Architektura otomańska to oczywiście przede wszystkim meczety. Zrobiły na mnie duże wrażenie swoimi sylwetkami, z wielkimi kopułami i wysmukłymi minaretami. Potem jednak zaczęły mnie nieco nużyć, szczególnie ich puste wnętrza przykryte wielką kopułą. Miałem wrażenie, że architektura kościoła Hagia Sophia wywarła tak wielki wpływ na budowniczych tureckich, że ograniczyli się do różnych wariantów tego samego ogólnego schematu. Zdaje sobie sprawę, że to opinia i uproszczona, i krzywdząca, która świadczy po prostu o mojej ignorancji. Architekci otomańscy rozpracowywali w szczególności różne warianty powiązania kopuły z bryłą meczetu, stosując półkopuły czy żagle, przy czym zwracali szczególną uwagę na uzyskanie dobrego oświetlenia wnętrza.
Pierwszy meczet sułtański w Stambule został wzniesiony jeszcze przez Mehmeda Zdobywcę, lecz uległ zniszczeniu podczas trzęsienia ziemi i odbudowano go w innym stylu; w rezultacie najstarszy z zachowanych tam meczetów pochodzi z lat 1501-1506 i został ufundowany przez syna Mehmeda, Bajezyda II. Podobnie jak w późniejszych fundacjach sułtańskich, meczet Bajezyda otoczony jest kompleksem religijno-charytatywnym.





Twórcą, który przyczynił się w zasadniczym stopniu do ukształtowanie się stylu architektury otomańskiej był Mimar Sinan (1489-1588). Sinan urodził się w rodzinie chrześcijańskiej z Anatolii, której etniczne pochodzenie jest sprawą dyskusyjną. We wczesnej młodości został odebrany rodzicom, w ramach przymusowej branki do janczarów, tzw. devsirme, jednej z najbardziej barbarzyńskich praktyk Imperium Otomańskiego. Wychowany na wiernego sułtanowi mahometanina, wyróżnił się w szkołach wybitnymi zdolnościami; studiował inżynierię wojskową oraz architekturę i w pierwszej z tych specjalności rozpoczął swoją szybką karierę jako budowniczy mostów i fortyfikacji, a nawet okrętów, jak również jako oficer janczarów. Brał udział w szeregu kampanii wojennych Sulejmana Wspaniałego, sułtana w latach 1520-1566.
Pierwszy wielki meczet zaprojektowany przez Sinana powstał w połowie lat 1530-tych, a w roku 1539 został mianowany głównym architektem Cesarstwa. Stanowisko to piastował przez pięćdziesiąt lat, aż do swojej śmierci, kierując wielkim zespołem architektów oraz budowniczych i wychowując szereg wybitnych uczniów. Zaprojektował kilkaset budowli, od mauzoleów poczynając, poprzez pałace i budynki użyteczności publicznej, na mostach i akweduktach kończąc. Wśród dzieł Sinana dominowały meczety, których wzniósł blisko 150.
Do pierwszego okresu jego twórczości należy zespół tzw. Meczet Księcia (Şehzade Camii) w Stambule, poświęcony pamięci księcia Murata – wcześnie zmarłego syna Sulejmana Wspaniałego – wzniesiony w latach 1543-48. Koronnym dziełem drugiego okresu twórczości Sinana, jest zespół meczetu Sulejmana Wspaniałego (1550-57), obok którego wzniósł skromne mauzoleum dla siebie.










Podczas mojej wizyty, w samym meczecie Sulejmana prowadzone były prace remontowe i obejrzeć można było tylko niewielką część jego wnętrza, ale cały zespół robił i tak duże wrażenie. Wielki plac, na którym znajduje się meczet zamknięty jest dookoła krużgankami jednolitych budynków z szarego kamienia, przykrytych kopułkami, spoza których wyzierają wysokie kominy osłonięte charakterystycznymi szpiczastymi kołpakami. Budynki te mieściły szkoły koraniczne, szpital, kuchnie i jadłodajnie dla ubogich. Jak zwykle, przed meczetem znajduje się obszerny dziedziniec, z ozdobną studnią po środku, służącą do rytualnych ablucji. Za meczetem usytuowany jest cmentarz, z dwiema mauzoleami grobowymi, Sulejmana i Rokselany – jego pierwszej małżonki. Ta ukraińska branka jasyru, trafiła do haremu sułtańskiego, gdzie osiągnęła nie tylko najwyższą możliwą godność, ale i wielkie wpływy polityczne. Meczet Sulejmana położony jest na wzgórzu, w pobliżu Złotego Rogu. Z Mostu Galaty widać jego wspaniałą sylwetkę.












Do ostatniego okresu twórczości Sinana, w którym osiągnął pełnię swoich możliwości, należy między innymi meczet Sokollu Paszy z lat 1571-72.










Głównymi elementami dekorującymi wnętrze meczetów Sinana są płytki fajansowe pochodzące z warsztatów artystycznych w Izniku. Na ogół były one używane z umiarem, głównie do ozdoby mihrabu i jego otoczenia. Wyjątkiem jednak jest Meczet Rustema Paszy – zięcia i wezyra Sulejmana Wspaniałego – ukończony w roku 1563, w którym nie tylko ściany wewnętrzne, ale także portale i portyki pokryte są płytkami ceramicznym, wśród których doliczono się około 80 różnych deseni, nie zawsze najlepiej pasujących do siebie. Stwarza to wrażenia pewnej dysharmonii i ostentacyjnego bogactwa, co wynikało, prawdopodobnie, z osobistych preferencji fundatora meczetu – zięcia i wezyra Sulejmana Wspaniałego – który podobno z zapałem gromadził na ten cel wyroby z Izniku.






Płytki z Izniku, tak popularne w wieku XVII, po raz ostatni wykorzystano do wystroju meczetu sułtańskiego w roku 1617, w meczecie ufundowanym przez Ahmeda I, od koloru płytek nazywanym popularnie Błękitnym Meczetem.. Meczet ten wzniesiony przez Sedefkara Mehmeda, ucznia Sinana, jest największym i najbardziej reprezentacyjnym meczetem otomańskim; do dekoracji jego wnętrza ożyto dwadzieścia tysięcy płytek. Ze swoimi sześcioma minaretami i ogromną kopułą, meczet stanowi wyróżniający się element w sylwetce miasta i konkuruje z Hagią Sophią, w pobliżu której jest usytuowany. Przez bramę prowadzącą na dziedziniec Błękitnego Meczetu widać wypiętrzające się kopuły i półkopuły, niby jakąś monumentalną dekorację teatralną.














Obok płytek fajansowych, elementem wystroju meczetów są boazerie marmurowe, oraz dosyć agresywna polichromia wokół okien czy wzdłuż gurtów kopuł. Bardzo często są to stylizowane napisy – jak sądzę cytaty z Koranu. Niewątpliwie mało które pismo, nadaje się do elementów dekoracyjnych tak dobrze jak alfabet arabski.
Wyposażenie wnętrza meczetów jest skromne. Składa się na nie mihrab – ozdobna nisza skierowana w stronę Mekki i minbar – wysoka ambona ze szpiczastym daszkiem, do której prowadzą wąskie schody obrzeżone ściankami pokrytymi misterną dekoracją geometryczną. W meczetach sułtańskich jest jeszcze loża władcy. Z kopuły, nisko nad podłogą, zwisa ogromny kolisty kandelabr. Ozdobne lampy do meczetów należały do ważnych wyrobów artystycznych warsztatów ceramicznych i szklarskich.
Przy wielu meczetach znajdują się niewielkie cmentarzyki z pionowymi stelami grobowymi uwieńczonymi kamiennymi turbanami, lub fezami, wskazującymi na godności zmarłych. Najdostojniejsi z nich spoczywają we własnych mauzoleach – „türbe”, mających formę swobodnie stojących budyneczków, o przekroju kwadratowym lub wielościennym, przykrytych kopułami. „Türbe” – szczególnie sułtańskie – to prawdziwe klejnoty architektoniczne.


W latach siedemdziesiątych XV wieku, czyli jeszcze za panowania Mehmeda Zdobywcy został oddany do użytku pałac Topkapi, który łączył w sobie funkcje rezydencji sułtana z centrum administracji imperium. Pałac położony jest na przylądku Sarajburnu, w miejscu w którym zatoka Złotego Rogu łączy się z Bosforem, na tym samym wzgórzu, na którym wznosił się niegdyś akropol greckiego Bizancjum. Rozwiązanie architektoniczne, wzorowane na układzie dawnych obozowiskach tureckich, składało się z niskich pawilonów dosyć luźno otaczających cztery kolejne dziedzińce. Pozwalało to na swobodną rozbudowę w ciągu kolejnych stuleci, aż do połowy XIX wieku, kiedy to pałac przestał być oficjalną rezydencją sułtańską. Wyodrębnionym w strukturze pałacu był kompleks sułtańskiego haremu. Obecnie cały teren pałacu udostępniony jest zwiedzającym i mieści się na nim szereg muzeów.
Przed Bramą Cesarską prowadzącą do pałacu położona jest ozdobna studnia sułtana Ahmeda III z roku 1728, klasyczna budowla w tzw. stylu tulipanowym. 1-wszy dziedziniec, nazwany jest Dziedzińcem Janczarów, gdyż tu, przy dawnym kościele św. Ireny, mieściły się niegdyś ich koszary. Z boku tego dziedzińca znajduje się obecnie kompleks Muzeum Archeologicznego. Przez Bramę Powitań wchodzi się na 2-gi dziedziniec, którego nazwa – Dziedziniec Dywanu – pochodzi stąd, że w pawilonie po jego lewej stronie odbywały się posiedzenia rady przybocznej sułtana zwanej Dywanem. Sam sułtan mógł się przysłuchiwać posiedzeniom poprzez specjalne okno osłonięte ozdobną kratą. Cały dziedziniec otoczony jest parterowymi krużgankami, przy czym prawą jego stronę zajmują olbrzymie kuchnie dworskie zaprojektowane w XVI wieku przez Sinana. Na ich dachach, szeregowo, w równomiernych odstępach, wyrastają ogromne kominy. Podobno kuchnie wydawały codziennie sześć tysięcy posiłków dla dworzan i oficjalistów sułtańskich.




Brama Szczęśliwości, prowadząca na Trzeci Dziedziniec, wychodzi bezpośrednio na Pawilon Audiencyjny z Salą tronową. Sam tron to olbrzymia sofa, która mogłaby pomieścić ze dziesięć osób. Posłowie zagraniczni, którym sułtan udzielał audiencji, poddawani byli upokarzającej procedurze powitalnej. Mianowicie musieli padać na twarz przed sułtanem, a prowadzący ich oficjaliści dworscy przyciskali ich głowę do podłogi. Jak rozumiem, zwyczaj ten sięgał jeszcze czasów imperium perskiego i był wówczas odbierany przez Greków jako wyjątkowo odrażający – porównywali go do gestu psów płaszczących się przed panem. Trzeci dziedziniec otoczony jest również krużgankami. Mieścił się na nim dawny skarbiec sułtański, a także tzw. Pawilon Świętego Płaszcza, jedno z najświętszych miejsc dla wyznawców islamu, gdyż zgromadzono tu pamiątki po Mahomecie, a także po patriarchach biblijnych, np. laskę, która rzekomo miała należeć do Mojżesza.






Czwarty Dziedziniec nie jest już otoczony krużgankami, lecz wznoszą się na nim dosyć luźno rozrzucone pawilony, z których najsławniejsze to Pawilon Obrzezania i Pawilon Bagdadzki, zbudowany w 1-szej połowie XVII wieku dla upamiętnienia zdobycia Bagdadu przez Turków. Z tarasu na dziedzińcu roztacza się wspaniały widok na Bosfor





Całkowicie odizolowaną część pałacu stanowi harem, do którego wejście prowadzi z Drugiego Dziedzińca, przez tzw. Bramę Powozów, położona obok Pawilonu Dywanu.





Bardzo rozreklamowany skarbiec sułtanów nie przypadł mi do gustu. Bogactwo zdecydowanie góruje tu nad dobrym smakiem. Widać przesadne upodobanie w stosowaniu kamieni szlachetnych, szczególnie szmaragdów, może dlatego, ze to kolor Mahometa. Paradne szable i ozdoby turbanów kojarzą się oczywiście z karabelami i trzęsieniami kołpaków z epoki sarmackiej. Widać tu doskonale, jak pomimo wojen, a także trochę dzięki nim właśnie, bliskowschodni przepych wpływał na kształtowanie się gustów szlacheckich. Czytałem kiedyś, ze król Jan III Sobieski zamówił dla siebie paradną szablę u płatnerzy włoskich. Miała być bardzo ozdobna. Kiedy ją otrzymał, podziękował i zapłacił wykonawcom, po czym polecił przekazać ją rodzimym złotnikom, aby uzupełnili dekorację dodatkowymi kamieniami szlachetnymi.
Dużo bardziej niż skarby podobała mi się szaty sułtańskie, wykonane z drogocennych materii, ale z zachowaniem pewnego umiaru. W szczególności oryginalne są stroje magiczne, całe pokryte napisami – jak sądzę zaklęciami przeciw złym urokom.




Dominującym elementem wystroju pawilonów pałacowych są płytki fajansowe, pokrywające często nie tylko ściany wewnętrznych pomieszczeń, lecz również mury zewnętrzne niektórych pawilonów. Pochodzą one na ogół z Izniku w Azji Mniejszej, najsławniejszego centrum wyrobu fajansów tureckich. Poświęcone jest im specjalne muzeum, w tzw. Pawilonie Fajansowym, wzniesionym na Dziedzińcu Janczarów, jeszcze za panowania Mehmeta Zdobywcy. Produkcja fajansów przez warsztaty artystyczne z Izniku rozpoczęła się około roku 1480 i utrzymywała na bardzo wysokim poziomie technicznym i artystycznym przez cały wiek XVI. Obejmowała tak naczynia stołowe i ozdobne, jak i płytki budowlane. W ciągu tego ponad stuletniego okresu styl ceramiki się zmieniał do tego stopnia, że w XIX w. część wyrobów z Izniku uznawano za pochodzące z rozmaitych innych źródeł.
Najstarsze z wyrobów, pochodzące z lat 1480-1520 należą do ceramiki biało-niebieskiej, w pierwszym dwudziestoleciu wykazującej wyraźne wpływy porcelany chińskiej, co nie oznaczało jednak biernego naśladownictwa, gdyż, obok motywów dalekowschodnich, występują w nich tradycyjne tureckie wzory geometryczne, nawiązujące do dekoracji na naczyniach metalowych. W latach 1520-tych stosowany kobalt jest jaśniejszy i pojawia się więcej motywów kwiatowych i roślinnych, w tym charakterystyczne ząbkowane liście trzciny (saz), pozostające elementem często stosowanym przez cały okres świetności Izniku.
Bum budowlany w okresie panowania Sulejmana Wspaniałego stymulował. szczególnie silny rozwój produkcji płytek fajansowych Motywem, który występuje w latach 1530-1550 są długie spirale ozdobione drobnymi listkami. Na kształt tych spiral mógł wpłynąć monogram (tugra) Sulejmana, opracowany przez nadwornych grafików. Pod koniec tych lat, obok kobaltu, pojawiają się kolory turkusowe, oliwkowe i czarne.
W latach pięćdziesiątych popularny staje się styl „czterech kwiatów”, do wprowadzenia którego przyczynił się Kara Memi, naczelny artysta na dworze Sulejmana Wspaniałego w latach 1557/58. Styl ten, w którym pojawiają się stylizowane motywy czterech rodzajów kwiatów – tulipanów, goździków, róż i hiacyntów – jest chyba najbardziej charakterystyczny dla ceramiki z Izniku, a dla mnie jest najpiękniejszy. Jednocześnie paleta wzbogaca się o barwy szarozielone i ciemnopurpurowe.
Lata 1560-1600, to okres dekoracji polichromatycznej. W szczególności na fajansie, na stałe zawitał kolor czerwony, wprowadzony po raz pierwszy w roku 1557, na płytkach dekorujących meczet Sulejmana. Panuje przekonanie, nie oparte jednak na konkretnych informacjach, że Sinan był zaangażowany w koordynowanie wzorów płytek z architekturą projektowanych przez siebie budowli.
Wiek XVII był okresem gwałtownego i stałego obniżania się poziomu fajansu z Izniku, aż do ostatecznego upadku, który nastąpił pod koniec wieku. Mogła przyczynić się do tego sytuacja gospodarcza Imperium Otomańskiego oraz zanik zainteresowania ze strony dworu sułtańskiego, czego oczywistym dowodem jest prawie całkowity brak wyrobów z Izniku w olbrzymiej kolekcji ceramiki w Pałacu Topkapi.


































Opisując Stambuł nie można nie wspomnieć o tym, że integralną częścią miasta jest morze. Z Topkapi i Parku Gülha można podziwiać mosty ponad Złotym Rogiem i Bosforem, a z tarasu na dachu naszego skromnego hoteliku roztaczał się wspaniały widok na Morze Marmara, z ruchliwym portem i wysepkami majaczącymi w oddali, oraz ze stadami mew unoszącymi się w górze Widok zmieniał się całkowicie, w zależności od pory dnia i oświetlenia.








