincja Illyricum. W 10 r. po Chr, jej północne ziemie włączono do prowincji Panonii, a południowe do nowo utworzonej prowincji Dalmacji. Z Dalmacji pochodziło szereg cesarzy rzymskich, z których najwybitniejszym był Dioklecjan (panował 284 – 305), urodzony w niezamożnej rodziny w Salonae, który całe swoją wcześniejszą karierę związał z armią. Cesarzem okrzyknęły go legiony, a ich wybór zatwierdził Senat. Poprzednie półwiecze było czarnym okresem w historii Cesarstwa Rzymskiego, w którym kolejni uzurpatorzy dochodzili do władzy, a ziemie cesarstwa najeżdżali ‘barbarzyńcy’. Po objęciu władzy Dioklecjan z wielką energią zabrał się do zreorganizowania administracji cywilnej i wojska. Zdawał sobie dokładnie sprawę z niebezpieczeństw jakie stwarzała nie w pełni sformalizowana sukcesja cesarzy, oraz z trudności administrowania ogromnym obszarem Cesarstwa. Środkiem, który Dioklecjan wprowadził, z nadzieją na przezwyciężenie tych trudności, był system tetrarchii. Władzę w cesarstwie mieli sprawować dwaj cesarze, obdarzeni tytułami augustów, z których każdy dobierał sobie do pomocy jednego, młodszego wiekiem współwładcę, z tytułem cezara. Praktycznie  wszyscy czterej mieli takie same prerogatywy i każdy z nich sprawował bezpośrednią kontrolę nad jedną z czterech części cesarstwa. Po dwudziestu latach panowania, augustowie mieli abdykować na rzecz cezarów, którzy przejmowali tytuły augustów i powoływali kolejnych dwóch cezarów. W założeniu tetrarchia miała zapewnić bezbolesne przejmowanie władzy przez kolejnych panujących, wyznaczanych przez swoich poprzedników, na podstawie oceny ich umiejętności, a nie powiązań rodzinnych.

Przez dwadzieścia lat (295 – 305) sprawowania władzy przez czterech pierwszych tetrarchów, panowała pomiędzy nimi całkowita harmonia, co pozwoliło na odbudowę potęgi Cesarstwa, po zniszczeniach z poprzedniego półwiecza. Dioklecjan nie wziął jednak pod uwagę osobistych ambicji tetrarchów, którzy dążyli do panowania nad całym Cesarstwem. Już niedługo po abdykacji Dioklecjana i jego współ-augusta, Maksymiana, w roku 305, doszło do walk o władzę, a ostateczny kres idei tetrarchii nastąpił w roku 324, gdy Konstantyn Wielki przejął panowanie nad całym cesarstwem, wprowadzając dziedziczność tronu.

W latach 395 – 305 Dioklecjan wzniósł dla siebie obronny pałac w Spalatum (nowożytnym Splicie) na wybrzeży dalmatyńskim, który zachował się do dziś, w dość dobrym stanie.  Ogromy kompleks pałacu, wzorowany na ówczesnych rzymskich fortach wojskowych,  został wzniesiony na planie nieregularnego prostokąta, otoczonego potężnymi murami, wzniesionymi z lokalnego wapienia. Południowa fasada muru,  skierowana ku morzu, liczy około 175 m, a mury boczne, wschodni i zachodni, po około 215 m. Mury miały surowy, obronny charakter, od strony lądu złagodzony tylko fryzem z okiennych blend, natomiast od strony morza, wzdłuż całej szerokości muru biegła galeria kolumnowa z trzema loggiami.

Po środku każdego boku murów znajdowały się bramy; trzy z nich, położone od strony lądu, flankowane były potężnymi ośmiokątnymi basztami. Brama na ścianie południowej była mniejsza, przeznaczona zapewne na prywatny użytek cesarza,   Pomiędzy przeciwległymi bramami przebiegły ulice – cardo, z północy na południe i decumanus, ze wschodu na zachód – dzielące całe wnętrze na cztery kwartały.

Mur pałacu Dioklecjana
Srebrna (wschodnia) brama Pałacu Dioklecjana

Kwartały położone na północ od decumanusa wykorzystywane były na kwatery garnizonu wojskowego i pomieszczenia administracji, a stronę południową zajmowała właściwa rezydencja cesarza, apartamenty reprezentacyjne, świątynie i mauzoleum. Południowa odcinek cargo tworzył perystyl, obrzeżony po obu stronach kolumnadą, wspierającą architraw, złożoną z kolumn  o wysokości 5,25 m, z kapitelami  korynckimi i bębnami z marmuru, lub z czerwonego granitu, pochodzącego z Egiptu.

Od południa, perystyl został zamknięty portykiem z czterema kolumnami, wspierającymi architraw syryjski i tympanon, co sprawia wrażenie frontonu świątyni starożytnej. Z portyku dwoje drzwi prowadziły do kolistego westybulu, przykrytego kopułą z okrągłym okulusem. Z westybulu drzwi wiodły do apartamentów cesarskich, na parterze i piętrze, stanowiących właściwy pałac, cały podpiwniczony dobrze zachowanymi pomieszczeniami, przykrytymi sklepieniami kolebkowymi.

Perystyl pałacu Dioklejana
Architraw perystylu

Po wschodnie stronie perystylu mieściło się ośmiokątne mauzoleum Dioklecjana, wzniesione jeszcze za jego życia, otoczone portykiem wspartym na dwudziestu czterech kolumnach, wykonanych z rozmaitych materiałów. Po środku  budynku mauzoleum znajdowało się podium, również ośmiokątne, skąd prowadziło wejście do krypty grobowej, a we wszystkich  rogach stoją kolumny z czerwonego egipskiego granitu, podpierające architraw, z dalszymi ośmioma mniejszymi kolumienkami. Mauzoleum przykryte zostało stożkową kopuła i liczyło w sumie około 25 m wysokości.

Mauzoleum jest najlepiej zachowaną częścią pałacu Dioklecjana, a to dlatego, że już w siódmym wieku zostało zamienione na katedrę chrześcijańską, a w XIII wieku dobudowano przy niej dzwonnicę i dodano liczne elementy wystroju, takie jak rzeźbione drzwi drewniane, co nie zmieniło jednak zasadniczej struktury architektonicznej.

Przed mauzoleum ustawione zostały oryginalnie dwa sfinksy z czarnego bazaltu. sprowadzone z Egiptu, z których na miejscu zachował się jeden, pochodzący z piętnastego wieku przed Chr., natomiast w trzynastym wieku po Chr., przy wejściu do katedry umieszczono dwie rzeźby lwów, dzieła mistrza Radowana, znanego przede wszystkim jako wykonawcę portalu katedry w Trogirze.

Sfinks przed mauzoleum Dioklecjana
Lew przed wejściem do Katedry w Splicie

Od północy graniczy z katedrą malutki kościółek Św. Rocha, wzniesiony na początku XVI w., z wykorzystaniem budynku antycznego.

Kościółek Św. Rocha z początku XVI w., na terenie pałacu Dioklecjana

Po zachodniej stronie perystylu znajdowały się niegdyś cztery niewielkie świątynie pogańskie, z których zachowała się tylko jedna, dedykowana Jupiterowi, zamieniona na chrześcijańskie baptysterium. Natomiast szereg kolumn z tej strony perystylu zostało wmurowane w lico gotyckich i renesansowych pałaców miejscowej arystokracji.

Zachodnia pierzeja perystylu

Oba kwartały położone na północ od decumanusa pokryte są nieregularną, lecz malowniczą zabudową, pochodzącą z różnych okresów, od średniowiecznych poczynając, na nowożytnych kończąc.

Dzwonnica przy Żelaznej (zachodniej) Bramie pałacu Dioklecjana

Stara zabudowa północnej części pałacu Dioklecjana

Pod koniec piątego wieku, po upadku zachodniego Cesarstwa Rzymskiego, Dalmacja przez pięćdziesiąt lat znajdowała się pod panowaniem Ostrogotów, a w latach 530-tych  została przyłączona do Cesarstwa Bizantyńskiego przez Justyniana, lecz już w siódmym wieku niemal wszystkie jej  miasta uległy zniszczeniu przez najazdy Awarów i słowiańskich Chorwatów, a miejscowa ludność szukała schronienia na wyspach przybrzeżnych i w górach. Słowianie zaczęli się osiedlać na stałe w Dalmacji i stopniowo przyjmować chrześcijaństwo. Na początku dziewiątego wieku istniało Księstwo Chorwackie, a w roku 925 powstało Królestwo Chorwacji, które w roku 1002 związało się unią personalną z królami węgierskimi, najpierw z dynastii Arpadów, a potem Andegawenów. W imieniu króla Węgier, władzę w Chorwacji sprawował powołany przez niego vice-król, noszący tytuł bana. Banowie byli z reguły powoływani spośród chorwackich rodów arystokratycznych. Przez kolejne wieki trwały ciągłe rywalizacje pomiędzy możnymi rodami Chorwacji, doprowadzające do okresowych wojen domowych i dynastycznych. W latach 1241 – 42, Węgry przeżyły najazd mongolski, podczas którego strasznemu zniszczeniu uległa również Chorwacja. Jednocześnie trwały zmagania z Wenecją o panowanie nad wyspami i Wybrzeżem Dalmatyńskim, które zakończyło się w roku 1409 odsprzedaniem Wenecji, przez Ladysława z Neapolu, swoich praw do Dalmacji, w wyniku czego Wybrzeże Dalmatyńskie, wraz z wyspami, znalazło się pod panowaniem Serenissimy na lat czterysta. Niepodległość zachowała jedynie Republika Raguzy (Dubrownika).

W drugiej połowie piętnastego wieku, po upadku Konstantynopola, penetracja turecka sięgała coraz dalej na północ i zachód, a w roku 1526 doszło do tragicznej bitwy pod Mohaczem, w której poległ król węgierski, Ludwik II Jagielończyk. W wyniku tej bitwy połowa Węgier dostała się pod okupację turecką, a nowym królem Węgier i Chorwacji został Ferdynand Habsburg, czym zainicjował panowanie dynastii, które dotrwało do końca I Wojny Światowej. Wybrzeże Dalmatyńskie utrzymało się pod panowaniem weneckim, aż do Wojen Napoleońskich, natomiast Bośnia pozostawała prowincją Cesarstwa Otomańskiego, aż do Kongresu Berlińskiego z roku 1878. Te czterysta lat w obszarze tak odmiennych od siebie kultur spowodowało zupełnie  różny rozwój tych dwóch sąsiadujących ze sobą krajów; w szczególności o ile w Chorwacji ogromna większość ludności jest katolicka, to w Bośni przeważa islam. Dalmacja pozostawała pod silnym wpływem kultury Italii i wniosła własny wkład do tej kultury, żeby wspomnieć  o takich artystach jak architekt Luciano Laurana (ok. 1420 – 1479), rzeźbiarz Francesco Laurana (ok. 1430 – 1502), czy malarz Andrea Schiavone (ok. 1510 – 1563).

Wśród miast Chorwacji, wyjątkową historią i dorobkiem kulturalnym może się poszczycić Dubrownik, położony na południowym krańcu wybrzeża dalmatyńskiego. Według zapisu pochodzącej z X w., uciekinierzy ze starożytnego miasta Epidaurum,  zniszczonego przez słowiańskich najeźdźców, mieli w siódmym wieku założyć osadę na skalistej przybrzeżnej wysepce i nazwać ją Ragusum. Na przyległym brzegu Słowianie założyli własne osiedle, Dubrownik, i po początkowych konfliktach przesmyk pomiędzy brzegiem wyspą został zasypany, a oba osiedla połączyły się ze sobą, zachowując nazwę Ragusum (Raguza), która została zmieniona na Dubrownik dopiero w dwudziestym wieku.

Raguza  dostała się pod panowanie weneckie w roku 1205 – po niesławnej pamięci IV Krucjacie – króre trwało do roku 1358. Podczas tych stu pięćdziesięciu lat Raguza cieszyła się dużą autonomią, Wenecja ograniczała jedynie jej handel morski, za to stymulowała handel lądowy z Bałkanami i Orientem. Już wówczas miasto stało się jednym z głównych centrów handlowych na wschodnim brzegu Adriatyku. W mieście dominowała kultura włoska, która trafiła na podatny grunt. Już w trzynastym wieku Lombardczyk Tomasino da Savere zreformował kancelarię municypalną, która od tego czasu działała nieprzerwanie i jej archiwum stanowi jedno z najbogatszych źródeł do historii Morza Śródziemnego. Raguza mogła się szczycić wczesnymi, często prekursorskimi, osiągnięciami socjalnymi. Służba medyczna została zorganizowana w 1301, a apteka, założona w roku 1317, przy klasztorze franciszkanów, działa nieprzerwanie do dzisiaj. Dom starców powstał w 1347 r., a w roku 1377 Raguza, jako pierwsza w Europie, wprowadziła kwarantannę dla statków z Bliskiego Wschodu, które obok towarów przywoziły dżumę. W 1436 r. zbudowano dwudziestokilometrowy akwedukt, zaopatrujący miasto w górską wodę.

W okresie panowania weneckiego ukształtował się w Raguzie republika oligarchiczna – system rządów wzorowany na Serenissimie. Organem ustawodawczym była Wielka Rada, a wykonawczym Mała Rada oraz rektor (knez), którego kadencja trwała od miesiąca do roku, przy czym, w tym oktresie nie wolno mu było opuszczać swojego pałacu. Praktycznie cała władza spoczywała w rękach zamkniętych rodów patrycjuszowskich, które ściśle przestrzegały rotacji urzędów, aby nie dopuścić do zbytniego wzrostu znaczenia którejś z rodzin. O dziwo udało się to przez pięćset lat.

Panowanie weneckie w Raguzie zakończyło się w roku 1358, traktatem w Zadarze, który całą Dalmację przekazywał Królestwu Węgier. Zależność Raguzy od Węgier była czysto formalna i gdy w rok 1409 Ładysław z Neapolu odsprzedał Wenecji swoje prawa do Dalmacji, Republika Raguzy obejmująca pas wybrzeża i kilka wysepek przybrzeżnych, pozostała niezależną. Tymczasem Serbia, Bośnia i Hercegowina zostały stopniowo podbite przez Turków i w roku 1458 Raguza podpisała traktat wasalny z Imperium Otomańskim zobowiązujący ją do lojalności i płacenia rocznej daniny Stambułowi, w zamian za autonomię i gwarancje nietykalności granic. Z punktu widzenia gospodarczego sytuacja ta była niezmiernie korzystna dla Raguzy. W piętnastym wieku jej flota stale się rozbudowywała, skutecznie konkurując z wenecką. Przez cały szesnasty i siedemnasty wiek, Raguza pozostawała neutralną, balansując pomiędzy chrześcijańską Europą i mahometańską Turcją. W pełni jej się to udało, dzięki znakomitej dyplomacji, a także ze względu na zainteresowania obu stron we wzajemnej wymianie handlowej, pomimo trwającego konfliktu zbrojnego. W rezultacie, Raguza nigdy  nie przeżywała oblężenia i paradoksalnie, okres wojen Świętej Ligi z Turcją stanowił dla niej szczyt prosperity. Była miejscem azylu i bankierem obu stron.

Straszną klęską dla miasta było trzęsienie ziemi w roku 1667, które zabiło około 5000 mieszkańców, łącznie z rektorem, oraz zniszczyło ogromną większość budynków. Za to potężne mury miejskie i dwa bastiony ocalały w dużym stopniu. Zniszczenie pociągnęło za sobą rabunki, jednak dzięki energicznej akcji Rady miasto szybko dźwignęło się z ruin, tym razem w jednolitym stylu barokowym, nadanym mu przez włoskiego architekta Gulia Ceruttiego. Do tej jednolitości przyczyniło się również rozporządzenie ówczesnych władz miejskich, nakazujące używania do budowy jedynie białego kamienia pochodzącego z miejscowych kamieniołomów. Szeroka ulica, Stradum (od włoskiego ‘strada’), biegnie wzdłuż zasypanego przesmyku, oddzielającego niegdyś osiedle łacińskie od słowiańskiego. Prostopadle do niej, po obu stronach, wznoszą się stromo w górę wąskie uliczki, często przechodzące w schody i poprzecinane splantowanymi przecznicami, równoległymi do Stradumu. Poza murami obronnymi i bastionami, z okresu poprzedzającego trzęsienie ziemi zachowały się dwa gotycko-renesansowe pałace, w stylu weneckim: Pałac Rektora i Pałac Sponza (obecnie mieszczący archiwum), oraz częściowo klasztory franciszkanów i dominikanów, a także pomnik Rolanda – symbol swobód miejskich –  i dwie ozdobne studnie z roku 1438,  Mała i Duża Studnia Onufrego, nazwane tak od  imienia ich budowniczego, neapolitańczyka Onufrio de la Cava. Poza tym w zabudowie dominuje dosyć spokojny barok. Na pewno nie poszczególne zabytki, lecz cały jednolity kompleks miejski, z jego wspaniałym położeniem, stanowi o wyjątkowym uroku Dubrownika.

Panorama Dubrownika
Port w Dubrownik
Durownik, Brama Ploce
Widok z murów miejskich Dubrownika na wyspę Lokrum
Widok z murow miejskich
Fort Lovrijenac
Stradum, główna ulica Dubrownika
Uliczki starego miasta w Dubrowniku
Pałac Rektora
Pałac Sponza,
Wieża kościoła franciszkanów
Krużganek kościoła franciszkanów
Wieża kościoła dominikanów
Kopuła katedry w Dubrowniku
Kolegium jezuickie
Schody jezuickie
Kościól Zbawiciela i Duża Sudnia Onufrego
Duża Studnia Onufrego
Mała Studnia Onufrego

Trzęsienie ziemi niewiele wyprzedziło Odsiecz Wiedeńską i dalej postępującą erozję władzy tureckiej na Bałkanach. Nowa sytuacja polityczna nie sprzyjała działalności handlowej Raguzy. Miasto podupadło i z trudem uniknęło wchłonięcia przez Wenecję. Wreszcie w roku 1808 zostało włączone do departamentów iliryjskich imperium napoleońskiego, a po Kongresie Wiedeńskim, do Austrii. Po I Wojnie Światowej odzyskało niepodległość w ramach Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców (późniejszego Królestwa Jugosławii) i przyjęło nazwę Dubrownika.

Naprzeciwko starego portu w Dubrowniku, w odległości około 600 m, położona jest malownicza wysepka Lokrum, o powierzchni około 70 hektarów, pokryta bujną roślinnością, z której roztacza się piękny widok na stare miasto w Dubrowniku. Obecnie wysepka nie jest zamieszkała, lecz w XI w. założono na niej opactwo benedyktyńskie, z którego zachowała się jedynie niewielka partia, po zniszczeniach spowodowanym trzęsieniem ziemi w roku 1667.  Do pozostałych atrakcji wysepki należy ogród botaniczny z bogatym repertuarem roślinności śródziemnomorskiej, założonym w połowie XIX w. przez Maksymiliana Habsburga, nieszczęsnego cesarza Meksyku, zainteresowanego botaniką.

Widok Dubrownika z wysepki Lokrum
Krużganek dawnego opactwa benedyktyńskiego na wysepce Lokrum
Ogród botaniczny na wysepce Lokrum
Brzeg wysepki Lokrum

Z Dubrownika w ciągu niespełna godziny można dopłynąć katamaranem do wyspy Mljat położonej na północny zachód od miasta. Już sama droga jest bardzo malownicza, bo prowadzi wśród małych wysepek o obłych kształtach pokrytych całkowicie latem, za wyjątkiem białych poziomych pasów skał, powyżej powierzchni morza, obmywanych przez słoną wodę niszczącą wegetację. Mljet jest długą i wąską wyspą, liczącą około stu kilometrów kwadratowych powierzchni, w większości pokryta pięknym lasem szpilkowo-liściastym.  W zachodniej części wyspy  leżą dwa, połączone ze sobą, jeziora, Duże i Małe. W dwunastym wieku na wysepce na Jeziorze Dużym powstał klasztor i kościół benedyktynów, którzy przekopali kanał łączący jeziora z morzem, co doprowadziło do ich zasolenia.  W roku 1410 zakonnicy przekazali Republice Raguzy swoje prawa do wyspy, w zamian za coroczną daninę, a w roku 1809, podczas panowania napoleońskiego opuścili wyspę. Obecnie jej zachodnia część zamieniona została w park narodowy, w którym bujne lasy dochodzą do brzegów morza i jezior o pięknym szmaragdowym zabarwieniu wody.

Z drogi z Dubrownika na Mljet
Wybrzeże Wyspy Mljet
Dawny klasztor na Jeziorze Dużym
Nad jeziorami na Wyspie Mljet

Istria, trójkątny półwysep na północnym skraju Adriatyku, dostała się pod panowanie rzymskie w drugim wieku przed Chr., a w okresie wędrówek ludów i we wczesnym średniowieczu wielokrotnie przechodziła z rąk do rąk, a wreszcie, w połowie XIV w.  została włączona do Republiki Weneckiej, pod panowaniem której przetrwała do wojen napoleońskich. Po Traktacie Wiedeńskim, Istrię wcielono do Cesarstwa Austriackiego, a po jego rozpadzie, przyznano ją Italii, w Traktacie z Rapello. Po II Wojnie Światowej, trafiła z kolei do Jugosławii, a w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku została podzielona między Chorwacię i Słowenię, przy czym do tej pierwszej należy znaczna większość półwyspu.

Blisko pięćset lat panowania weneckiego odcisnęło na Istrii swoje silne piętno, przejawiające się, między innymi, płaskorzeźbami lwa Św. Marka, na gmachach publicznych oraz charakterystycznymi sylwetkami miasteczek i osiedli przycupniętych  na wzgórzach, z wysokimi i wysmukłymi wieżami kościołów wyrastającymi na szczytach. Spełniały one nie tylko rolę dzwonnic, lecz służyły przede wszystkim, jako wieże obserwacyjne i sygnalizacyjne, alarmujące o częstych  najazdach watach tureckich, jakie miały miejsce w wiekach szesnastym i siedemnastym.

Największym miastem na Istrii jest Pula, której korzenie sięgają co najmniej początku pierwszego millenium przed Chr., jak na to wskazują świadectwa archeologiczne. Natomiast według mitu o argonautach, miasto miało zostać założone przez mieszkańców Kolchidy, wyczerpanych bezskutecznym pościgiem za Jazonem i Medeą, w nadziei na odzyskanie wykradzionego złotego runa. Od nich miała pochodzić grecka nazwa miasta, Polai (Пολαι)  miasto schronienia.

Pod panowaniem Republiki Rzymskiej Polai była ważnym portem i kwitnącym miastem, lecz w latach czterdziestych przed Chr., podczas wojny domowej, pomiędzy członkami Drugiego Triumwiratu, a zabójcami Cezara, znalazła się w obozie tych drugich i po ich klęsce została całkowicie zniszczona, lecz wkrótce odbudowana z inicjatywy Julii Starszej, córki Oktawiana i nazwana na jej cześć Colonia Pietas Iulia Pola Pollentia Herculanea.

Z okresu rzymskiego zachowało się w Puli szereg budowli. Najważniejszą z nich jest amfiteatr, wzniesiony w latach od 27 przed Chr. do 68 po Chr., należący do największych  i najlepiej zachowanych monumentów tego typu, który zapewniał miejsca 23 tysiącom widzów.

Amfiteatr rzymski w Puli, z I wieku przed Chr.

Świątynia Rzymu i Augusta, na dawnym forum, pochodząca z przełomu tysiącleci i przypominająca Maison Carrée w Nimes, zbombardowana podczas II Wojny Światowej, została pieczołowicie zrekonstruowana.

Świątynia Rzymu i Augusta w Puli, wczesne lata  I w. po Chr.

Partię murów antycznej  świątyni Junony wykorzystano w XIII w. przy wznoszeniu romańskiego Palazzo Comunale, przebudowywanego później w stylu renesansowym i barokowym.

Palazzo Comunale w Puli

Do innych zabytków antycznych należy łuk, upamiętniający udział trzech członków miejscowej rodziny Sergiuszów w bitwie pod Akcjum (I w. przed Chr.) oraz  podwójna brama miejska – Porta Gemina (koniec II w. po Chr.).

Łuk Sergiuszów (koniec I w. przed Chr.)
Dekoracja rzeźbiarska Łuku Sergiusza
Porta Gemini (koniec II w. po Chr.)

Z VI w. po Chrystusie pochodzi mała kaplica, Santa Maria Formosa, której ryła przypomina Mauzoleum Galii Placydii w Rawennie.

Kaplica Santa Maria Formosa, pierwsza połowa VI w.

Jednakże najwspanialszy  kościół bizantyńskim na Istrze nie leży w Puli, lecz w Poreczu (antycznym Parentium) i jest nim bazylika pod wezwaniem Wniebowzięcia Panny Maryi, popularnie nazywana  bazyliką Eufryzjusza, od imienia biskupa, który ją ufundował w połowie szóstego wieku. Bazylika jest trójnawowa, z przylegającym do niej atrium i baptysterium. Nawa oddzielona jest od bocznych rzędami kolumn z kapitelami typu bizantyńskiego, wykonanymi z marmuru prokonesańskiego, najprawdopodobniej w warsztatach konstantynopolitańskich. Misterne stiuki bizantyńskie, na wewnętrznych stronach arkad, wspieranych  przez kolumny, zachowały się jedynie po stronie południowej.  

Atrium bazyliki Eufryzjusza w Poreczu
Kolumny pomiędzy nawami bazyliki
Stiuki na podłuczu kolumn w bazylice Eufryzjusza

Prezbiterium udekorowane zostało wspaniałymi mozaikami, bliskimi stylem słynnemu wystrojowi mozaikowemu kościoła San Vitale w Rawennie, pochodzącemu z tego samego okresu, a niektóre wzory geometryczne na bordiurach są wręcz identyczne w obu kościołach, w więc zapewne mozaiki wykonane zostały przez tę samą ekipę mozaicystów. Fryz na szczycie łuku tęczowego przedstawia rzędy apostołów, kierujących się z obu stron ku młodocianemu Chrystusowi tronującemu na kuli niebiańskiej. Natomiast w czaszy głównej absydy Maryi z Dzieciątkiem, towarzyszą aniołowie, wraz z miejscowym męczennikiem, Św. Maurem, oraz biskupem Eufryzjuszem, składającym w hołdzie model swojej bazyliki. Relikwie Św. Maura nie zaznały spokoju, lecz zostały zrabowane  w roku 1354 przez Genueńczyków, podczas jednej z ich licznych wojen z Wenecjanami i dopiero w roku !934 uroczyście powróciły do rodzinnego miasta.  Na bocznych ścianach prezbiterium przedstawiono sceny Zwiastowania i Nawiedzenia. Inna wersja Zwiastowania, o przeszło siedemset lat młodsza widnieje na cyborium nad głównym ołtarzem, pochodzącym z roku 1277.

Prezbiterium bazyliki Eufryzjusza
Koncha absydy w bazylice Eufryzjusza

Dolną partię absydy zdobią nietypowe mozaiki z wzorami geometrycznymi, w których wykorzystano tesserae z masy perłowej i szkła. Zostały one wtórnie użyte i są datowane na pierwszą połowę pierwszego wieku przed Chr., a pierwotnie zdobiły zapewne ściany świątyni pogańskiej.

Mozaiki w dolnej partii głównej absydy bazyliki Eufryzjusza

Rovinj to malownicze miasteczko, położone na zachodnim wybrzeżu Istrii, na skalistym półwyspie, który był niegdyś przybrzeżną wysepką połączoną z lądem dopiero w połowie XVIII w., po zasypaniu oddzielającej ją cieśniny. Spis ludności, przeprowadzony przez władze austriackie, gdy miasteczko nosiło jeszcze nazwę Rovigno wykazał, że 97 %  mieszkańców było włoskojęzycznych, natomiast w roku 2007 było ich już tylko 16 %. Większość z nich została przesiedlona do Italii, po II Wojnie Światowej, gdy Istria została wcielona do Chorwacji. Tym nie mniej ślady długich wieków kultury włoskiej są wyraźnie widoczne, a jej symbolem może być wieża przy katedrze Św. Eulalii, wzniesiona w najwyższym punkcie miasta w drugiej połowie XVII w., wzorowana na kampanili przy bazylice Św. Marka w Wenecji. Od tamtej  kampanili różni ją obrotowa figura anioła, umieszczona na szczycie, służąca za wiatrowskaz.

Widok Rovinj od strony portu
Skala przybrzeżna

Miasteczko otoczone było murami, przez które prowadziły trzy bramy; jedna z nich, tak zwany Łuk Balbi, pochodzi z roku 1680 i ma charakter reprezentacyjny, a nie obronny. Zabudowa starego miasta pokrywa szczelnie całą powierzchnie dawnej wysepki. Domy, pochodzące z różnych epok, dochodzą aż do samego brzegu morskiego, a wąskie uliczki wspinają się w górę ku katedrze. Swoistej malowniczości dodaje bałagan i zaniedbanie domów, a bielizna rozwieszona do suszenia w poprzek uliczek przypomina o włoskich korzeniach miasteczka.

Łuk Balbi w Ruvinj
Rovinj, wieża katedry Św. Eulalii
Uliczki w Rovinj

Osiedle Motovun, położone jest wyjątkowo malowniczo na stożkowatym wzgórzu na wierzchołku którego wznosi się wenecka kwadratowa wieża obserwacyjna z krenelażem na szczycie, pochodząca z XIII/XIV w., która obecnie służy jako dzwonnica. Wokół osiedla zachowały się mury obronne, oraz inne elementy fortyfikacji, a z renesansowo-barokowej loggii roztacza się wspaniały widok na sąsiednie doliny i niebieszczejące w oddali góry.

Zamglony widok na Motovun
Brama miejska wiodąca do Motovun
Druga brama miejska z herbami nad wejściem
Lew Św. Marka na bramie miejskiej
Cembrowina studni, naśladująca wzory weneckie
Widoki z loggii w Motovun

Maleńkie miasteczko Grožnjan, położone w głębi lądu, w północno-zachodniej części Istrii i nie posiadające specjalnie interesujących zabytków, stało się ulubioną miejscowością letniskową artystów, dzięki urokowi swoich wąskich i krętych uliczek – pokrytych nierównym brukiem i obrzeżonych skromnymi kamiennymi domkami, obrośniętymi winem i bluszczem – oraz wspaniałymi widokami na sąsiednie doliny i wzgórza z kępami lasów, zamkniętymi niebieszczejącym  horyzontem.

Malownicze uliczki Grožnjanu
Rozległy krajobraz widziany z Grožnjanu

Gotyk w Anglii

W 1174 r., niespełna cztery lata od zamordowania biskupa Thomasa Becketa w katedrze kanterburyjskiej, chór katedry został zniszczony przez pożar i, jak relacjonuje kronikarz Gervase z Canterbury, komisja, powołana przez kapitułę katedry, powierzyła budowę nowego chóru francuskiemu architektowi, Guillaume’owi de Sens. Wykorzystując swoje doświadczenia zdobyte przy budowie gotyckich katedr francuskich, Guillaume sporządził i realizował projekt nowego chóru, lecz w roku 1179 uległ poważnemu wypadkowi, spadając z rusztowania, i zmarł w roku 1180. Kierownictwo budowy przejął jeden z jego asystentów, William Anglik, który kontynuował realizację projektu swojego poprzednika. W latach 1180 – 1184 na miejscu dawnej prostokątnej kaplicy wzniesiono obecną Kaplicę Trójcy Świętej, znacznie powiększoną i otoczoną półkolistym obejściem, a na jej przedłużeniu została dobudowana okrągła kaplica, zwaną ‘Koroną Becketa’, w której przechowywano relikwie zamordowanego biskupa. Do budowy użyto wapienia pochodzącego z Normandii, a trzony kolumn zostały wykonane z tzw. ‘marmuru’ z Purbeck, o ciemnym prawie czarnym kolorze. W tak przebudowanym chórze zastosowano szereg rozwiązań charakterystycznych dla gotyku, takich jak ostre łuki (za wyjątkiem okien), sześciodzielne sklepienia krzyżowo-żebrowe i łuki przyporowe. Tak przebudowany chór w Canterbury uważany jest za pierwszą monumentalną budowlę w stylu gotyckim na terenie Anglii, a jego sława przyczyniła się do dalszego szybkiego zaadaptowania tego stylu.

Kaplica Trójcy Świętej w katedrze w Canterbury
Chór w katedrze w Canterbury

Podstawowe cechy charakterystyczne stylu gotyckiego, do których należą ostre łuki, sklepienia krzyżowo-żebrowe, łuki przyporowe, podział poziomy nawy na trzy strefy, arkad międzynawowych, tryforiów i okien górnych, oraz wielkie okna wyposażone w maswerki i ozdobione witrażami, zostały adaptowane w gotyku angielskim, który różnił się jednak od gotyku francuskiego szeregiem rozmaitych cech lokalnych, przy czym charakteryzował się ogólną tendencją do większej dekoracyjności, uzyskiwanej często kosztem rezygnacji z wyraźnego demonstrowania struktury architektonicznej, tak dominującego w gotyku francuskim.

Do cech wyróżniających katedry angielskie należały:

  • Duża długość nawy oraz chóru, przy stosunkowo niewielkiej wysokości;
  • Prostokątne krańce wschodnie, często z kaplicą Panny Maryi na przedłużeniu głównej osi;
  • Jedna lub dwie pary transeptów;
  • Fasada parawanowa, luźno związana z głównym korpusem, często wychodząca poza jego obrys z bogatym wystrojem rzeźbiarskim;
  • Dwie wieże zachodnie osłonięte fasadą parawanową, często usytuowane poza obrysem głównego korpusu;
  • Potężna kwadratowa wieża na skrzyżowaniu nawy z transeptem;
  • Brak ozdobnego portalu w ścianie zachodniej; główne wejście prowadzące często z portyku położonego z południowej lub północnej strony;
  • Wielkie okna zachodnie; prawie nie spotykane rozety;
  • Stosunkowo długie chóry z przegrodami ołtarzowymi;
  • Filary międzynawowe, rozczłonkowanie licznymi służkami;
  • Wykorzystanie kamienia o różnym kolorze, dla uzyskania efektu dekoracyjnego;
  • Kwadratowe krużganki i kapitularze, jako typowe elementy zabudowy otoczenia katedry.
Katedra w Canterbury
Katedra w Gloucester
Katedra w Wells
Południowe wejście do katedry w Canterbury
Południowe wejście do katedry w Gloucester
Południowa fasada katedry w Gloucester

Niemal wszystkie katedry angielskie cechuje wielka niejednorodność stylistyczna. W znacznej liczbie przypadków, dawne katedry i opactwa wzniesione w stylu romańskim, który nosi tu nazwę normańskiego, były przebudowywane w stylu gotyckim, a dalsze przebudowy prawie wszystkich ciągnęły się dosłownie przez setki lat. Jedynym wyjątkiem jest katedra w Salisbury, która, poza wieżą, powstała niemal jednym ciągiem, w latach 1220 – 1258, stąd jej wyjątkowo zgrabna sylwetka, uwieczniona na obrazach Johna Constable’a.

Katedra w Salisbury
Katedra w Salisbury
Katedra w Salisbury
Kapitularz przy katedrze w Salisbury widziany od strony krużganków
Krużganki przy katedrze w Salisbury

Należy pamiętać o katastrofalnych zniszczeniach wystroju angielskich budowli kościelnych podczas okresu reformacji i Wojny Domowej, poczynając od likwidacji klasztorów i wykorzystywania budynków klasztornych jako zasobów taniego kamienia budowlanego za panowania Henryka VIII, poprzez ikonoklastyczne rozporządzenia Edwarda VI, aż po fanatyczną furię niszczycielską purytanów Cromwella. Bardzo niewiele średniowiecznych witraży ocalało, a kamienne rzeźby, które teraz figurują na fasadach są na ogół dziewiętnastowiecznymi imitacjami, zniszczonych oryginałów.

Architektura gotycka dominowała w Anglii znacznie dłużej niż w Europie kontynentalnej, bo od końca dwunastego wieku, co najmniej do połowy wieku szesnastego. Pod względem stylistycznym ten długi okres dzieli się na trzy fazy: gotyku staroangielskiego, od późnych lat XII do późnych lat XIII w.; gotyku dekoracyjnego, od późnych lat XIII, do późnych lat XIV w.; i gotyku perpendykularnego poczynając od późnych lat XIV, aż do połowy XVI w.

Wyróżniającą cechą gotyku staroangielskiego są lancetowe okna: ostrołukowe, wysokie i wąskie, na ogół pozbawione laskowań. Często bywają skupione razem parami lub trójkami i objęte wspólnym łukiem arkadowym o podobnym kształcie, jak ma to miejsce w katedrze w Salisbury, która jest klasycznym przykładem gotyku staroangielskiego. Słynne „Pięć sióstr” z minsteru w Yorku, to zespół pięciu takich okien, o wysokości 16,3 m i szerokości 1,5 m, poprzedzielanych kolumienkami z marmuru, z oryginalnymi witrażami typu grisaille. W katedrze w Wells nieprzerwany ciąg lancetowych otworów okiennych, umieszczonych w głębokich niszach, z wyprofilowanymi obrzeżeniami, biegnie wzdłuż nawy głównej i transeptów, zamiast tradycyjnych tryforiów, akcentując poziome ukierunkowanie nawy.

Północny transept katedry w Wells

Innym charakterystycznym elementem, pojawiającym się już w stylu staroangielskim są filary wiązkowe, w których trzon, o przekroju kwadratowym lub kolistym, otoczony jest służkami, na które spływają żebra sklepień. Służki wyodrębnione są wyraźnie od trzonu filaru lub nawet w ogóle ne stykają się z trzonem, szczególnie w przypadku, gdy są wykonane z innego kamienia, jakim najczęściej bywał ciemny, wyszlifowany marmur z Purbeck. Gzymsy i ościeża bywają często udekorowane rzeźbionymi ornamentami i fryzami z motywami geometrycznymi i roślinnymi.

Witraże stały się powszechnym elementem wystroju katedr, umieszczane szczególnie w oknach naw bocznych, transeptach i w fasadach zachodnich. Ogromna większość z nich padła łatwą ofiarą fanatycznych ikonoklastów. Największy zespół witraży średniowiecznych zachował się w katedrze w Canterbury. Najstarsze pochodzą z końca XII i z XIII w., z okresu przebudowy chóru katedry Należy do nich zespół wizerunków ‘Przodków Chrystusa’, datowanych na późne lata XII w., z których przetrwało 43, a szacuje się, że początkowo było ich 85. Prawdopodobnie pierwotnie były umieszczane parami w Kaplicy Trójcy Świętej, później część z nich została wkomponowana do wielkich okien perpendykularnych. Najbardziej znany z tych witraży przedstawia Adama, pracującego w ogrodzie. W tych samych latach powstał niewielki witraż historyczny, ilustrujący krwawy najazd Duńczyków na Canterbury, jaki miał miejsce w roku 1011, a także piękne tondo w południowym transepcie. W Kaplicy Trójcy Świętej znajduje się siedem zachowanych, spośród cyklu dwunastu okien witrażowych, poświęconych cudom, przypisywanym Św. Tomaszowi Becketowi, pochodzących z początku trzynastego wieku. Znaczna część tych witraży zachowała się z dużymi ubytkami, uzupełnianymi w XIX i XX w.


Tondo w północnym transepcie katedry w Canterbury, koniec XII w.

Najazd wikingów na Canterbury w roku 1011, witraż w katedrze, koniec XII w

Dekoracyjny styl gotycki charakteryzował się bogatą, często przesadną, ozdobnością, przejawiającą się szczególnie silnie w sklepieniach i w maswerkach. W okresie tym rozbudowano znacznie, stosowane dotychczas sklepienia krzyżowo-żebrowe, wprowadzając żebra dodatkowe, oraz żebra dekoracyjne, które nie pełniły żadnej funkcji nośnej, a jedynie ozdobną, co doprowadziła do powstania nowych typów sklepień takich jak sieciowe, czy gwiazdowe. Żebra szczytowe, biegnące wzdłuż osi nawy, podkreślały jej horyzontalny charakter. Węzły żeber osłaniane były misternymi zwornikami dekoracyjnymi. Natomiast w oknach, pionowe laskowania dochodziły zwykle do poziomu cięciwy łuku okiennego, a powyżej tego poziomu maswerki rozgałęziały się, tworząc wyszukane wzory, we wczesnym okresie o charakterze geometrycznym, a w późniejszym przypominające sploty roślinne. Koronnym przykładem takiego okna jest słynne ‘Serce z Yorkshire’ w minsterze w Yorku.


‚Drzewo Jessego’ – okno w stylu dekoracyjnym z połowy XIV w. w katedrze w Wells
Laskowania w stylu dekoracyjnym w oknie Kaplicy Maryjnej przy katedrze w Ely, bez witraży zniszczonych przez ikonoklastów

Całkowicie oryginalnymi formami architektonicznymi, opracowanymi w tym okresie w Anglii, są kapitularze wzniesione na planie wieloboku, z centralną kolumną, z której w górę i na boki, rozchodzą się, symetrycznie rozmieszczone, kamienne żebra, niczym gałęzie palmy daktylowej, z rozpiętymi na nich palmowymi sklepieniami. Wnętrze oświetlają wielkie okna w ścianach bocznych, a na dole, wzdłuż obwodu biegną ozdobne nisze z sediliami dla członków kapituły. Jedne z nielicznych przypadków wykorzystania tych angielskich rozwiązań architektonicznych w Europie kontynentalnej można znaleźć na zamku krzyżackim w Malborku.


Kapitularz w Opactwie Westminsterskim, 1246 – 55 r.

Sklepienie kapitularza w Opactwie Westminsterskim

Kapitularz przy katedrze w Wells, 1306 r
.

Sklepienie kapitularza w Wells

Schodu z katedry do kapitularza w Wells


Przedsionek Wielkiej Sali w Christ Church College w Oksfordzie, 1640 r.

Letni refektarz w zamku krzyżackim w Malborku, XIV w.

Wielki refektarz w zamku krzyżackim w Malborku, ok. 1320 – 37


Zupełnie unikalną konstrukcją centralną jest słynny oktagon w katedrze w Ely, do powstania którego przyczyniła się katastrofa budowlana. Ogromny budynek katedry został wzniesiony w dwunastym i trzynastym wieku, w stylu romańskim i gotyku staroangielskim, z potężną wieżą wzniesioną na skrzyżowaniu nawy głównej z transeptem, która runęła w nocy z 12 na 13 lutego 1322 r. Przyczyną upadku było prawdopodobnie przesunięcie się ziemi pod filarami wspierającymi wieżę, spowodowane głębokimi wykopami pod fundamenty kaplicy Panny Maryi, wznoszonej właśnie tuż obok północnej strony chóru katedry. W koncepcji odbudowy zniszczonej wieży ważną rolę odegrał zakrystianin, Alan z Walsingham, mnich benedyktyński z miejscowego klasztoru i utalentowany architekt-samouk, który już wcześniej kierował budową kaplicy Panny Maryi.

Po katastrofie uznano, że cztery filary nie stanowiły dostatecznie silnej podstawy wieży i podjęto decyzję, by ją oprzeć na ośmiu filarach, umieszczonych w wierzchołkach ośmioboku, w większej niż dotąd odległości od środka skrzyżowania. Aby to osiągnąć zlikwidowano najbliższe środkowi przęsła nawy, transeptów i chóru, uzyskując w ten sposób większą powierzchnie swobodnego kwadratu skrzyżowania, o boku długości około 24 m, w którego narożach wzniesiono ukośnie ustawione, ażurowe ściany, przeprute u dołu ostrołukowymi przejściami, a u góry wielkimi oknami. Na szczytach ośmiu nowych filarów, o wysokości około 19 m, oparta została złożona konstrukcja z potężnych belek dębowych, oblicowana deskami imitującymi ośmioramienne sklepienie gwiaździste, zakończona, na wysokości około 29 m, prześwitem w formie regularnego ośmiokąta, przedłużonym w górę przeszkloną latarnią, przykrytą jeszcze jednym gwiaździstym sklepieniem, ze zwornikiem z szerokiego pnia dębu, z wyrzeźbionym na nim wizerunkiem Chrystusa. Całkowita wysokość od posadzki katedry do zwornika latarni wyniosła 43 m. Prace nad wieżą trwały czternaście lat, kierowane przez trzech kolejnych mistrzów ciesielstwa, z których ostatnim był William Hurley, nadworny cieśla króla Edwarda III, a ogólny nadzór nad budową sprawował Alan z Walsingham. Drewniana konstrukcja jest prawdziwym arcydziełem średniowiecznej techniki budowlanej, o czym świadczy fakt, że przetrwała już blisko siedemset lat, chociaż dla porządku trzeba zaznaczyć, iż była dwukrotnie wzmacniana dodatkowymi belkami, w osiemnastym i dziewiętnastym wieku. Oktagon z katedry w Ely jest nie tylko wspaniałym dziełem konstrukcyjnym, lecz również artystycznym i wielka szkoda, że został zeszpecony wiktoriańskim wystrojem malarskim.

Oktagon katedry w Ely z zewnątrz
Oktagon katedry w Ely widziany od środka
Widok z nawy katedry w Ely, w kierunku wschodnim


Wspaniałym przykładem stylu dekoracyjnego jest katedra w Wells, która jako pierwsza w Anglii została zaprojektowana w stylu gotyckim około roku 1175, a budowa jej głównego korpusu trwała około osiemdziesięciu lat, a dalsze prace nad fasadą i dwiema flankującymi ją wieżami były kontynuowane. W latach 1360-tych kierownictwo nad pracami przejął wybitny architekt William Wynford, który wzniósł wieżę południową, lecz północna doczekała się ukończenia dopiero w piętnastym wieku. Parasolowa fasada zachodnia, przypomina ozdobny kobierzec, utkany z kamienia o piaskowym zabarwieniu, który przysłania również dole partie obu wieży zachodnich, usytuowanych poza obrysem korpusu i maskuje strukturę frontonu katedry, zgodnie z angielską tendencją do preferowania dekoracyjności, kosztem klarowności, dominującej w gotyku francuskim. Kobierzec ten, przepruty w środku trzema lancetowymi oknami, pofałdowany jest, silnie wyeksponowanymi, pionowymi przyporami, oraz ozdobiony poziomymi szlakami fryzów, z wimpergami i kolumienkami wykonanymi z ciemnego kamienia. Dekoracji dopełnia szczyt, ozdobiony rzeźbami i pinaklami, oraz liczne figury, umieszczone pod baldachimami, w niszach wewnątrz przypór. W tej całej profuzji bogactwa giną małe i skromne drzwi, prowadzące do środka.

Katedra w Wells
Fasada katedry w Wells

W roku 1313 została ukończona masywna wieża na przecięciu nawy środkowej z transeptem, lecz jak się wkrótce okazało, pod jej ciężarem zaczęły osiadać fundamenty, co groziło zawaleniem całej konstrukcji. W 1329 r. zaangażowano architekta Williama Joya, który zastosował tu metodę usztywnienia konstrukcji, na mniejszą skalę, wykorzystywaną już wcześniej przez niego w katedrze w Salisbury. Po trzech stronach przecięcia nawy z transeptem wzniósł oryginalne ‚łuki nożycowe’, które, od blisko ośmiu wieków, nie tylko spełniają skutecznie swoją rolę konstrukcyjną, lecz również stanowią dominujący i unikalny element dekoracyjny wnętrza. Z działalnością Williama Joya wiąże się również wspaniałe palmowe sklepienie w retrochorusie katedry i budowa ośmiobocznej Kaplicy Panny Maryi na przedłużeniu osi katedry. Wysoce oryginalne sklepienie nad chórem katedry, pochodzące z około 1340 r. jest jednym z najstarszych przykładów sklepienia sieciowego w Anglii. Do ciekawych elementów wyposażenia katedry należy kamienna chrzcielnica z ósmego wieku oraz zegar, z ruchomymi figurami, z około 1390 r., działający do tej pory.


Widok nawy głównej katedry w Wells, z ‚łukiem nożycowym’
na skrzyżowaniu z transeptem
Lektorium, widziane poprzez ‚łuk nożycowy’, w katedrze w Wells


‚Łuki nożycowe’ w katedrze w Wells, widziane od strony transeptu

Widok z chóru na retrochorus i kaplicę Panny Maryi w katedrze w Wells

Widok na retrochorus w katedrze w Wells

Kaplica Panny Maryi w katedrze w Wells

Sklepienie sieciowe nad chórem w katedrze w Wells, ok. 1390 r.
Chrzcielnica z VIII w. w katedrze w Wells

Zegar z końca XIV w. w katedrze w Wells

Wyjątkowo pięknym i oryginalnym elementem najbliższego otoczenia katedry jest tak zwany Vicar Close, ulica obrzeżona identycznymi domkami, z wysokimi kominami, przeznaczonymi na mieszkania dla księży zatrudnionych w katedrze, zamknięta z jednej strony przez budynki kaplicy i biblioteki, z bezpośrednim przejściem do katedry, a drugiej strony przez Vicar Hall, w którym mieściła się wspólna jadalnia. Cały ten malowniczy zespół, pochodzący z początku XV w., zachował się w stanie niemal oryginalnym.


Vicar Close w Wells od strony katedry

Wschodnia pierzeja Vicar Close w Wells

Katedra w Wells od strony Vicar Close;
po prawej stronie korona z pinakli nad kapitularzem, biblioteką i kaplicą
Maryjną










W gotyckim stylu dekoracyjnym wzniesiona została wielka Kaplica Maryjna przy katedrze w Ely. Jej budowniczym był Alan z Walsingham, a budowa rozpoczęta w roku 1321, trwała trzydzieści lat, opóźniona pracami związanymi z odbudową centralnej wieży katedry. Kaplica została wzniesiona na planie prostokąta, jako osobny budynek, połączony zadaszonym przejściem z północnym transeptem katedry. We wschodniej i zachodniej ścianie kaplicy, a także po obu stronach każdego z pięciu przęseł nawy umieszczone wielkie okna z maswerkami. Wzdłuż trzech ścian kaplicy przebiegają nisze z sediliami,osłonięte baldachimami, z prześwitami w formie łuków płomienistych z noskami, charakterystycznych dla angielskiego gotyku dekoracyjnego. Żagielki pomiędzy łukami wypełnione były płaskorzeźbami ilustrującymi życie Maryi, a liczne rzeźbione postacie dekorowały nisze pomiędzy oknami. Cały ten bogaty wystrój rzeźbiarski, podobnie jak witraże w oknach, został zniszczony przez Thomasa Goodricha, ówczesnego biskupa Ely skrupulatnie realizującego obrazoburcze edykty króla Edwarda VI; na płaskorzeźbach zadano sobie trud wytłuczenia wszystkich głów, ku większej chwale Bożej.

Kaplica Maryjna przy katedrze w Ely
Sklepienie Kaplicy Maryjnej przy katedrze w Ely
Sedilia w Kaplicy Maryjnej, przy katedrze w Ely

Styl perpendykularny powstał w reakcji na przesadną ozdobność stylu dekoracyjnego i stał się stylem par exelance angielskim, dominującym na Wyspie przez co najmniej 150 lat. Jego charakterystycznym przejawem było przedłużenie pionowych laskowań okien na całą wysokość okna, co wraz z poziomymi ślemionami, utworzyło na powierzchni okna kratę z wydłużonych prostokątów, przykrytych na ogół trójkątnymi noskami, nadającymi im formę krystaliczną. Taki linearny podział, był przeciwieństwem dynamiki maswerków stylu dekoracyjnego i doskonale nadawał się do umieszczania witraży przedstawiających odizolowane postacie. Pionowe laskowania zostały przedłużone powyżej ościeży okien i poniżej parapetów, tak, że całe ściany pokrywały maswerki naśladujące wewnątrz-okienne, co stwarzało wrażenie jednolitości całej powierzchni.

Najstarsze elementy stylu perpendykularnego zachowały się w katedrze w Gloucester, dawnym opactwie benedyktyńskim. To poczesne miejsce w rozwoju nowego stylu Gloucester zawdzięczał z jednej strony wysokiemu kunsztowi budowniczych z Anglii Zachodniej, a z drugiej, swojej dobrej sytuacji finansowej, związanej z ponurym epizodem w dziejach Anglii, jakim było pozbawienie tronu i uwięzienie Edwarda II, przez jego małżonkę, Izabelę z Francji, oraz jej kochanka, Rogera Mortimera, a potem jego tajemnicza śmierć w roku 1327, w zamku Berkeley, być może zaaranżowana przez parę kochanków. Król został pochowany w pobliskim kościele opackim w Gloucester, a pomimo złej opinii, jaką cieszył się za życia, jego grób stał się celem pielgrzymek, co wzbogaciło opactwo, które ponadto zostało prawdopodobnie obdarowane przez króla Edwarda III, dla wsparcia pamięci o swoim ojcu.

Pierwsze okno z elementami zwiastującymi narodziny stylu perpendykularnego powstało w roku 1335, w południowym transepcie opactwa w Gloucester, natomiast w latach 1360 przebudowano całkowicie chór opactwa, zachowując jego stare mury, lecz zmniejszając ich grubość i podwyższając je jednocześnie, tak, że nowe sklepienie przewyższa sklepienie nawy o około sześciu metrów. Sklepienie ma wybitnie dekoracyjną formę, z prawdziwą plątaniną żeber dekoracyjnych, wśród których ginęły żebra nośne, a węzły na żebrach przysłonięte zostały wspaniałymi zwornikami, w formie rzeźbionych figur aniołów. Jednak, wielkie okno w ścianie wschodniej, wzniesione w tym samym czasie, ma już czysto perpendykularny charakter, a ściany boczne chóru zostały pokryte lekką i kunsztowną okładziną w stylu perpendykularnym, przypominającą drewnianą boazerię, dzięki czemu chór sprawia wrażenie wyodrębnionej kaplicy.


Południowy transept katedry w Gloucesterze, z najstarszym zachowanym oknem w stylu perpendykularnym, z roku 1335

Perpendykularne okno zachodnie w katedrze w Canterbury, z witrażami z XII w., wykorzystanymi w dolnych registrach

Perpendykularne okno w katedrze w Winchesterze, z mozaiką szklaną, wykonaną ze szczątków oryginalnych witraży potłuczonych przez purytanów

Nowatorstwo architektoniczne w Gloucester nie ograniczyło się tylko do tego. Krużganki przy opactwie, wzniesione około roku 1370 były pierwszym, a zarazem w pełni dojrzałym przykładem zastosowania sklepień wachlarzowych, w których rozwiązania leżące u podstaw stylu perpendykularnego zostały przeniesione na sklepienia. Odnosi się wrażenie, jakby w sklepieniu tym wklęsłe stożki sklepienia palmowego zostały podzielone na połowy, wzdłuż osi pionowej, i rozmieszczone obok siebie na bocznych ścianach krużganku. Na szczycie każdego przęsła sklepienia, cztery sąsiednie stożki stykają się ze sobą stycznymi półokręgami, pozostawiając pomiędzy nimi wklęsłoboczny romb, ozdobiony w środku ornamentami wieloliści. Podobnie jak równoległe pasy pomiędzy laskami w oknach, tak tu rozszerzające się do góry odstępy pomiędzy sąsiednimi żebrami zamykane są od góry trójkątnymi noskami, ułożonymi wzdłuż poziomych półokręgów, dzięki czemu tworzą się poprzeczne pasma krystalicznych komórek. Z każdego noska wyrasta nowe pośrednie żebro i wypączkowują dwie następne komórki. Proces ten powtarzający się dwukrotnie; nie ma w nim nic monotonicznego, lecz przypomina organiczny wzrost i sprawia wrażenie płynności i harmonii.


Krużganki przy katedrze w Gloucester

Krużganki przy katedrze w Gloucester, ze sklepieniami wachlarzowymi
z ok. 1370 r.


Lavarium w krużgankach przy katedrze w Gloucester

Sklepienie wachlarzowe w krużgankach przy katedrze w Gloucester
‚Wachlarz’ sklepienia w krużgankach przy katedrze w Gloucester

Środek przęsła sklepienia wachlarzowego w krużgankach przy katedrze w Gloucester

Szczytowa ściana krużganków przy katedrze w Gloucester

Sklepienia wachlarzowe porządkują i upraszczają oszołamiającą rozmaitość sklepień dekoracyjnych. Ich powtarzające się, identyczne elementy, pozwalają na znaczny stopień standaryzacji i masowej produkcji takich samych modułów, a co za tym idzie, zapewniają wydajniejszą i tańszą konstrukcję, a jednocześnie stwarzają wrażenie wielkiego bogactwa.

Późniejsza ewolucja sklepień wachlarzowych ukierunkowana ku większej ozdobności i udziwnieniu, doprowadziła do powstania sklepień z wiszącymi zwornikami. Pierwsze takie sklepienie, na monumentalną skalę, zostało wzniesione w latach 1482–83, przez wybitnego architekta Williama Orcharda w sali Divinity School w Oksfordzie, a najbardziej znanym ich przykładem jest kaplica Henryka VII w Opactwie Westminsterskim, pochodząca z lat 1502–1509.


Sklepienie ze zwisającymi zwornikami, Divinity School w Oksfordzie, 1482 – 1483 r.;
z braku herbów, na zwornikach umieszczono inicjały profesorów i dostojników uniwersyteckich

Sklepienie ze zwisającymi zwornikami, Divinity School w Oksfordzie

W połowie czternastego wieku styl perpendykularny osiągnął szczyt rozwoju w dziełach dwóch najwybitniejszych architektów późnego gotyku angielskiego, Henry’ego Yevelego (ok. 1320–1400) oraz Williama Wynforda (czynny 1360 – 1405). Działalność tego drugiego była ściśle związane z mecenatem biskupa Williama Wykehama (1324 – 1404), jednej z najwybitniejszych postaci angielskiego życia publicznego czternastego wieku. Dzięki swoim wybitnym zdolnościom, ten syn ubogiego wieśniaka zdobył wykształcenie i zrobił błyskotliwą karierę, mianowany dwukrotnie kanclerzem Anglii, a także biskupem Winchesteru. Szczególnie cennym był jego wkład w rozwój szkolnictwa w Anglii Wynford realizował budowę dwóch głównych fundacji edukacyjnych Wykehama: Winchester College (1382-1394), oraz Collegium Beatae Mariae Wynton in Oxon, powszechnie zwanego New College (1379-1387) . Kolegium to – ze wszystkimi budynkami, mieszczącymi instytucje uniwersyteckie, zgrupowanymi wokół kwadratowego dziedzińca, tak zwanego ‘quadu’ – stało się modelem architektury uniwersyteckiej w całym świecie anglosaskim, powielanym aż do naszych czasów.

Kaplica w New College w Oksfordzie
Krużganki w New College w Oksfordzie

Wynford spotkał się z Wykehamem na początku lat 1360-tych, gdy pracował w Zamku Windsorskim, a potem gdy był kierownikiem budowy katedry w Wells, gdzie wznosił wieże wschodnie flankujące reprezentacyjną fasadę katedry. Obie te prace nadzorował Wykeham i Wynford stał się jego ulubionym architektem. W latach 1390-tych Wynford zaplanował i rozpoczął przebudowę, w stylu perpendykularnym, głównej nawy katedry w Winchesterze. Zachowane zostały jej potężne filary romańskie pomiędzy nawami, lecz je odchudzono, wkuwając się dosłownie w głąb kamienia i pozostawiając rdzeń o kwadratowym przekroju, ustawiony diagonalnie względem osi katedry, z pionowymi wyprofilowaniami i półokrągłą służką, biegnącą przez całą wysokość nawy, z której wyrastają żebra dekoracyjnego sklepienia. Kosztem zlikwidowanych tryforiów podwyższono łuki międzynawowe, a także górne okna, osadzone w głębokich niszach. Nawa, ukończona w roku 1420, już po śmierci Wynforda, lecz według jego planu, jest najdłuższą ze wszystkich naw gotyckich w Europie i zapewnia wspaniałą perspektywę, tak w kierunku wschodnim jak i zachodnim, zamkniętą z obu stron wielkimi oknami w stylu perpendykularnym.


Nawa katedry w Winchesterze, widziana od strony zachodniej, najdłuższa nawa gotycka w Europie

Nawa katedry w Winchesterze, widziana od strony wschodniej
Sklepienie Kaplicy Panny Maryi w katedrze w Winchesterze, 1486 – 1492 r.

Kaplica grobowa Wykehama w Winchesterze, zaplanowana również przez Wynforda, należy do tak zwanych ‘chantries’, małych kapliczek obudowanych na ogół ozdobnymi ażurowymi ekranami lub kratą, pozostawiającym wewnątrz niewiele miejsca, poza grobowcem zmarłego i ołtarzem przeznaczonych do modłów w jego intencji. Możni fundatorzy takich chanries zapewniali sobie często stałą pośmiertną opiekę kapłańską, pozostawiając w zapisach testamentowych fundusze na utrzymanie w tym celu specjalnych kapelanów. Chantries nie były znane poza Anglią, lecz tu stały się bardzo popularne i szacuje się, że na początku okresu reformacji, gdy instytucja kapelanów została zlikwidowana, było ich w sumie ponad dwa tysiące, w niektórych katedrach nawet po kilkadziesiąt. Były one lokowane w różnych miejscach, w nawach, transepcie, chórze, lub w tak zwanym retrochorusie i stanowiły charakterystyczne elementy wyposażenia wnętrza.

Wynford w pełni zintegrował chantry Wykehama z architekturą katedry, wbudowując ją pomiędzy dwoma filarami, po południowej stronie nawy, z fasadą nie wystającą poza front filarów i ozdobnym baldachimem na wysokości szczytu łuków międzynawowych. Sarkofag umieszczony wewnątrz ma formę ozdobnej skrzyni marmurowej, na której spoczywa alabastrowa polichromowana figura biskupa o młodzieńczych rysach, w szatach pontyfikalnych. Była to jedyna figura hierarchy, spośród kilkunastu innych pochowanych w katedrze, która nie została zniszczona przez żołdaków Cromwella. Obecnie katedra posiada najbogatszy zestaw chantries w Anglii, odrestaurowanych po tych zniszczeniach. Należy do nich kaplica Williama Waynflete’a, biskupa Winchesteru (1447 – 1488), który podobnie jak Wykeham piastował godność kanclerza Anglii i działał aktywnie na polu edukacyjnym. We wczesnym okresie swojej działalności, jako prowost Eton College nadzorował prace budowlane prowadzone w tym kolegium, a już jako biskup, sam ufundował Magdalen College w Oksfordzie.

Alabastrowy wizerunek biskupa Williama Wykehama na sarkofagu w jego chantry w katedrze w Westminsterze
Sarkofag biskupa Williama Wykehama w jego chantry

Chantries kardynała Beauforta i biskupa Foxa (w głębi) w katedrze w Winchesterze

Chantry biskupa Foxa (1501 – 1528 r.)
Dolna partia ekranu chantry biskupa Foxa

Chantry biskupa Williama Waynflete’a (1447 – 1488 r.) w katedrze w Winchesterze
Wizerunek biskupa Williama Waneflete’a na jego sarkofagu
Grobowiec rodzinyTiptopf (druga połowa XV w.) w katedrze w Ely

Wizerunek biskupa Johna Drockenesforda (1265 – 1329 r.) na sarkofagu w katedrze w Wells

Dwie figury biskupa Beckingtona (1390 – 1465 r.) w grobowcu typu transi w katedrze w Wells

Z połowy XV w., oraz z początku wieku XVI pochodzą dwie słynne kaplice nagrobne, które można uznać za rozbudowane wersje kaplic chantry: kaplica Beauchampa w kościele Panny Maryi w Warwick, oraz kaplica Henryka VII, w Opactwie Westminsterskim. Obie wzniesione jako tradycyjne kaplice maryjne, służyły w istocie jako kaplice nagrobne, pierwsza, rodziny earlów Warwicku, a druga Tudorów.

Kaplica Beauchamp została wzniesiona w stylu perpendykularnym w latach 1443 – 1462, zgodnie z zapisem testamentowym Ryszarda Beauchampa, 13 earla Warwicku i gubernatora generalnego Francji, zmarłego w Rouen, w roku 1439.

Kaplica Beauchamp w Warwick


Monumentalny sarkofag Ryszarda, umieszczony na środku kaplicy, wykonany został z marmuru z Purbeck. Na jego pokrywie spoczywa figura zmarłego earla, z pozłacanego brązu, w zbroi mediolańskiej, odtworzonej ze wszystkimi szczegółami. Jego starannie wymodelowana głowa sprawia wrażenie autentycznego portretu, a na równie misternie odtworzonych dłoniach widnieje siatka żył. Przy głowie earla spoczywa martwy łabędź – rodowy rodowy ptak heraldyczny – z koroną wokół szyi, a jego stóp pilnują niedźwiedź i gryf. Stelaż z rur z brązu, rozpięty nad postacią zmarłego, służył do podtrzymywania całunu, podczas mszy żałobnych, przewidzianych w zapisie testamentowym. W niszach, w ścianach sarkofagu figurują postacie konkretnych żałobników, z rodziny zmarłego – wykonane z pozłacanego brązu – identyfikowane umieszczonymi poniżej tarczami herbowymi.

Grobowiec Richarda Beauchampa
Wizerunek Richarda Beauchampa, na pokrywie sarkofagu, z martwym łabędziem spoczywającym obok jego głowy
Boczna ściana sarkofagu Richarda Beauchampa, z postaciami żałobników
Tylna ściana sarkofagu Richarda Beauchampa, z niedżwiedziem i gryfem, u stóp zmarłego

Zachowane rachunki świadczą o tym, że grobowiec earla był wspólnym dziełem szeregu artystów-rzemieślników: jednego lub więcej specjalistów od obróbki marmuru, snycerzy wykonujących drewniane modele postaci zmarłego i żałobników, brązownika odlewającego te postacie i złotnika cyzelującego ich wizerunki i powlekających je złotem, a nawet lekarza, czuwającego nad wiernością detali anatomicznych.

Z czasem w kaplicy dodano grobowce innych członków rodziny, w tym Roberta Dudleya, faworyta Elżbiety I, lecz szczęśliwie zachowała się niemal w całości jej oryginalna postać. Witraże, stosunkowo mało zniszczone przez purytanów, szybko odrestaurowane, a jedynie zniszczona przez nich nastawa ołtarzowa została zastąpiona inną w XVIII w.

Kaplica Henryka VII powstała w latach 1503 – 1519, na miejscu dawnej, zrujnowanej kaplicy maryjnej. Jej strop jest najbogatszym przykładem sklepienia wachlarzowego z wiszącymi zwornikami. Na niezmiernie bogate wyposażenie kaplicy składa się wystrój rzeźbiarski, drewniane stalle z początku XVI w. i liczne nagrobki, w tym grobowce królewskie. Niestety, obowiązujący w kaplicy zakaz fotografowania uniemożliwił mi wykonanienie dokumentacji fotograficznej.

Henry Yevele, uznawany za najwybitniejszego architekta stylu perpendykularnego, był człowiekiem wszechstronnym – artystą, przedsiębiorcą budowlanym i spekulantem silnie zaangażowanym w handel nieruchomościami. Przez około czterdzieści lat zajmował stanowisko głównego architekta królewskiego, a równolegle pracował na rzecz Kościoła i rozmaitych rodów arystokratycznych. Jego prace architektoniczne były liczne i różnorodne, obejmowały kościoły i kaplice, pałace i reprezentacyjne dwory, wieże, bramy i mury miejskie, a nawet mosty.

Był autorem przebudowy naw w Opactwie Westminsterskim oraz w Katedrze w Canterbury. W tej ostatniej, cała nawa środkowa i boczne praktycznie zostały zbudowane od nowa. Na miejscu ciężkich filarów międzynawowych z okresu normańskiego, wzniesiono dużo lżejsze, otoczone wieńcem, stojących swobodnie, smukłych, okrągłych służek, biegnących aż do dekoracyjnych sklepień, lub do łuków międzynawowych, sięgających bardzo wysoko, dzięki czemu główne oświetlenie nawy nie pochodzi z górnych okna, lecz z wielkich okien w nowo wzniesionych nawach bocznych, co wzmacnia wrażenie jedności całej przestrzeni. Budowę naw ukończył współpracownik Yevele’go, Stephen Lote (aktywny 1371 -1417), który wzniósł również kapitularz zadaszony wielkim sklepieniem kolebkowym, z misterną geometryczną siecią żeber dekoracyjnych, a także przebudował krużganki, przykrywając je sklepieniem dekoracyjnym z silnie zaakcentowanymi żebrami, ozdobionymi ponad pięciuset zwornikami z herbami i znakami heraldycznymi.


Widok głównej nawy katedry w Canterbury od strony zachodniej

Widok głównej nawy katedry w Canterbury od strony wschodniej

Południowa nawa katedry w Canterbury od strony transeptu
Sklepienie wachlarzowe na przecięciu nawy z transeptem w katedrze w Canterbury
Kapitularz przy katedrze w Canterbury, przełom XIV i XV w.

Sklepienie sieciowe kapitularza przy katedrze w Canterbury

Katedra w Canterbury od strony krużganków
Krużganki przy katedrze w Canterbury

Krużganki przy katedrze w Canterbury
Sklepienie krużganków przy katedrze w Canterbury

Sklepienie krużganku przy katedrze w Canterbury

Zworniki sklepienia krużganków przy katedrze w Canterbury
Arkady naścienne w krużgankach katedry w Canterbury – charakterystyczny element dekoracyjny gotyku angielskiego

Obok prac architektonicznych, Yevele by również projektantem monumentalnych grobowców. Jego autorstwa jest grobowiec Czarnego Księcia, najstarszego syna Edwarda III, w Kaplicy Trójcy Św. w Canterbury, natomiast alabastrowy grobowiec króla Henryka IV i jego małżonki, Joanny z Nawarry, z tej samej kaplicy, został wykonany prawdopodobnie przez Stephena Lotego.


Wizerunek Czarnego Księcia na nagrobku w katedrze w Canterbury

Tunika i rękawice Czarnego Księcia nad jego grobowcem w katedrze w Canterbury

Wizerunki króla Henryka IV i małżonki na sarkofagu w katedrze w Canterbury
Wizerunek arcybiskupa Williama Courtenaya (1342 – 1396 r.) w katedrze w Canterbury
Piesek na sarkofagu arcybiskupa Williama Courtenaya

Brama dekoracyjna nad grobowcem arcybiskupa Henry’ego Chichele w katedrze w Canterbury

Grobowiec arcybiskupa Henry’ego Chichele (1364 – 1443 r.), w katedrze w Canterbury

Budowa koronnego dzieła gotyku perpendykularego jakim jest Kaplica King’s College w Cambridge rozpoczęła się w połowie XV w. i z przerwami trwała aż do roku w roku 1515, przy czym zasadniczy wpływ na ostateczną formę kaplicy miały lata 1508 – 15, w których pracami kierował John Wastell (około 1460 – 1518). Kaplica wzniesiona została na planie bardzo wydłużonego prostokąta o wymiarach 300 na 40 stóp i podzielona na dwanaście przęseł równomiernie rozmieszczonymi przyporami bocznymi, uwieńczonymi pinaklami. Ściany pomiędzy nimi, ukoronowane krenelażem, przebite są dwoma rzędami okien, niskich – prowadzących do kaplic chantries, rozmieszczonych na dole każdego przęsła – oraz wielkich, położonych powyżej. Naroża osłaniają strzeliste ośmioboczne wieże, a fasady, wschodnią i zachodnią, wypełniają ogromne okna.


Wieże frontowe kaplicy King’s College w Cambridge

Okna w ścianie południowej kaplicy King’s College

Wewnątrz kaplicy, wspaniałej perspektywie sklepień wachlarzowych, rytm nadają solidne, wyprofilowane żebra poprzeczne, biegnące w dół, pomiędzy oknami. Całe ściany, łącznie z prześwitami do chantries, zostały pokryte perpendykularnymi maswerkami i licznymi rzeźbami dekoracyjnymi, o wyłącznie heraldycznej tematyce, w których dominują brony i róże Tudorów, a heraldyczne zwierzęta dzierżą tarcze herbowe.


Widok wnętrza King’s College w kierunku wschodnim

Widok wnętrza King’s College w kierunku zachodnim

Sklepienia wachlarzowe w kaplicy King’s College

Ażurowe ekrany chantries w kaplicy King’s College

Zachodni portal wewnętrzny w kaplicy King’s College

Róża i brona Tudorów, heraldyczne motywy dekoracyjne wszechobecne w kaplicy King’s College

Wspaniały wystrój kaplicy King’s College, tak pod względem stylistycznym, jak i tematycznym, przypomina wcześniejsze o kilkadziesiąt lat dekoracje rzeźbiarskie w kościele klasztoru San Juan de los Reyes w Toledo, oraz w Kaplicy Kondestabla w Burgos. Nie może to dziwić, jeśli weźmie się pod uwagę, że Katarzyna Aragońska była żoną Artura, najstarszego syna Henryka VII, a po jego śmierci, pierwszą żoną Henryka VIII. Nie był to jedyny związek małżeński który zacieśniał kontakty kulturowe pomiędzy Brytanią, a Półwyspem Iberyjskim. Pod koniec XIV w., król portugalski, João I, pojął za żonę Philippę Lancaster, córkę Johna z Gandawy, a w Opactwie Batalha, wzniesionym przez niego, jako votum za zwycięstwo w bitwie pod Aljubarrotą w roku 1385, przejawiają się bardzo silne wpływy gotyku angielskiego, szczególnie w ośmiokątnej Kaplicy Fundatora i w fasadzie bazyliki, udekorowanej w stylu perpendykularnym.


Wystrój kościoła klasztoru San Juan de los Reyes w Toledo, 1477 – 95 r.

Wystrój Kaplicy Kondestabla w katedrze w Burgos, 1482 – 94 r.

Fasada kościoła Opactwa Batalha, z Kaplicą Fundatora po prawej stronie
Sklepienie Kaplicy Fundatora w Opactwie Batalha

Trudno uwierzyć, że William Vertue, budowniczy sklepienia nad Kaplicą Św. Jerzego (1506 – 1511) w Windsorze pracował również jako pomocnik Johna Wastella przy budowie Kaplicy King’s College w Cambridge, tak bardzo okropnie przeładowane i niemal płaskie gwiaździstego sklepienie z Windsoru odbiega od harmonijnej elegancji King’s College Chapel.

Sklepienie Kaplicy Św. Jerzego w Windsorze; w zwornikach sklepienia umieszczono herby rycerzy Ordery Podwiązki, którzy uczestniczyli w kosztach budowy kaplicy

Z wieku XV oraz XVI, aż do początków reformacji w Anglii w latach 1530, pochodzi znaczna liczba reprezentacyjnych wiejskich kościołów parafialnych w stylu perpendykularnym. Na okres ten przypada apogeum zyskownego handlu angielską wełną i liczne z tych kościołów zostały ufundowane przez kupców wzbogaconych na tym handlu, stąd ich popularna nazwa, „kościołów wełnianych” (wool-churches). Nic więc dziwnego, że najwięcej kościołów wełnianych powstało w Kotswoldzie i Wschodniej Anglii, gdzie handel wełną był najbardziej rozbudowany. Do budowy kościołów wykorzystywano łatwo dostępne materiały budowlane, stąd ich lokalne warianty, jednak ogólne schematy konstrukcji niewiele się różniły. Kościoły są stosunkowo niskie w porównaniu do swej znacznej długości – na którą składają się dwie zasadnicze bryły, wyższa nawy i niższa chóru – przedłużone jeszcze niekiedy Kaplicą Maryjną, umieszczoną na osi kościola, po stronie wschodniej. Stronę zachodnią zamyka potężna kwadratowa wieża, a wejście do kościoła prowadzi przez ozdobny przedsionek, umieszczony przy zachodnim krańcu południowej ściany nawy. Dachy obu brył kościoła przykryte są dwuspadowymi dachami, o niewielkim nachyleniu, osłoniętymi od zewnątrz attykami z ozdobnym krenelażem. Wielkie perpendykularne okna biegną wzdłuż ścian nawy i chóru, a jeszcze większe okno zamyka chór od wschodu.

Hojność fundatrów nie była bezinteresowna; poza oczekiwaną nagrodą po śmierci kościoły służyły również do autoreklamy na ziemi; stąd liczne monogramy, symbole kupieckie, a nawet inskrypcje, na murach, które niewątpliwie figurowały także na zniszczonych witrażach, nie mówiąc już o nagrobkach. Popularną formą tablicy nagrobnej były sylwetki zmarłych z mosiądzu intarsjowane w kamieniu – po angielsku krótko nazywane „brasses”. W kościele w Norfleach zachowało się szesnaście takich tablic, w niezbyt dobrym stanie, bo umieszczonych w podłodze i wytartych stopami wiernych, w ciągu minionej połowy millenium. Co charakterystyczne, to wizerunki owcy i worka z wełną u stóp postaci zmarłych, dumna oznaka ich profesji. Innym dumnym świadectwem ich spuścizny bywają umieszczone poniżej postacie ich dzieci; jednej z dam towarzyszy nawet jej piesek.

Kościół St Mary w Fairfoldzie
Przedsionek kościoła St. Mery w Fairfordzie
Kościół St. Edward w Stow-on-yhr-Wold
„Drzwi Tolkiena”, bramowane 300-letnimi cisami, w kościele St. Edward’s w Stow-on-the-Wold
Kościół St. Peter & St. Paul in Northleanch
Przedsionek kościoła St. Peter & St. Paul in Northleanch
Wejście do kościoła St. Peter & St. Paul in Northleanch

Hojność fundatrów nie była bezinteresowna; poza oczekiwaną nagrodą po śmierci kościoły służyły również do autoreklamy na ziemi; stąd liczne monogramy, symbole kupieckie, a nawet inskrypcje, na murach, które niewątpliwie figurowały także na zniszczonych witrażach, nie mówiąc już o nagrobkach. Popularną formą tablicy nagrobnej były sylwetki zmarłych z mosiądzu intarsjowane w kamieniu – po angielsku krótko nazywane „brasses”. W kościele w Norfleach zachowało się szesnaście takich tablic, w niezbyt dobrym stanie, bo umieszczonych w podłodze i wytartych stopami wiernych, w ciągu minionej połowy millenium. Co charakterystyczne, to wizerunki owcy i worka z wełną u stóp postaci zmarłych, dumna oznaka ich profesji. Innym dumnym świadectwem ich spuścizny bywają umieszczone poniżej postacie ich dzieci; jednej z dam towarzyszy nawet jej piesek.

Płyta nagrobna kupca z Northleach, z owieczką i workiem wełny pod stopami
Płyta nagrobna pary małżeskiej z Northleach
Płyta nagrobna małżonków, upamiętniająca ich 7 synów 8 córek, w kościele w Northleach

W przeciwieństwie do Francji, znaczna część angielskich kościołów gotyckich nie była przykryta murowanymi sklepieniami, lecz odkrytymi dachami drewnianymi. Dotyczyło to nawet wielkich katedr, takich jak w Yorku lub Peterborough, czy słynnego oktagonu w Ely. Jednak w katedrach stropy drewniane naśladowały zwykle sklepienia, natomiast rozwój drewnianych konstrukcji dachów związany był głównie z budownictwem cywilnym. Ewolucja tych konstrukcji przebiegała w kierunku udoskonalenia stabilnego zadaszenia budowli o dużej rozpiętości, co kulminowało w opracowanych pod koniec czternastego wieku tak zwanych dachach na kroksztynach (‘hammerbeam roofs’), w których główne krokwie wspierały się na trójkątnych wykuszach, zapewniających obniżenie punktu działania sił rozporowych, wywieranych przez dachu na ściany boczne, co powodowało zwiększenie stabilności budowli.

Nie licząc niewielkiej Sali Pielgrzyma w Winchesterze, najstarszy, a zarazem największy zachowany dach na kroksztynach rozpięty jest nad Wielką Halą Pałacu Westminsterskiego, liczącą 20 m szerokości i 73 m długości. Został on ukończony w roku 1399, a na jego konstrukcję zużyto 600 dębów. Projektantem dachu był cieśla królewski, Hugh Herland (ok. 1330 – 1411), który współpracował z Williamem Yevelem przy wznoszeniu Hali, a ta szczęśliwie przetrwała takie kataklizmy, jak pożar pałacu w roku 1834 i bombardowania niemieckie, podczas II wojny światowej.

W XV i XVI w. dachy kroksztynowe stały się popularne, zarówno w wielkich rezydencjach, jak Hampton Court, jak i w mniejszych dworach, aulach uniwersyteckich czy kościołach parafialnych. Spełniały nie tylko funkcję konstrukcyjną, ale również ważną rolę estetyczną, ożywiając wnętrze swoim równomiernym rytmem przęseł. Ponadto końce belek kroksztynów ozdabiane były często figurami aniołów. Konstrukcje drewniane dachów były zwykle polichromowane, lecz polichromie te na ogół się nie zachowały, a ich obecny, ciemny kolor starej dębiny dodaje im tylko uroku, podobnie jak biel marmuru, posągom starożytnym

Strop na kroksztynach w New College w Oxfordzie
Drewniany strop nad krużgankami w New College w Oxfordzie
Strop na kroksztynach nad Wielką Salą w New College w Oxfordzie
Na początku XVI w., do kościoła St. Wendreda w March przyfrunęło aż 118 aniołów, które, niby motyle, przycupnęły na belkach stropu
Strop kroksztynowy w kaplicy All Soules College w Oksfordzie; wiktoriańska nastawa ołtarzowa, na miejscu zniszczonej przez ikonoklastów
Detale stropu na kroksztynach w All Souls College w Oxfordzie

Strop na kroksztynach w Wielkiej Sali Christ College w Oksfordzie

Strop na kroksztynach w Wielkiej Sali pałacu w Hampton Court

Innym świadectwem mistrzostwa średniowiecznych cieśli jest kilka zachowanych czternastowiecznych stodół, służących niegdyś do przechowywania dziesięcin zbiorów, przekazywanych Kościołowi, z których najbardziej znana znajduje się w Bradford-on-Avon. Wzniesione w celach czysto utylitarnych, zachwycają rytmem swoich belkowań.


Stodoła na dziesięciny, Bradford-on-Avon, XIV w.

Mnisi średniowieczni spędzali codziennie długie męczące godziny stojąc podczas nabożeństw. Aby im w tym miłosiernie ulżyć, na spodniej stronie podnoszonego siedzenia w stallach umieszczano wspornik, na którym mogli przysiąść, markując pozycję stojącą. Wspornik ten nosił łacińską nazwę ‘misericordia’ i był często ozdabiany dekoracjami rzeźbiarskim, które, umieszczane w niewidocznym miejscu, nie podlegały kontroli teologicznej i stanowiły miejsce w którym snycerze mogli kierować się swobodnie swoją wyobraźnia, podobnie jak skrybowie na marginesach manuskryptów. W rezultacie na mizerykordiach bardzo rzadko pojawiają się tematy religijne, a poza czysto dekoracyjnymi ornamentami, występują scenki rodzajowe, często komiczne lub wręcz rubaszne, niekiedy mityczne, lub trudne do zinterpretowania twory wyobraźni.

W Anglii zachowało się dużo mizerykordii, nadal na swoich dawnych miejscach w stallach, lecz niestety tylko nieliczne z nich można oglądać. Najstarsze pochodzą z trzynastego wieku, lecz większość z czternastego i piętnastego. Wykonywane były również i później, a w dziewiętnastym wieku brakujące lub zniszczone uzupełniano neogotyckimi.

Mizerykordie z katedry w Winchesterze, początek XIV w.
Mizerykordia z katedry w Wells, połowa XIV w.
Mizerykordie z Kaplicy New College w Oxfordzie, XIV w.
Mizerykordie z kościoła Holy Trinity w Sratfordzie-upon-Avon, XV w.
Mizerykordie z kościoła St. Mary Virgin w Fairford, XV w. (pochodzące prawdopodobnie ze zniszczonego opactwa w Cirencester)

Witraże pozostawały nadal zasadniczą formą ‘malarskiego’ wystroju kościołów, ale ich charakter uległ zmianie. Złożyły się na to dwa czynniki. Z jednej strony, regularnie ułożone wydłużone prostokąty laskowań w ogromnych oknach zapewniały idealne warunki do umieszczenia w nich pojedynczych postaci, a nie sprzyjały scenom narracyjnym. Stąd długie i dość monotonne rzędy świętych lub władców, ustawione jedne, ponad drugimi. Drugi czynnik miał charakter techniczny. W trzynastym wieku wprowadzono nową metodę barwienia szkła, wykorzystującą związki srebra, która pozwalała na wzbogacenie palety. Zaczęto stosować delikatniejsze kolory, oraz większe powierzchnie szkła bezbarwnego, na których domalowywano bardziej szczegółowo rysy twarzy i inne detale. Witraże przestały być drogocenną mozaiką intensywnych barw jaką były poprzednio, a zaczęły przypominać obrazy. Najwybitniejszym glazurnikiem końca czternastego wieku był mistrz Thomas z Oksfordu, który dostarczał witraże do fundacji Williama Wykehama w Oksfordzie i Winchesterze. Nieco młodszy od niego John Thornton w latach 1405 – 1408 wykonał olbrzymie okno wschodnie w minsterze w Yorku, największy, niemal w całości zachowany witraż średniowieczny.


Witraże z ok.1400 r, wykonane przez Thomasa z Oksfordu dla kaplicy w Winchester College

Z rąk protestanckich ikonoklastów najbardziej ucierpiały witraże w kościołach wiejskich. Jedynym takim kościołem, w którym jakimś cudem przetrwał niemal kompletny zestaw witraży, jest kościół St. Mary the Virgin w miejscowości Fairford w Gloucestershire . Zachowane w nim witraże pochodzą z pierwszego kwartału XVI w. i zostały wykonane przez Bernarda Flowera, nadwornego glazurnika Henryka VII i Henryka VIII, do dzieł którego należą witraże w King’s College w Cambridge. Flower pochodził z Niderlandów i przywiózł ze sobą tamtejszą tradycję glazurniczą, pozostająca pod wyraźnym wpływem renesansu. W Fairford główny cykl witraży poświęcony jest historii biblijnej, staro- i, przede wszystkim, nowo-testamentowej; w każdym wielkim oknie, z perperdykularnym laskowaniem, umieszczone jest po kilka scen, związanych z jednym wydarzeniem, potraktowanych po malarski, z dużymi plamami jasnych i żywych kolorów, oraz znacznymi partiami pokrytymi szkłem bezbarwnym, dzięki czemu, pełne światła, białe wnętrze kościoła nabiera radosnych akcentów, których nie zakłócają nawet sceny piekła z Sądu Ostatecznego i przerażające postacie „nieprzyjaciół Kościoła”.

Fairford, Okno starotestamentowe
Fairford, Narodziny
Fairford, Ucieczka do Egiptu
Fairford, Ukrzyżowanie
Fairford, Zmartwychwstanie
Farford, Wieczerza w Emaus
Fairfrd, Wniebowstąpienie
Fairford, Sąd Ostateczny (dolna partia witraża wielkiego okna zachodniego, którego górna partia uległa zniszczeniu)
Eaiford, Prorocy starotestamentowi
Fairford, Przeciwnicy Kościoła 1 (w górnej partii okna diabły)
Fairford, Przeciwnicy Kościoła 2 (w górnej partii diabły)

Spośród nielicznych zachowanych średniowiecznych obrazów panelowych, związanych z Anglią, szczególne miejsce zajmuje przenośny ‘Dyptyk z Wilton’, na którym Matka Boska z Dzieciątkiem, w otoczeniu aniołów, przyjmuje hołd króla Ryszarda II, polecanego przez trzech świętych, Jana Chrzciciela, Edwarda Wyznawcę i króla Edmunda. Herby i heraldyczny biały chart jednoznacznie identyfikują postać młodocianego króla i pozwalają datować dyptyk na koniec XIV wieku, lecz osoba autora wzbudza ciągłe kontrowersje. Z jednej strony silne akcenty angielskie wskazywałyby na jego lokalne związki, z drugiej subtelny styl charakterystyczny dla gotyku międzynarodowego, szczególnie francuskiego, sugeruje zagraniczne pochodzenie. Zwrócono nawet uwagę na stylistyczne podobieństwo dyptyku do malarstwa jakie kwitło w Pradze na dworze cesarza Karola IV, co mogło nie być przypadkowe, gdyż pierwsza żona Ryszarda II, Anna z Bohemii, była córka Karola IV. Zapewne autor był albo cudzoziemcem zadomowionym w Anglii, albo Anglikiem, wyszkolonym na Kontynencie. Niezależnie od tego, jakie było jego pochodzenie, dyptyk jest znakomitym dziełem stylu dworskiego.


Lewe skrzydło Dyptyku z Wilton: Ryszard II w asyście świętych, Jana Chrzciciela,
Edwarda Wyznawcy i Edmunda Męczennika, składa hołd Maryi z Dzieciątkiem

Prawe skrzydło Dyptyku z Wilton: Maryja z Dzieciątkiem odbiera hołd Ryszarda II

Heraldyczny jeleń z zewnętrznej strony Dyptyku z Wilton
Karol IV adoruje Madonnę z Dzieciątkiem na obrazie wotywnym Jana Očki z Vlašima, przed 1371 r.

Z drugiej połowy XIV w. pochodzą malowidła naścienne w kapitularzu Opactwa Westminsterskiego, w tym cykl ilustracji do Apokalipsy, a także ocalałe fragmenty wystroju malarskiego kaplicy Św. Stefana w Pałacu Westminsterskim, zniszczonej pożarem w roku 1834.


Freski w kapitularzu Opactwa Westminsterskiego, ok. 1390 r.

Fragmenty polichromii z lat 1355 – 1363, ze zniszczonej pożarem kaplicy Św. Stefana w Pałacu Westminsterskim
Fresk z początku XV w, z wnętrza nieprzebudowanej później wieży kościoła w Fairford
Sąd Ostateczny, fresk odkryty w ostanich latach w Guild Chapel w Strafrordzie-upon-Avon, zapewne XV w.

W późnym średniowieczu dużą popularnością cieszyły się angielskie wyroby dewocyjne z alabastru, kamienia miękkiego, stosunkowo łatwego w obróbce i znacznie tańszego od marmuru, poza Anglią wykorzystywanego na większą skalę tylko w Hiszpanii. W wieku czternastym i piętnastym rozwinęła się w Anglii masowa produkcja polichromowanych figurek z alabastru, a przede wszystkim niewielkich paneli z wypukłymi reliefami, przedstawiającymi najczęściej sceny z życia Chrystusa i Panny Maryi. Wyroby te nie posiadały większych ambicji artystyczny i powielały wielokrotnie te same wzory, lecz były stosunkowo tanie i znajdowały chłonny rynek w całej Europie, a przede wszystkim we Francji. Od miasta, w pobliżu którego znajdowały się pokłady alabastru, nazywano je ‘alabastrami z Nottingham’. Z paneli można było budować większe nastawy ołtarzowe, lub mogły służyć do użytku domowego w zamożnych rodzinach. Cały ten kwitnący przemysł skończył się gwałtownie wraz z ikonoklastycznymi rozporządzeniami Edwarda VI, z połowy XVI, które doprowadziły nie tylko do zaniechania wyrobu alabastrów z Nottingham, lecz do tak skutecznego zniszczenia istniejących, tak że w Anglii stały się rzadkością i częściej można je spotkać na kontynencie. Od tego czasu, wykorzystanie alabastru, ograniczało się głównie do nagrobków i epitafiów umieszczanych wewnątrz kościołów, a poczynając od osiemnastego wieku alabaster został w Anglii wyparty całkowicie przez marmur.


Ołtarz Męki Pańskiej z alabastru z Nottingham, wczesny XV w.

Król Marek i Tristan, glazurowane płytki ceramiczne z Chertsey, późny XIII w.
Posadzka króla” (Henryka III) z zamku Clarendon, ok. 1250 r.
„Posadzka królowej” (Eleonory z Prowansji) z zamku Clarendon, ok. 1250 r.
Citole (1280 – 1320 r.), instrument muzyczny z misterną dekoracją rzeźbiarską przedstawiająca krajobraz leśny

Hafty angielskie cenione były już w czasach anglo-saskich, lecz z tego okresu zachowało się ich bardzo niewiele, a największą sławę osiągnęły w wieku czternastym i w pierwszej połowie wieku piętnastego; z tego okresu pochodzi ich nazwa ‘opus anglicanum’. Były to hafty wybitnie luksusowe, początkowo wykonywane na płótnie, później na jedwabiu, aksamicie i innych cennych materiałach, ściegiem stebnowanym, a także techniką aplikacji, często przy użyciu złotych lub srebrnych nici. We wczesnym okresie wykonywane były przez mniszki, a później przez wyspecjalizowane warsztaty, w większości skupione w Londynie, które zatrudniały mężczyzn. Zachowały się głównie na szatach liturgicznych, predellach ołtarzy i oprawach ksiąg, jednak z zachowanych inwentarzy wynika, że używane były również do paradnych strojów świeckich, oraz wykorzystywane jako dary dyplomatyczne. Zapewne w ten sposób trafiła do Watykanu kapa liturgiczna, ofiarowana prawdopodobnie przez króla Edwarda I, Benedetto Gaetaniemu, późniejszemu papieżowi Bonifacemu VIII, podczas jego wizyty w Anglii. Tak jak inne dzieła sztuki, tak i hafty kościelne zostały drastycznie przetrzebione w okresie protestanckiej furii ikonoklastycznej, gdy zdarzało się, iż cięto je na kawałki wykorzystywane do innych celów, lub nawet wrzucano w ogień, w celu wytopienia złota lub srebra z nici.


Ornat z Clare, ok. 1272 – 1294 r.

Św. Jan, panel z lat 1300- 1319, z wyhaftowanym imieniem mnicha z Canterbury, Johanisa de Thaneto

Kapa Syjońska, ok. 1300 – 1320 r.
Kapa Watykańska, późny wiek XIII (Ze względu na fatalne oświetlenie gabloty z kapą, na fotografii została obcięta górna partia kapy, z centralnym haftem, przedstawiającym ukoronowanie Matki Boskiej)

Zapinki do kapy, pozłacana miedź i emalia, Warden Abbey, XIV w.

Irlandzkie okruchy

Do najbardziej interesujących zabytków prehistorycznych Irlandii należy zespół neolitycznych grobowców korytarzowych, położonych w Newgrange nad rzeką Boyne, w hrabstwie Meath. Mają one formę kolistego kurhanu, a największy z nich liczy około 85 metrów średnicy i około 12 metrów wysokości. Szacuje się, że został wzniesiony około rok 3200 przed Chr. Zbudowano go z ułożonych na przemian warstw kamieni i ziemi, a boczne ściany pokryto dużymi otoczakami. Wzdłuż obwodu ułożono długie obłe głazy. Od strony południowo-wschodniej, w kierunku środka monumentu prowadzi korytarz o długości około 15 metrów, którego wysokość zwiększa się od około 1,5 do 2,5 metra, co związane jest z pochyłością terenu, na którym wznosi się kopiec. Korytarz prowadzi do komory z trzema bocznymi alkowami. Ściany i pułap korytarza i komory wykonane są z potężnych płyt skalnych, głównie z szarogłazu; szczyt pozornej kopuły nad komorą sięga wysokości sześciu metrów. Wszystkie kamienie użyte do budowy wykorzystywano w stanie naturalnym, bez jakichkolwiek śladów obróbki.

Wielki kurhan w Newgrange, ok. 3200 r. Przed Chr.

O ogromie pracy związanej z konstrukcją grobowca świadczy sam ciężar materiału zużytego na budowę, szacowany na 200 000 ton. Otoczaki pochodziły z sąsiedniej rzeki, natomiast inne elementy kamienne musiano transportować, zapewne wodą, nawet z odległości 50 kilometrów. Waga niektórych z nich dochodziła do 40 ton.

Ściany korytarza i komory oraz niektóre głazy obrzeżające ściany zewnętrzne kopca – w szczególności głaz przy wejściu do korytarza – ozdobione są wyżłobionymi wzorami geometrycznymi, wśród których dominuje motyw potrójnej spirali, często spotykany na monumentach i artefaktach megalitycznych, który bywa interpretowany jako symbol przejście od świata żywych do umarłych.

Wzory geometryczne na głazach otaczających wielki kurhan w Newgrange

Funkcja jaką pierwotnie pełniła ta monumentalna budowla nie jest jasna i nie jest pewne czy miała służyć za grobowiec, chociaż w korytarzu i w wewnętrznej komorze odkryto szczątki kilkorga ludzi, lecz niewątpliwie funkcja ta mogła się zmieniać przez wieki.

Inny grobowiec korytarzowy, pochodzący z tego samego okresu, tak zwany „Kurhan Zakładników”, znajdujący się w niezbyt odległej Tarze, służył niewątpliwie jako grobowiec, zidentyfikowano w nim szczątki około trzystu zmarłych, tak skremowane, jak i nieskremowane. pochodzące z neolitu, a także dalsze pochówki z epoki brązu, jednak kopiec zachował się tu w znacznie gorszym stanie niż w Newgrange. Całe Wzgórze Tary, na którym znajduje się kopiec, wraz ze swoim otoczeniem, posiada ogromne znaczenie historyczne i symboliczne dla Irlandii, jako miejsce w którym zatwierdzano nowych irlandzkich nad-królów. Poza tym najstarszym kurhanem grobowym znajdowało się tutaj szereg późniejszych grobowców i innych monumentów, zidentyfikowanych podczas prac archeologicznych, z których pozostało niewiele poza śladami prac ziemnych. Należał do nich między innymi podwójny krąg z pali drewnianych wokół szczytu wzgórza, wzniesiony pod koniec epoki neolitu, lub na początku epoki brązu, a także ogromy „Krąg Królewski”, o obwodzie tysiąca metrów, otoczony wewnętrznym rowem i zewnętrznym wałem ziemnym, pochodzący z pierwszego wieku przed Chr. Na szczycie jednego z dwóch kopców, leżących wewnątrz kręgu, osadzony jest w ziemi pionowy głaz, typu fallicznego, według tradycji „Kamień przeznaczenia”, przy którym intronizowano nowego nad-króla. Niewiele pozostało z historycznych budowli wzgórza Tary, lecz zachowało się jego piękne położenie z daleką perspektywą soczystej zieleni łąk, jak przystało na symboliczne serce „Szmaragdowej Wyspy”.

Kamień przeznaczenia na Wzgórzu Tary
Celtycki krzyż na Wzgórzu Tary
Pomnik Św. Patryka na Wzgórzu Tary
Widoki ze Wzgórza Tary

Dostępne źródła starożytne nie dostarczają wiele informacji na temat mieszkańców Irlandii, która znajdowała się poza obszarem panowania rzymskiego. Natomiast pisarze antyczni poświęcali dużo miejsc innym Celtom, których notoryczne najazdy, w czwartym i trzecim wieku przed Chr., stanowiły ogromne zagrożenie dla świata grecko-rzymskiego. Polibiusz, piszący w drugim wieku przed Chr., wspomina o ich porywczym i mało wytrwałym charakterze, a w opisie, zwycięskiej dla Rzymian, bitwy pod Telamonem, zwraca uwagę, że do boju występowali nago, dmąc w liczne trąby i rogi, których harmider był obliczony na wzniecenie trwogi wśród przeciwników. Wspaniała rzeźba „Umierającego Gala”, przedstawiają takiego celtyckiego wojownika, była elementem pomnika wzniesionego przez króla Pergamonu, Attalosa I, na pamiątkę decydującego zwycięstwa jakie odniósł w roku 241, nad rzeką Kaikos, nad Galatami, celtyckimi najeźdźcami osiadłymi w Azji Mniejszej, którzy trudnili się napadami na sąsiadów i wymuszaniem okupów. Pomnik nie dotrwał do naszych czasów, ale zachowała się po nim antyczna, marmurowa kopia pełnej ekspresji rzeźby, przedstawiającej umierającego celtyckiego wojownika, z charakterystyczną czupryną i zwisającymi wąsami, nagiego, jedynie z torkwesem na szyi i krwawiącą raną na boku. Obok niego spoczywa charakterystyczna wygięta trąbka.

Kopia rzeżby „Umirającego Gala” z pomnika w Pergamonie

Tak prawdopodobnie wyglądali arystokratyczni wojownicy Irlandzcy z tego okresu. W Narodowym Muzeum Archeologicznym Irlandii w Dublinie znajduje się bardzo podobna „Trąbka z Loughnashade”, nazwana tak od wyschłego jeziora w którym została odnaleziona. Przy całym podobieństwie do trąbki z pomnika, jest od niego młodsza, datowana na pierwszy wiek przed Chr. Wykonana jest z blachy brązowej i składa się z dwóch połączonych ze sobą, łukowatych tub, zakończonych krążkiem ozdobionym pięknym repusowanym wzorem roślinnym w stylu lateńskim.

Ozdobny wylot trąbki z Loughnashide, I w. przed Chr.
Dysk z brązu z Monastervin, II w. po Chr.

W tym samym muzeum znajduje się złoty torkwes pochodzący także z pierwszego wieku przed Chr.; należał do skarbu odnalezionego w Broighter, w którym, między innymi, znajdował się również złoty model łodzi wiosłowej. Torkwes ma formę torusa ze złotej blachy, ze złączem na czop, ozdobionego repusowanymi i grawerowanymi ornamentami roślinnymi i zoomorficznymi, wykonanymi przed zwinięciem torusa, których motywy stylizowanych koni mogą wskazywać na związki z celtyckim bogiem morza.

Torkwes z Broighter, I w. przed Chr.
Model łodzi z Broighter, II w. przed Chr.

Dosyć makabrycznymi eksponatami w Muzeum Archeologicznym są „ludzie z bagien”, zakonserwowane w torfie ciała, których kilkanaście odnaleziono dotąd w Irlandii. Najstarsze z nich datowane jest na rok 2000 przed Chr., lecz większość pochodzi z epoki żelaza. Noszą na ogół ślady gwałtownej śmierci i istnieje prawdopodobna hipoteza, że zostały zatopione w bagnie, jako ofiary przebłagalne związanie z groźnymi kataklizmami i zmumifikowały się w torfie.

Najciekawsze i najoryginalniejsze eksponaty w Muzeum Narodowym Irlandii pochodzą z wczesnego i środkowego średniowiecza, okresu w którym Irlandia odgrywała ważną rolę w życiu kulturalnym, a przede wszystkim religijnym, Europy zachodniej. Dzięki swojemu odizolowaniu, Irlandia, jako jedyny kraj zachodnioeuropejski uniknęła spustoszeń w okresie wędrówek ludów. Chrześcijaństwo został w niej wprowadzone w piątym wieku, w czym czołową rolę odegrał Św. Patryk, apostoł i patron Irlandii, który do dziś pozostaje charyzmatyczną i symboliczną postacią nie tylko Kościoła, lecz również narodu irlandzkiego. W następnych wiekach po nawróceniu, Kościół irlandzki rozwijał się szybko, we względnej izolacji, co doprowadziło do powstania specyficznych lokalnych form pobożności, w szczególności społeczności monastycznych, a mnisi irlandzcy zaangażowali się w szeroko zakrojoną pracę misyjną w Brytanii i na Kontynencie, zakładając liczne klasztory i odgrywając ważną rolę w życiu intelektualnym Kościoła. W samej Irlandii obok literatury religijnej i hagiograficznej rozwijała się bujnie poezja, oparta na pogańskiej tradycji bardów, oraz sagi, a także piśmiennictwo prawnicze i historyczne.

Z klasztorami o proweniencji irlandzkimi wiąże się początek wysoce oryginalnego stylu sztuki dekoracyjnej, jaki się wówczas rozwinął na Wyspach Brytyjskich i nosi nazwę stylu insularnego. Inspirowany był celtycką sztuką lateńską, lecz również również anglosaskimi wyrobami metalowymi, których wspaniałe przykłady odkryto w grobowcu w Sutten Hoo. Charakterystyczne dla stylu insularnego są motywy dekoracyjne w formie kunsztownych splotów wstęgi, występujące w iluminowanych rękopisach i w metaloplastyce, a w Irlandii również na wielkich krzyżach kamiennych. Kulminacyjny okres panowania tego stylu, przypadający na ósme i dziewiąte stulecie, nazywany jest złotym wiekiem irlandzkiej sztuki średniowiecznej.

Z okresu tego pochodzą dwa słynne kodeksy iluminowane, przechowywane w bibliotece Trinity College w Dublinie. Starszy z nich, „Księga z Durrow”, datowany jest na drugą połowę siódmego wieku i zawiera teksty łacińskie czterech Ewangelii, napisane tak zwaną „majuskułą wyspiarską”. Inicjały i interlinie wewnątrz tekstu ozdobione są dekoracją geometryczną, a ponadto manuskrypt zawiera jedenaście pełnych stron iluminacji. Każda z Ewangelii poprzedzona jest całostronnicową iluminacją z symbolem odpowiedniego Ewangelisty, lecz najbardziej oryginalne są dodatkowe „strony dywanowe”, całe pokryte niezmiernie kunsztownymi i złożonymi splotami dekoracji geometrycznych, z motywami potrójnych spirali, typowych dla sztuki lateńskiej, oraz misternie przeplecionych szarf. Spomiędzy żółtych, czerwonych, brązowych i zielonych splotów przeziera czarne tło. Na jednym z „dywanów”, szczególnie efektowne zwoje wydają się oplatać jakieś kształty zoomorficzne, przypominające ryby.

Drugi ze wspomnianych manuskryptów, „Księga z Kells” jest ponad sto lat młodsza i została wykonana ok. roku 800, w skryptorium zakonnym, być może na wyspie Iona. Podobnie jak „Księga z Durrow”, manuskrypt zawiera łacińskie teksty czterech Ewangelii, w wersji Wulgaty, uzupełnione przez materiały pomocnicze, w tym tzw. Kanony Euzebiusza. Zachowana księga liczy liczy 340 kart pergaminu, a brak partii Ewangelii według Św. Jana wskazuje na to, że kilkadziesiąt kart musiało zaginąć. Analiza insularnej majuskuły manuskryptu wskazuje na to, że sporządzało go co najmniej trzech skrybów, a bogactwo jego wystroju plastycznego, nie ma sobie równego wśród wszystkich kodeksów insularnych. Niemal trzydzieści stron pokrytych jest w pełni, lub niemal w pełni iluminacjami, a na prawie wszystkich stronach tekstu znajdują się ozdobne inicjały, i interlinie, szczególnie rozbudowane na początku każdej Ewangelii, nie mówiąc już o słynnym „Chiro”, zamieszczonym w połowie Ewangelii Św. Mateusza, które zajmuje prawie całą stronę. Dopatrzono się w nich również ręki trzech różnych malarzy. Wśród nieprawdopodobnie precyzyjnych splotów ukrywają się stworzenia prawdziwe i wyczarowane wyobraźnią mistrzów. Użyta paleta barwna jest bogatsza niż w „Księdze z Durrow” i obejmuje kolory purpurowy, fioletowy, czerwony, różowy, niebieski, zielony i żółty. Na iluminacjach przedstawiających postacie ludzkie można zaobserwować wpływ ikonografii biblijnej ze wschodniego basenu Morza Śródziemnego. Tronująca Madonna z Dzieciątkiem jest najstarszą taką reprezentacją znaną z manuskryptów zachodnich.

W bibliotece Trinity College znajduje się również jedna z trzech zachowanych harf średniowiecznych, pochodzących z czternastego lub piętnastego wieku, prawdopodobnie z Argyll w Szkocji. Nazywana jest anachronicznie Harfą Brian Boru, nad-króla Irlandii z początku XI wieku, i posłużyła za wzór do herbu Irladii

„Harfa Briana Boru”, XIV/XV w.

Emblematycznym dziełem metaloplastyki złotego wieku irlandzkiej sztuki średniowiecznej jest „Brosza z Tary”, pochodząca z około roku 700. Jest to zapinka typu noszącego nazwę pseudo-penannularnego, złożona z ozdobnego pierścienia z nanizanym na niej uchem długiej szpili, którą można przesuwać wzdłuż pierścienia. Zapinki takie Rzymianie używali do upinania togi lub płaszcza na swoim prawym ramieniu, a ozdobna brosza tego typu była znakiem wysokiego statusu społecznego. Jak się zdaje, zwyczaj ich używania dotarł do Irlandii poprzez Brytanie, pod koniec epoki starożytnej, lecz miejscowi złotnicy dekorowali je bardziej ozdobnie, stosując wzory oparta na celtyckim stylu stylu lateńskim. Nazwa „Brosza z Tary” jest dosyć przypadkowa. Została odnaleziona nie w Tarze, lecz na odległej od niej plaży, a nazwana tak, ze względów komercyjnych przez złotnika, który ją zakupił i wyrabiał jej kopie na sprzedaż.

Szkielet pierścienia broszy wynosi 8,7 cm i jest odlany ze srebra, podobnie jak osłona, w formie półksiężyca, obejmująca dolną partię pierścienia. Obie strony pierścienia, a także głowicy szpili, były w pełni pokryte niesłychanie kunsztowną dekoracją, wykonaną w rozmaitych technikach złotniczych. Dekoracje na stronie tylnej wykonane zostały jako odlew i uzupełnione w technice nielo, natomiast po stronie zewnętrznej wpasowano maleńkie złote paneliki, pokryte miniaturowym filigranem z cieniutkiego złotego drutu. W sumie na broszy było tych panelików 28, z czego zachowało się 18. Precyzję tego wykonania można chyba porównać z chińskimi ażurowymi wyrobami z kości słoniowej. Wśród dekoracji dominują motywy geometryczne wywodzące się ze stylu lateńskiego, lecz przy bardziej wnikliwej obserwacji można również dostrzec kształty zwierzęce. Dodatkową elementami zdobniczymi są ćwieki z wielkimi łebkami z bursztynu lub kolorowego szkła.

Brosza z Tary, przednia i tylna strona, ok roku 700

Inna słynna celtycka zapinka z Irlandii, nosząca nazwę Broszy Londesborough, od nazwiska jej dziewiętnastowiecznego właściciela, znajduje się obecnie w Muzeum Brytyjskim. Jest datowana na przełom ósmego i dziewiątego wieku, a więc około stu lat młodsza od Broszy z Tary i mniej ozdobna niż tamta. Wykonana została również ze srebra, częściowo złoconego, udekorowana misternymi motywami geometrycznymi i zoomorficznymi oraz wysadzana oczkami z bursztynu, lecz nie posiada ozdób ze złotego filigranu.

Brosza Londesborough, 750 – 850 r.

Reprezentacyjnymi wyrobami wczesnośredniowiecznej sztuki złotniczej Irlandii są również dwa kielichy mszalne, oba odnalezione wśród skarbów, ukrytych zapewne przed rabunkowymi najazdami wikingów i od miejsca odnalezienia nazwane Kielichem z Ardagh i Kielichem z Derrynaflanu. Mają podobną do siebie formę, zbliżoną do późnorzymskich naczyń stołowych, lecz zostały udekorowanym w charakterystycznym stylu irlandzkim. Starszy i bardziej ozdobny Kielich z Ardagh pochodzi z ósmego wieku. Jego półkulista czasza, o średnicy około 19 cm, oraz podstawa, wykonane zostały z blachy srebrnej i połączone nóżką z repusowanego i pozłacanego brązu. W przeciwieństwie do Broszy z Tary całej pokrytej bujnymi ornamentami, dekoracja kielicha wydaje się oszczędną i nie zaciemnia eleganckiego kształtu kielicha; poza ozdobną nóżką, składa się z dwóch złotych pasów, z których jeden przebiega poniżej brzegu czaszy, a drugi wokół podstawy, oraz z czterech medalionów na brzuścu czaszy. Prostota dekoracji jest jednak złudna: pasy dekoracyjne składają się z wielkiej liczby małych, misternych paneli, z motywami geometrycznymi i zoomorficznymi, wykonanych rozmaitymi technikami jubilerskimi: odlewem, repusowanie, rytowaniem, filigranem i emalią komórkową. W odstępach między panelami umieszczono ozdobne guzy. Aż trudno uwierzyć, że na kielich składa się ponad trzysta oddzielnych elementów spojonych razem. Poniżej pasa ozdób wyryto imiona dwunastu apostołów, a krój użytych liter pozwolił na datowanie kielicha.

Kielich z Ardagh, VIII w.
Kielich z Derrynaflanu, VIII/IX w.

Do skarbu odnalezionego w ruinach opactwa w Derrynaflanie, z którego pochodzi kielich, należała również patena, w formie dużej płaskiej misy z kutego srebra, do brzegu której przylutowano płaski kołnierz z brązu, ozdobiony dwunastoma złotymi panelami, przytwierdzonymi za pomocą dwudziestu czterech ćwieków z łebkami z kolorowego szkła i emalii. Część paneli ozdobiona jest motywami geometrycznymi i zoomorficznymi. Podobieństwo pateny do Kielicha z Ardagh sugeruje, że pochodzą z tego samego okresy, a być może nawet wykonane zostały w tym samym warsztacie.

Patena z Derrylaflanu, VIII w.

W ósmym lub dziewiątego wieku wykonano także krzyż ołtarzowy lub procesyjny, którego nazwa pochodzi od jeziora Tully Lough. Został z niego wydobyty w bardzo złym stanie; drewniany szkielet uległ prawdopodobnie rozkładowi, a pokrywające go panele z brązu, pokryte cyną, imitującą srebro, częściowo zaginęły lub zostały uszkodzone. Po pieczołowitej rekonstrukcji wymiary krzyża wynoszą 127×44 cm, większość drewnianego szkieletu pokryta jest panelami z brązu. Panele, graniczące z przecięciem ramion krzyża, ozdobione są motywami geometrycznymi, przypominającymi kłębki nici, i dodatkowo udekorowane wielkimi guzami, natomiast panele na końcu ramion mają formę ażurowej kraty. Ponadto, na dole i górze belki pionowej, umieszczone są dwa niemal identyczne panele figuratywne, przedstawiające mężczyznę, ubranego w spódniczkę, pomiędzy dwoma dzikimi zwierzakami, być może Daniela w jaskini lwów. W dekoracji krzyża przejawiają się wyraźne wpływy kultury lateńskiej.

Krzyż z Tully Lough, VIII / IX w.

Cross of Cong, najsłynniejszy irlandzki krzyż procesyjny, z okresy średniowiecza można z dużą pewnością datować na lata dwudzieste dwunastego wieku, dzięki umieszczonej na nim inskrypcji, która stwierdza, że krzyż został ufundowany przez Tairrdelbach Ua Conchobair, króla Connachtu i nad-króla Irlandii, jako relikwiarz fragmentu Prawdziwego Krzyża, o którym z innych źródeł wiadomo, iż król otrzymał go z Rzymu w roku 1123. Co więcej, inskrypcja informuje również, iż wykonawcą krzyża był mistrz Mael Isu mac Bratdan O Echan. Jak widać średniowieczni złotnicy irlandzcy byli dumni ze swojego mistrzostwa i chcieli zachować pamięć po sobie. Szkielet Krzyża z Cong wykonany z drewna dębowego, został pokryty blachą metalową. Srebrne bordiury ramion krzyża nie są liniami prostymi, lecz składają się z wklęsłych wycinków łuków, które na stykach ze sobą tworzą charakterystyczne rogi, zaakcentowane jeszcze ozdobnymi guzami. W kształcie tym dopatrywano się wpływów romańskich. Krzyż połączony jest ze swoją podstawą za pomocą rzeźbionego wspornika, przedstawiającego głowę zwierzaka, który w paszczy skierowanej do góry utrzymuje dolny koniec trzonu krzyża. Obie strony krzyża pokryte są złotymi panelami, ozdobionymi ażurowymi plecionkami, spiralami i ornamentami okuciowymi, wskazującymi na wpływy skandynawskie. Dodatkowo, od zewnętrznej strony, wzdłuż ramion krzyża umieszczone były ozdobne guzy, z których zachowały się jedynie oprawy. Mała okrągła nisza na pomieszczenie rzekomej relikwii prawdziwego krzyża, obecnie zaginionej, znajduje się na przecięciu ramion krzyża i jest osłonięta wyszlifowanym kryształem górskim.

Krzyż z Cong, lata 1120-te

Relikwiarz Św. Manchana, największy irlandzki relikwiarz średniowieczny, przechowywany w kościele w Baher, jest zachowany z bardzo licznymi brakami w wystroju. Na podstawie tych niepełnych materiałów dokonano rekonstrukcji oryginału, która wystawiona jest w Muzeum Narodowym w Dublinie. Relikwiarz ma formę stromego dwuspadowego dachu o szerokości 60 cm, zamkniętego, po obu stronach, pionowymi ściankami bocznymi, zbudowanego z drzewa cisowego i pokrytego srebrną blachą oraz dekoracjami z pozłacanego brązu. Do dolnych rogów relikwiarza przymocowane są pierścienie pozwalające na przewleczenie sznurów lub prętów przy przenoszeniu go podczas podczas procesji. Każda z dwóch ścian dachu zdominowana jest równoramiennym krzyżem o falistych ramionach, którego sylwetka nakreślona wypukłą bordiurą, o przekroju półwałka, sięga do obrzeżeń ścian. W środku oraz na każdym z czterech krańców krzyża umieszczono wielkie guzy, pokryte dekoracją plecionkową lub ornamentem okuciowym, natomiast wolne przestrzenie wewnątrz krzyża udekorowano emalią. Podobne dekoracje występują na ściankach bocznych oraz na bordiurach ścian dachu. Dekoracje te łączą w sobie elementy tradycyjnej sztuki irlandzkiej oraz sztuki wikingów i są tak bliskie wystrojowi Krzyża z Cong, iż mogły zostać wykonane ręką mistrza Maela Isu mac Bratdana. Na tej podstawie datuje się relikwiarz na wczesne lata dwunastego wieku. Na wolnych polach w rogach obu stron dachu ustawiono obok siebie rzędy stłoczonych figurek męskich z brązu. Zachowało się ich, co prawda, tylko jedenaście lecz przytwierdzano je do powierzchni dachu indywidualnymi nitami, więc udało się ustalić, że w oryginale musiało ich być aż 52 i, umieszczone na rekonstrukcji relikwiarza, wprowadzają wrażenie przeładowania. Figurki są dosyć stereotypowe: szczupłe, o podobnych rysach twarzy, wszystkie ubrane w spódniczki, lecz zindywidualizowane zarostem, układem rąk, oraz trzymanymi przedmiotami. Badacze uznali że musiały zostać dodane później, zapewne pod koniec dwunastego wieku, lecz ich znaczenie pozostaje zagadką.

Kopia relikwiarza Św. Manchana, XII w.

Szkatuła na pomieszczenie manuskryptu tak zwanej Biblii Św. Patryka została wykonana z drewna cisowego w ósmym lub dziewiątym wieki i pokryta płytkami z brązu, ozdobionymi deseniami geometycznymi. Prawdopodobnie miała służyć jako relikwiarz, jednak w ostatecznie umieszczono w niej iluminowany manuskrypt łacińskiej Ewangelii, tradycyjnie wiązany ze Św. Patrykiem. Zachowało się czterdziestu kartek tego manuskryptu, datowanych na na okres od szóstego do ósmego wieku. W czternastym i piętnastym wieku została osłonięta dwiema kolejnymi oprawami, jedną z brązu, a druga z pozłacanego srebra. Ta ostatnia oprawa pokryta jest bogatą dekoracją reliefową w stylu gotyku międzynarodowego, lecz z elementami dawnego stylu insularnego, Krzyż umieszczony na wieku szkatuły dzieli je na cztery prostokątne pola, w których figurują postacie świętych, wykonane w wypukłym reliefie.

Oprawa szkatuły na Ewangelięśw. Patryka, XIV/XV w.

Z okresu od dziewiątego do jedenastego wieku z Irlandii i Szkocji pochodzi lokalny typ pastorałów przeznaczonych dla biskupów i opatów, nazywany wyspiarskim Pastorały te różnią się od używanych w innych kościołach zachodnioeuropejskich formą zwieńczenia laski. O ile pastorał europejski kończył się ślimacznicą, zwaną kurwaturą, o tyle w typie wyspiarskim szczyt pastorału miał formę otwartego półokręgu, zakończonego skierowanym pionowo w dół „zwisem” (po angielsku drop). Od przodu, zwis ozdobiony był bogatą dekoracją ażurowa lub kamieniami półszlachetnymi; niewiele z tych dekoracji zachowało się do naszych czasów. Całkowita wysokość pastorału wynosiła średnio około 120 cm. Jego trzon wykonany był z drewna, na ogół cisowego i osłonięty tubami z blachy oraz ozdobiony kilku pierścieniami, zazwyczaj o beczkowatym lub dwustożkowym kształcie, rozmieszczonymi w regularnych odstępach. Szczyt pastorału osadzany na trzonie, odlewany był w całości, za wyjątkiem zwisu i ozdobnego grzebienia biegnącego wzdłuż górnej krawędzi, które wykonywano osobno i montowano później. Elementy metalowe wykonywane były zazwyczaj z brązu, znany jest tylko jeden egzemplarz, w którym wszystkie elementy są srebrne. Szczyty pastorałów oraz pierścienie były bogato udekorowane przy użyciu rozmaitymi technikami, z wykorzystaniem tak motywów geometrycznych, jak i zoomorficzne, przejawiających wpływy skandynawskich stylów Ringerike i Urnes. Grzebień na szczycie bywał często wykonywany w formie ażurowego fryzu z motywami zwierzęcymi, odlewanego z brązu. Jedynym elementem antropomorficznym były małe główki w wykonane w głębokim reliefie, umieszczone w niektórych pastorałach na szczycie zwisu. Sam zwis był osłonięty od przodu srebrnym ażurem lub ozdobiony półszlachetnymi kamieniami, jednak niewiele z tych dekoracji się zachowało. Ścianki szczytu pokryte były wyszukanymi dekoracjami z motywami przeplatanych wstęg, lub wydłużonych form zwierzęcych, inkrustowanych srebrem lub złotem, albo wykonanych w technice niello; niekiedy ozdobione były guzami z masy szklanej.

W Muzeum Narodowym w Dublinie przechowywane są trzy dobrze zachowane irlandzkie pastorały wyspiarskie, od miejsc znalezienia nazywane pastorałami z Lismore, z Conmacnoise i z rzeki Laune. Z inskrypcji zachowanej na pierwszym z nich wynika, że został wykonany przez mistrza Nechtaina, na początku dwunastego wieku, natomiast dwa pozostałe są datowane na wiek jedenasty.

Pastorały z Lismore (początek XII w.), z Conmacnoise i z rzeki Laoune (XI w.)
Pastorał z Lismore (początek XII w.)

Tak zwany ‘pastorał z Kells’, należący do zbiorów Muzeum Brytyjskiego jest mało precyzyjnie datowany na okres pomiędzy końcem dziewiątego a jedenastym wiekiem.

Pastorał z Kells, IX – XI w.

Pierwsze najazdy norweskich wikingów irlandzkie kroniki zanotowały w latach 790-tych. Dotknęły one szczególnie boleśnie kościoły i klasztory, w których najeźdźcy oczekiwali większych łupów, w formie wyposażenia liturgicznego. Ukryte skarby kościelne, nadal jeszcze odnajdywane, są świadectwem zagrożenia instytucji kościelnych, jakie wówczas panowało. Poczynając od lat 840-tych, wikingowie zaczęli zakładać stałe osiedla na wybrzeżu morskim, lub nad żeglownymi rzekami, by mogli dotrzeć na swoich długich łodziach. Prowadzili nadal wyprawy rabunkowe lecz równocześnie rozwijali dalekosiężny handel morski i rzemiosło. Ich nadmorskie osiedla rozrosły się do pierwszych miast w Irlandii, z Dublinem na czele. Dzięki prowadzonemu handlowi zamorskiemu stosunkowo duże ilości srebra docierały na wyspę i w latach 990-tych w Dublinie zaczęto wybijać monety. Wikingom nie udało się jednak podbić Irlandii, a zwycięstwo jakie w roku 1014, w bitwie pod Clontarfem. odniósł nad nimi Brian Boru, nad-król Irlandii, zwiastowało upadek ich panowania na wyspie.

Kolonizacja wikingów nie miała jedynie militarnego znaczenia, lecz przyniosła również wzmożone kontakty zamorskie i wpływy kulturowe, które doprowadziły do powstania twórczej syntezy tradycji irlandzkiej z elementami skandynawskimi. Przejawią się to w rozwoju produkcji rzemieślniczej, w której obok tradycyjnych dekoracji pojawiły się plecionki i motywy zwierzęce charakterystyczne dla skandynawskiego stylu Ringerike i Urnes. Można to w szczególności prześledzić na przykładzie brosz penannularnych, które były już wcześniej znane w Irlandii, jak na to wskazuje przykład Broszy z Tary, lecz teraz stały się bardzo popularne. Srebro, jakie pojawiło się na rynku irlandzkim, w większych ilościach, stało się podstawowym materiałem, z którego wykonywano brosze. Miały one mniej kunsztowną i ozdobną dekorację, niż wcześniejsze, tym nie mniej przybierała ona różne ciekawe formy, na przykład kwiatu ostu.

Brosza z okolic Tary, (VIII/IX w.)
Brosza z Kilamery (IX w.) i brosza z hrabstwa Cavan (VIII/IX w.)
Brosza z Ballyspenal (IX/X w. i brosza z Loughmoe (IX w.)
Srebrne brosze, X w.
Brosza z kwiatami ostu, X w.

Galeria Narodowa Irlandii w Dublinie jest niewielka i dosyć skromna, posiada jednak kilka znakomitych obrazów, z których najsłynniejszym jest „Pisząca list” Vermeera, powstała pod koniec życia artysty.

Jacques Yverni, Zwiastowanie
Johannes Vermeer, Pisząca list
Francisco Goya, Portret aktorki Antonii Zàrate

Wielkie krzyże kamienne z Irlandii są zapewne najbardziej znaną formą europejskiej rzeźby wczesnośredniowiecznej, a zarazem symbolem Irlandii; od nich pochodzi nazwa krzyża celtyckiego. Wprowadzone zostały prawdopodobnie na wyspie Iona, pod koniec wieku ósmego, a w dziewiątym wieku rozprzestrzeniły się w Irlandii. Ich popularność dotrwała do wieku dwunastego i w sumie zachowało się ponad dwieście takich krzyży. Wzorem dla nich były zapewne wcześniejsze krzyże drewniane i metalowe, a do ich popularności mogły przyczynić się paradoksalnie łupieżcze najazdy wikingów, gdyż trudniej było zniszczyć monumentalny krzyż kamienny niż spalić drewniany, lub zrabować metalowy. A krzyże kamienne były rzeczywiście ogromne. Ich wysokość wynosiła od dwóch do siedmiu metrów. Krzyże wykuwane były na ogół w całości z jednego monolitu skalnego, chociaż w Ulsterze trzon i belkę poprzeczną wykonywano oddzielnie. Trzon gotowego krzyża osadzany był w podstawie o formie ściętej piramidy. Krzyże charakteryzowały się pierścieniem wokół skrzyżowania belek, mającym wyobrażać promienie słońca, na tle którego umieszczony był krzyż, co jest interpretowane jako relikt pogańskiej tradycji celtyckiej.

Krzyże wykonywane były z lokalnego materiału i ich wystrój zależał od kamienia z którego zostały wykonane. Krzyże z granitu były na ogół płaskie i pozbawione ozdób, natomiast miękki piaskowiec pozwalał na dosyć bogaty wystrój rzeźbiarski, umieszczany na ogół w prostokątnych obramowaniach wzdłuż ramion krzyża i na ich skrzyżowaniu. Obok dekoracji geometrycznych, z motywami w stylu celtyckim, były to również sceny biblijne, a także związane z władzą królewską, gdyż, jak się zdaje, królowie chętnie fundowali krzyże, co zwiększało ich popularność.

Na cmentarzu przy ruinach opactwa w Monasterboice zachowały się trzy wielkie krzyże. Najstarszy z nich nosi nazwę Krzyża Muiredacha, od imienia fundatora, umieszczonego w inskrypcji na krzyżu. Fundatorem tym był prawdopodobnie Muiredach mac Domhnaill, zasłużony opat w Monasterboice, zmarły w roku 923, co wskazywałoby na ufundowanie krzyża na początku dziesiątego wieku, chociaż nie można wykluczyć, że chodziło o dwóch innych Muiredachów, zmarłych w wieku dziewiątym. Krzyż ma wysokość 5,8 metra i cały pokryty jest dekoracją rzeźbiarską, najbogatszą ze wszystkich zachowanych krzyży irlandzkich. Na jego wschodniej fasadzie, na skrzyżowaniu ramion, umieszczono scenę Sądu Ostatecznego, a w obramowanych panelach, wzdłuż ramion krzyża, widnieją sceny starotestamentowe. Natomiast, na fasadzie zachodniej, centralnej scenie Ukrzyżowania towarzyszą epizody z Ewangelii. W węższych panelach, na bocznej, południowej i północnej stronie, dominują dekoracje geometryczne. Szczyt krzyża zdobi domek z dwuspadowym dachem, który być może miał przedstawiać relikwiarz. Jak policzono, na krzyżu przedstawione są w sumie 124 osoby. Reliefy są dosyć toporne i schematyczne, a tysiącletnie oddziaływanie warunków atmosferycznych zatarło szczegóły, jednak zdołano zidentyfikować poszczególne sceny i stwierdzić, że przedstawione postacie noszą stroje z epoki powstania krzyża. West Cross, jeden z dwóch pozostałych wielkich krzyży na cmentarzu w Monasterboice, jest najwyższym w Irlandii, liczy około 7 metrów i posiada również bogaty wystrój rzeźbiarski, jednak gorzej zachowany.

Krzyż Muiredacha, fasada zachodnia
Krzyż Muiredacha, fasada wschodnia
Krzyż Muiredacha, fasada południowa
Krzyż Muiredacha, fragmenty fasady południowej
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie k10.jpg
Krzyż Zachodni w Monasterboice, fasada zachodnia
Krzeż Zachodni w Monasterboice, fasada południowa
Krzyż Północny w Monasterboice

Najbardziej charakterystycznymi średniowiecznymi budynkami kościelnymi w Irlandii, są okrągłe wieże, które spełniały funkcję dzwonnic, lecz mogły być również wykorzystywane jako schrony podczas najazdów rabunkowych. Szacuje się że w latach 950 – 1250 wzniesiono około 120 takich wież, z których blisko 20 zachowało się w bardzo dobrym stanie. Wieże wznoszone były zazwyczaj jako wolno stojące, naprzeciwko zachodniego wejścia do kościoła. Miały postać regularnego walca, zwężającego się nieco ku górze i zakończonego cylindrycznym kamiennym dachem. Ich wysokość wynosiła 18 – 40 m, a obwód przy powierzchni ziemi, 12 – 18 m. Starsze wieże wznoszone były z nieobrobionego kamienia, a późniejsze z ciosów kamiennych. Posiadały zazwyczaj dwa lub trzy piętra z drewnianymi powałami, do których prowadziły wewnętrzne drabiny lub drewniane schody. Wejście do wieży umieszczano na wysokości dwóch do trzech metrów, bardziej dla zapewnienia stabilności konstrukcji, przy płytkich fundamentach, niż w celach obronnych. Pojedyncze okna na każdym pietrze miały formę wąskich prześwitów; na szczycie wieży, było ich cztery, by dźwięk dzwonów rozchodził się na wszystkie strony świata.

Okrągła wieża w Monasterboice, ze zniszczonym szczytem

Jedna z dobrze zachowanych wież znajduje się wśród ruin klasztoru Glendalough, położonych w malowniczej dolin polodowcowej w pobliżu dwóch jezior, u podnóża Gór Wicklow.

Widoki z drogi przez Góry Wicklow

Według tradycji, ten jeden z najważniejszych irlandzkich klasztorów średniowiecznych został założony w szóstym wieku przez Kewina, późniejszego świętego, który spędził w dolinie Glendalough kilka lat jako pustelnik, a potem powrócił tam z grupą uczniów, którzy stanowili zalążek wspólnoty monastycznej. W ciągu następnych stuleci klasztor stał się popularnym miejscem pielgrzymkowym, a także centrum edukacji religijnej dysponującym własnym skryptorium, wzniesiono w nim siedem kościołów, oraz szereg innych budynków, w tym dormitoria dla mnichów i domy gościnne dla pielgrzymów, infirmerię, zabudowania gospodarcze i pomieszczenia dla pracowników świeckich. W roku 1111 Glendalough zostało stolicą diecezji położonej w północnym Leinsterze, lecz w roku 1214 diecezja ta została połączona z archidiecezją w Dublinie, co zmniejszyło znaczenie Glendalough, a w roku 1398 klasztor został splądrowany przez wojska angielskie i już nigdy się nie dźwignął. Zachowane ruiny oraz nieliczne budynki, które nie uległy zniszczeniu, lub nadawały się do odrestaurowania pochodzą prawdopodobnie z wieków od dziesiątego do dwunastego. Należy do ich okrągła wieża zbudowana z granitu, o wysokości około trzydziestu metrów, której stożkowy dach został zrekonstruowany w dziewiętnastym wieku, oraz jednonawowy kościół pod wezwaniem Św. Kewina, popularnie nazywany „Kuchnią Św. Kewina”, ze stromym dachem i sygnaturką, w formie małej okrągłej wieżyczki, przypominającą komin. Ciekawe są ruiny katedry z zachowanymi fragmentami dekoracji rzeźbiarskiej. Pomimo trwającego przez wieki opuszczenia, miejsce dawnego klasztoru nie zostało zapomniane. W osiemnastym i dziewiętnastym wieku, 3 czerwca, w dniu Św. Kewina, odbywały się tu „buntownicze” zgromadzenia Irlandczyków, a i obecnie w tym dniu gromadzą się tłumy wiernych. Natomiast na tamtejszym cmentarzu stale wyrastają nowe groby.

Cmentarz i okrągła wieża w Glendalough
Kościół Sw. Kewina w Glendelough
Ruiny katedry w Glendaough

Dzieje cysterskiego opactwo w Boyle, którego ruiny znajdują się na północnym zachodzie w Connachtcie, łączy z Glendalough tylko jedno, zostało ono także zniszczone przez Anglików. Opactwo zostało ufundowane w dwunastym wieku, w okresie, gdy reforma Kościoła dotarła do Irlandii, lecz ze względu na panującą niestabilną sytuację polityczną budowa opactwa trwała z przerwami aż do około 1220 r. Opactwo utrzymywało kontakty z Burgundią, skąd cystersi trafili do Irlandii i plan architektoniczny klasztoru opierał się na wzorach burgundzkich, z dużym kwadratowym dziedzińcem, otoczonym krużgankami, którego stronę północną zajmował kościół, a pozostałe kapitularz, refektarz i kuchnie oraz dormitorium. Kościół był trójnawowy z transeptem, a przerwy w budowie spowodowały niejednolitości stylistyczne. Niektóre rozwiązania wskazują na wpływy zachodnio angielskie. Natomiast wystrój rzeźbiarski pochodził zapewne od lokalnych rzemieślników.

Pod koniec szesnastego wieku, klasztor został rozwiązany przez Elżbietę I, ostatni opat skazany na śmierć i stracony, a w budynki klasztorne zajęte na koszary wojskowe. Dalszej ich dewastacji dokonali purytanie Cromwella, a dzieła zniszczenia dopełniła ludność cywilna traktująca ruiny jako źródło materiałów budowlanych. Zabudowania klasztorne zostały prawie całkowicie rozebrane, lecz zachowały się znaczne partie kościoła oraz portierni, które ostatnio częściowo odrestaurowano i zabezpieczono.

Ruiny opactwa w Boyle

Dublin posiada aż dwie katedry, obie obecnie anglikańskie, położone blisko siebie: jedną pod wezwaniem Kościoła Chrystusowego, a drugą, Św. Patryka. Początki obu z nich sięgają XI wieku, gdy na ich miejscu wznosiły się kościoły drewniane, w dwunastym i trzynastym wieku, po inwazji angielskiej, zastąpione monumentalnymi budowlami kamiennymi. W okresie reformacji i wojny domowej oba kościoły zmieniały swoją przynależność religijną. Katedra Św. Patryka okres najbardziej dramatyczny przeżyła podczas podboju Irlandii przez purytanów Cromwella, gdy lord-protektor zamienił ją w stajnie dla swojej kawalerii, demonstrując, w ten sposób pogardę dla Kościoła anglikańskiego. Po daleko posunięte ruinie. obie katedry zostały całkowicie przebudowane w dziewiętnastym wieku, tak, że niewiele pozostało z oryginalnych budowli.

Z burzliwego środka siedemnastego wieku pochodzi reprezentacyjny, wręcz pretensjonalny, grobowiec rodziny Boyle, ufundowany w roku 1632 przez Ryszarda Boyle, 1-szego earla Corku. Grobowiec przeżył długą i burzliwa historię, z cyklu „vanity fair”. Ryszard był jednym z głównych angielskich kolonizatorów Irlandii i najpotężniejszych lordów anlo-irladzkich, lecz popadł w personalny konflikt z Tomaszem Wentworthem, lordem-namiestnikiem Irlandii, późniejszym lordem Straffordu, straconym w roku 1641, w ramach konfliktu parlamentu z Karola I. Usytuowanie grobowca Boylów w honorowym miejscu, za głównym ołtarzem w katedrze Św. Patryka, wywołało wściekłość Wentwortha, który doprowadził do jego rozebrania. Potem grobowiec został jednak wzniesiony powtórnie, w mniej eksponowanej południowej nawie, by w dziewiętnastym wieku trafić na swoje obecne miejsce przy zachodnim krańcu katedry. Ciekawostką jest obecność, wśród postaci występujących na nagrobku, nieletniego Roberta Boyle’a, najmłodszy syn Ryszarda, późniejszego współzałożyciela Towarzystwa Królewskiego, uważanego za prekursora nowoczesnej chemii.

Grobowiec rodziny Boyle

Inną wielką postacią związaną z katedrą Św. Patryka był Jonatan Swift, dziekan katedry w latach 1713 – 1745, na którego nagrobku widnieje, ułożona przez niego inskrypcja łacińska:

Tu spoczywa ciało Jonatana Swifta, doktora teologii, dziekana tego kościoła katedralnego, gdzie wściekłe oburzenie nie może go już dotknąć. Krocz dalej wędrowcze, naśladuj, jeśli możesz, tego, który (w miarę swych możliwości) bronił wolności.

W Dublinie zachowała się duża liczba zamożnych domów mieszkalnych w stylu georgiańskim, który jak sama nazwa wskazuje pokrywał się mnie więcej z okresem panowania czterech kolejnych angielskich królów Jerzych, to jest z latami 1714 – 1830. Ich styl oznaczał się prostotą i nawiązaniem do wzorów klasycznych. Gregoriańska zabudowa Dublinu, koncentrująca się w regionie, nazywanym popularnie Georgian Quarter, charakteryzuje się wyjątkową jednorodnością. Ta jednolitość jest w dużym stopniu zasługą jednego przedsiębiorcy obdarzonego wyobraźnią i majątkiem, który działał w stylu współczesnych deweloperów. Przedsiębiorcą tym był wicehrabia Thomas Fitzgerald (1711 – 76), właściciel terenów wiejskich, położonych na granicy ówczesnego miasta. Fitzgerald zaangażował architekta, Johna Ensora, który na jego terenach opracował kompleksowy plan zabudowy, obejmujący obecny plac Merrion i przyległe ulice, które miały zostać obrzeżone ciągłymi pasmami niemal identycznych domów mieszkalnych, przeznaczonych dla elity finansowej i społecznej. Zgodnie z tą koncepcją, na tyłach domów miały się znajdować kwatery małych prywatnych parków, oraz stajnie. Domy były trzypiętrowe, z rzędami okien, największych na pierwszym, najbardziej reprezentacyjnym piętrze, a zmniejszającymi się kolejno na dwóch pozostałych skromniejszych piętrach; różniły się między sobą głównie drzwiami wejściowymi pomalowanymi na różne kolory i obrzeżonymi jońskimi kolumienkami i przeszklonymi oknami z ozdobną kratą. Z tym skromnym i jednorodnym wystrojem zewnętrznym kontrastowały reprezentacyjne i zróżnicowane klatki schodowe i wnętrza. Sam proces budowy został również zorganizowany kompleksowo; cegły na ściany pochodziły z cegielni należących do Fitzwilliama, a kamieniarka budowlana, z jego kamieniołomów. W rezultacie, projekt okazał się wielkim sukcesem i znalazł naśladowców, a domy szczęśliwie przetrwały już dwa i pół wieku.

Wejścia do domów w Georgian Quarter w Dublinie

Wielki Głód w Irlandii, z lat 1845 – 49, prawdopodobnie największa katastrofa humanitarna, jaka dotknęła Europę w dziewiętnastym wieku, do dziś pozostaje ogromną traumą w świadomości irlandzkiej, podtrzymującą anty-angielskie sentymenty. Bezpośrednią przyczyną tragedii była zaraza ziemniaczana, która zniszczyła plony ziemniaków w kolejnych latach. Lecz głębszą przyczyną była krańcowa nędza rdzennej ludności irlandzkiej, do której doprowadziły wieki angielskiej eksploatacji kolonialnej. Już w dwunastym wieku, po inwazji Henryka II, najlepsze ziemie Irlandii dostały się w ręce panów normańskich i kolonistów angielskich, a rdzenną ludność na nich zamieszkującą sprowadzono do roli siły roboczej, pozbawionej ochrony prawnej. Oficjalna polityka appartheidu została proklamowana w roku 1366 w „Statutach z Kilkenny”, lecz nie udało się jednak przeprowadzić całkowitej separacji obu narodowości, a w piętnastym wieku osłabienie kolonii angielskiej doprowadziło do powiększenia obszarów wyspy pozostających pod kontrolą irlandzką. Sytuacja zmieniła się za panowania Henryka VIII, który przeprowadził brutalną pacyfikację Irlandii i ogłosił się jej królem. Polityka ta kontynuowana była przez Elżbietę I, a konflikt o charakterze etnicznym pomiędzy irlandzkimi katolikami, a angielskimi protestantami, nabrał również charakteru religijnego. Z kolei, Jakub I prowadził zakrojoną na dużą skalę kolonizację Ulsteru przez szkockich protestantów, kosztem angielskich katolików, czego konsekwencje trwają do dziś, a kampania irlandzka Cromwella miała jawnie religijny charakter. Pod koniec siedemnastego i w osiemnastym wieku, poparcie Irlandczyków dla sprawy Stuartów kończyło się kolejnymi klęskami, a każda z tych klęsk niosła za sobą represje polityczne i gospodarcze. Areał ziemi należącej go katolików wynosił odpowiednio 80% – na początku XVII w., 40 % – w roku 1641, 22% – w roku 1688, 14 % – w roku 1700 i 5 % – w roku 1778. Ziemia należała głównie do angielskich latyfundystów, którzy często mieszkali w Anglii, a ich ziemie uprawiali irlandzcy dzierżawcy, obarczani wysokimi czynszami. Ich małe działki dzierżawne z trudem wystarczały na utrzymanie rodziny, szczególnie w południowej i zachodniej części wyspy, gdzie kiepska gleba nadawała się głównie do uprawy ziemniaków, które stały się niemal jedynym składnikiem pożywienia biedoty. W tej sytuacji zaraza ziemniaczana przyniosła straszliwą katastrofą. Dodatkowo sytuację pogorszyła skrajnie liberalna polityka gospodarcza i nieprzemyślane posunięcia rządu angielskiego, takie jak utrzymanie eksportu produktów rolnych z Irlandii, czy ograniczenie przyjmowania do „domów pracy”, które zapewniały przynajmniej minimum utrzymania. Jednocześnie, szczególnie nieludzkie było brutalne eksmitowanie rodzin dzierżawców, nie będących w stanie uiścić czynszu, przez właścicieli ziemskich. Pomimo akcji charytatywnej, o zasięgu międzynarodowym, szacuje się, że w ciągu pięciu lat zmarło z głodu i chorób nim wywołanych około miliona osób, a drugi milion wyemigrował, głównie do Stanów Zjednoczonych. Proces ten ciągnął się dalej i zapaść demograficzna trwała jeszcze w dwudziestym wieku. Ludność wyspy wynosiła odpowiednio: 8,20 m. w roku 1841, 6,55 m. w roku 1851, 5,18 m. w roku 1881 i 4,46 m. w roku 1901. Nic dziwnego, że pamięć o Wielkim Głodzie jest nadal żywa w Irlandii.

Pomnik Pamięci Ofiar Wielkiego Głodu przy Customs House Quay w Dublinie
Pomnik Ofiar Wielkiego Głodu w parku St Stephen’s Green w Dublinie
St. Stephen’s Green w Dublinie

Wyjątkowo piękny krajobraz zatoki Drumcliff i sąsiedniej góry Belbubben, w okolicach Sligo, w północno-zachodniej Irlandii, wiąże się z postacią wielkiego poety irlandzkiego Williama Butlera Yeatsa, jednego z głównych twórców irlandzkiego odrodzenia literackiego, który w dzieciństwie, w tych okolicach uległ urokowi historii i folkloru irlandzkiego, którym pozostał wierny przez całe życie. Tu także został pochowany na skromnym wiejskim cmentarzu.

Krajobrazy z okolic Sligo
Grób W.B. Yeatesa