Neapol 2007 – 2019

Neapol jest miastem niepowtarzalnym i pełnym kontrastów. Wyobrażam sobie, że mieszkanie w nim byłoby wręcz okropne, a z drugiej strony można by tu spędzić pół życia na odkrywaniu wspaniałych zabytków, często bardzo zaniedbanych i ukrytych pod warstwą brudu i śmieci. Każdy z moich dwóch wizyt w Neapolu trwała tylko po kilka dni, a więc nic dziwnego, że zostało mi po nich uczucie niedosytu.

Centrum miasta położone jest w kotlinie, opadającej ku słynnej zatoce, od południa zamkniętej sylwetką Wezuwiusza, a od północy i wschodu, sąsiednimi wzgórzami. Stare miasto otoczone brzydką dziewiętnastowieczną zabudową zachowało strukturę ulic pochodzącą jeszcze z czasów rzymskich, jeśli nie greckich. Trzy główne rzymskie decumani (arterie wschód zachód) zachowały swoje dominujące położenie, a podejrzewam, że ich szerokość również nie uległa zmianie. Tyle, że obrzeżone są wysokimi domami, często pałacami w stylu hiszpańskiego baroku. Z tego względu ulice sprawiają wrażenie głębokich tuneli, do dna których słabo dociera słońce. Szczególnie wyraźnie widać to z wysokiego wzgórza Vomero, niegdyś położonego na północ od murów miasta, a teraz stanowiącego odizolowaną dzielnicę. Dawny południowy decumanus wygląda z góry jak czarna bruzda, biegnąca prosto przez całe miasto. Stąd popularnie nazywany jest Spaccanapoli – przecięciem Neapolu.

Boczne uliczki są oczywiście jeszcze węższe. Kipi w nich życie. Pełno tam warsztatów, sklepików, restauracyjek i sprzedawców ulicznych, pozostawiających po sobie góry śmieci. Jak wszędzie we Włoszech, girlandy suszącej się bielizny wiszą w poprzek uliczek. Wśród tego tłumu przepychają się skutery, na pełnym gazie. Jednego dnia, nieopatrznie, wybraliśmy się na spacer wzdłuż Via Tribunali, wieczorem, gdy właściciele zamykali swoje sklepiki i udawali się do domów. Ulica była zupełnie ciemna, ale my byliśmy oślepieni reflektorami skuterów i motocykli, jadących jeden za drugim, z rykiem silników i klaksonów, używanych przez kierowców z dużym upodobaniem. Wieczorem było to nie do wytrzymania, ale w dzień stwarzało specyficzną atmosferę, nie pozbawioną swoistego uroku – ale tylko na krótki przeciąg czasu.

Via Tribunali

Jednym z symbolów Neapolu, trochę na użytek turystów, są szopki bożonarodzeniowe (presepi), z realistycznie przedstawionymi scenami rodzajowymi, nawiązującymi do tradycji lokalnej, a niekiedy i do współczesności. Wzdłuż całej Via San Gregorio Armeno usytuowane są sklepiki i warsztaty produkujące te „dzieła sztuki”. Oczywiście dominuje kicz, ale w wielowiekowej tradycji produkcji presepi zaangażowani byli również wybitni rzeźbiarze, szczególnie w drugiej połowie XVIII w. Kilka ogromnych szopek, z tego okresu,  wystawionych jest w muzeach. Samej szopki betlejemskiej trudno tam odszukać. Jest zagubiona w górskim pejzażu, pełnym postaci w ówczesnych strojach i scen z życia codziennego. Innym charakterystycznym emblematem starego miasta są guglie – barokowe obeliski, wystawiane głównie jako wota związane z kolejnymi zarazami, jakie nawiedzały Neapol.

Guglia di San Gennaro

Ze względu na ciasnotę i brak perspektywy, trudno objąć wzrokiem, a tym bardziej sfotografować fasady pałaców i budowli sakralnych obrzeżających uliczki. Pałace to masywne, kilkupiętrowe budowle, z wewnętrznymi dziedzińcami, na który prowadzą wysokie bramy z reprezentacyjnymi ciężkimi portalami wykutymi w szlachetnym, kamieniu. Okna, wychodzące na ulice ozdobione są również imponującymi naczółkami. Charakterystycznym elementem architektonicznym pałaców neapolitańskich  jest wielka zewnętrzna klatka schodowa, z dwubieżnymi paradnymi schodami, dzieląca dziedziniec na część frontową (większą) i tylną – bardziej kameralną. Te klatki schodowe, zwane „skrzydłami sępa”, były innowacją wprowadzoną przez słynnego miejscowego architekta, Ferdynanda Sanfelice, który tworzył w pierwszej połowie XVIII w. Trzeba przyznać, że „skrzydła sępa” sprawiają rzeczywiście imponujące wrażenie.

„Skrzydła sępa”
Palazzo dello Spagnolo
Palazzo Spinelli di Laurino

Tylko nieliczne pałace zagospodarowane są przez instytucje publiczne i utrzymywane w dobrym stanie. Robi wrażenie, że znaczna ich część zamieszkała jest przez ubogich lokatorów, którzy nie przejmują się ich szacowną historyczną przeszłością, tylko, w miarę potrzeby, dostawiają przybudówki, lub przebijają drzwi, czy okna. Zielone liszaje mchów i porostów pokrywają ściany, w pobliżu pękniętych rynien, a na gzymsach wyrastają girlandy dziko wysianych roślin. Całe dziedzińce zatłoczone są po brzegi zaparkowanymi samochodami i motocyklami. Przy całej pstrokaciźnie i brudzie, stwarza to wrażenie jakiejś organicznej jedności. Wśród tego chaosu, ze zdumieniem odkrywa się elementy wspaniałej architektury, która w kraju tak ubogim w zabytki, jak Polska, byłaby reklamowana jako atrakcja turystyczna najwyższej rangi.

Zaniedbane pałace

Pod względem zagęszczenia kościołów Neapol bije chyba nawet Rzym. Samych kościołów pod wezwaniem Matki Boskiej jest tam ponad pięćdziesiąt! Dominuje oczywiście barok, ale także kościoły gotyckie, z epoki Andegawenów i królów aragońskich.

Wczesnochrześcijańska bazylika Santa Restituta została włączona, jako  boczna kaplica, do kompleksu katedralnego, wznoszonego przez andegaweńskich królów Neapolu, na przełomie XIII i XIV w. Pod koniec XVII w. bazylikę przebudowano całkowicie w ozdobnym stylu barokowym. Z wcześniejszego okresu zachowała się jedynie, w jednym z bocznych ołtarzy,  mozaika przedstawiająca tronującą Matkę Boską z Dzieciątkiem, ze Św. Restitutą i Św. Januarym  – patronem katedry, dzieło Lela da Orvieto z roku 1322.

Mozaika na szczycie konchy kopuły
Fryz wokół wygwieżdżonego nieba
Chrystus i Samarytanka, mozaika w jednym z segmentów kopuły
Święci, dwie mozaiki w bębnie kopuły
Symbol Św. Mateusza, w trompie kopuły
Symbol Św. Marka, w trompie kopuły
Symbol Św. Łukasza, w trompie kopuły

Przewodnik z dumą stwierdza, że mozaiki reprezentują wyższy poziom artystyczny, niż ich rówieśniczki z Rawenny. Są niewątpliwie ciekawe, ale dla mnie osobiście ich kolorystyka jest zbyt zimna.

Kościoły gotyckie mają płaskie belkowane stropy. Charakterystyzyją się dużą liczbą nagrobków. Najbardziej monumentalny to piętnastowieczny nagrobek króla Neapolu. Ładysława z Durazzo (z tej samej rodziny Andegawenów, z której pochodził Ludwik Węgierski) w kościele San Giovanni a Carbonara, ufundowany przez jego siostrę i dziedziczkę tronu, królową Joannę II. Wielopiętrowy nagrobek, zamyka nawę do pełnej jej wysokości. Na pierwszym piętrze nagrobka zasiada na tronach królewskie rodzeństwo, znacznie ponad naturalnej wielkości; właściwy sarkofag umieszczony jest powyżej, a szczyt wieńczy konny posąg zmarłego króla.

Monumentalny kościół i klasztor klarysek został ufundowany przez Roberta I Andegaweńskiego na początku XIV w., z zamiarem wykorzystania go jako  mauzoleum rodzinne. W połowie XVIII w. kościół został przebudowane w stylu barokowym. Całkowicie zniszczony w roku 1943, na skutek bombardowania alianckiego, po wojnie został odbudowany w pierwotnym stylu gotyckim, z wykorzystaniem zachowanych szczątków. Jest to surowa trójnawowa bazylika. Za głównym ołtarzem, całą  szerokość ściany wschodniej, zajmują trzy monumentalne grobowce, Roberta I, jego syna, Karola z Kalabrii (dłuta Tina de Camaiano) oraz wnuczki Marii z Durazzo, pochodzące z XIV w. Mają one formę charakterystyczną dla licznych  gotyckich monumentów sepulkralnych w Neapolu. Sarkofag, z leżącą postacią zmarłego, wsparty na kolumnach, nakryty jest wysokim spadzistym dachem, z którego spływają kamienne kotary, rozsuwane na boki, przez dwa, symetrycznie ustawione anioły. (Ciekawe, czy może stąd Piero della Francesca zapożyczył układ ikonograficzny w swojej „Madonnie del parto”, która przecież służyła, zapewne również, jako epitafium – jego własnej matki). W najwyższym dwupiętrowym grobowcu Roberta I, drugie piętro zajmuje posąg króla siedzącego na tronie.

Grobowiec Roberta I w kościele Santa Chiara
Grobowiec Karola z Kalabrii w kościele Santa Chiara
Grobowiec Marii z Durazzo w kościele Santa Chiara
Grobowiec kardynała F. Carbone w katedrze w Neapolu, autorstwa A. Baboccio di Paperno, 1405 r.
Kaplica Rodziny Penna w kościele Santa Chiara, autorstwa A. Baboccia di Paperna, XV w.
Płyta nagrobna w Kaplicy Rodziny Penna

Dziełem tego samego artysty, Antonia Baboccia di Piperna, który dekorował kaplicę rodziny Penna, jest późnogotycki portal Kaplicy Pappacody, położonej nieopodal kościoła Santa Chiara.

Portal Kaplicy Papacoda, autorstwa Antonia Baboccia di Piperna, XV w.

Ciekawymi elementami architektury kościelnej są liczne krużganki; gotyckie, renesansowe, a przede wszystkim barokowe. Są dobrze utrzymane, bo dbają o nie zakonnicy i zakonnice.

San Gregorio Armeno

Piękny gotycki portyk kościoła Santa Maria Incoronata, z połowy XIV w,, z podwójnymi łukami z ciemnego kamieni, wspartymi na kolumnach, biegnie wzdłuż całej ściany kościoła, a położony jest nietypowo, poniżej poziomu sąsiedniej ulicy, w wykopie powstałym podczas prac budowlanych w XVI w. 

Santa Maria Incoronata

Jednak najbardziej znany z krużganków w Neapolu leży w klasztorze Santa Chiara. Pochodzi również z XIV wieku, lecz swoją sławę zawdzięcza przebudowie z połowy XVIII w. , gdy prostokątny wirydarz w środku przecięto, na krzyż dwiema uliczkami, z ośmiokątnymi filarami po bokach, służącymi do podtrzymywania pergoli.  Tak filary, jak i ławki ogrodowe, usytuowane pomiędzy nimi, pokryte są kolorowymi płytkami majoliki, z wyobrażonymi na nich scenami rodzajowymi, często komicznymi, nie bardzo pasującymi do powagi klasztoru.

Krużganki klasztoru Santa Chiara

Trzeba wspomnieć jeszcze o neapolitańskich zamkach. Jest ich co najmniej cztery. Najokazalszy, Castel Nuovo, położony w pobliżu wybrzeża, posiada pięć cylindrycznych baszt gotyckich, lecz pomiędzy dwiema z nich wznosi się renesansowa brama triumfalna, upamiętniająca objęcie władzy w Neapolu przez króla Alfonsa V Aragońskiego, w roku 1443. Przy wystroju rzeźbiarskim łuku rozpoczynał swą karierę Franceso Laurana.

Zamek Castel Nuovo

Zamek Sant’ Elmo , pochodzący z XIV w., znajduje się na wzgórzu Vomero, położonym niegdyś poza murami miasta. Obok niego mieści się kartuzja San Martino, ufundowana w tym samym okresie, ale przebudowana gruntownie w XVI i XVII w. Pod koniec XIX w. wzgórze zaczęto zabudowywać  dostatnimi mieszczańskimi domami i powstała tam nowa dzielnica Neapolu, odmienna i odizolowana od położonego poniżej miasta. Łączy ją z miastem parę linii kolejki linowej (funicular).

Mury zamku Sant’Elmo
Certosa di San Martino, Chiostro Grande
Certosa di San Martini, Chiostro dei Procuratori

Jedna z rezydencji królewskich została wzniesiona na podmiejskim wzgórzu Capodimonte w połowie XVIII w., przez Karola Burbona, w owym czasie króla Sycylii i Neapolu, z przeznaczeniem na  pomieszczenie kolekcji obrazów, którą odziedziczył po swojej matce Elżbiecie Farnese. Ta wspaniała kolekcja – gromadzona przez miłośników sztuki z tego rodu, poczynając od pontyfikatu papieża Pawła III (Aleksandra Farnese) z pierwszej połowy XVI w. – do dziś stanowi dumę Museo di Capodimonte. W jej skład wchodzą między innymi trzy portrety Pawła III, pędzla Tycjana, ale także dzieła takich mistrzów jak Massolino, Masaccio, Mantegna, Giovanni Bellini, czy Piotr Bruegel Starszy. Pałac otacza piękny park angielski, wyjątkowy w pozbawionym zieleni Neapolu.

Tycjan, Portret Papieża Pawła III
Masolino da Panicale, Wniebowzięcie Panny Maryi, oraz papież Liberiusz, kładący kamień węgielny pod budowę bazyliki Santa Maria della Neve
Masolina da Panicale, Wniebowzięcie Panny Maryi

Do zbiorów Farnese należała również wielka kolekcja rzeźb antyczny, która znajduje się obecnie w Narodowego Muzeum Archeologicznym w Neapolu. Największym i najsłynniejszym (lecz nie koniecznie najlepszym) dziełem pochodzącym z tej kolekcji jest „Byk Farnese”. W tym wspaniałym muzeum eksponowane są również, a raczej przede wszystkim, wykopaliska z Pompei i Herkulanum. Podczas mojej pierwszej wizyty w Neapolu, w roku 2007 miałem możliwość obejrzenia mozaik stamtąd pochodzących – w tym słynnej mozaiki „Aleksander i Dariusz w bitwie pod Issos” z Domu Fauna w Pompejach – oraz rzeźb z „Willi Papirusów” w Herkulanum, jak również niezmiernie bogaty  i ciekawy zbiór przedmiotów codziennego użytku. Szczególnie piękne wydały mi wyroby ze szkła, i to te prostsze i skromniejsze; słynna błękitna waza, z dekoracją typu kamei, imponujący pod względem technicznym, daje raczej świadectwo ostentacyjnego bogactwa, niż dobrego smaku.

Brązy z „Willi Papirusów” w Herkulanym
Naczynia szklane z Pompei
Błękitna Waza z Pompei
Tazza Farnese, sardonyks, II w. przed Chr.

W roku 2007, podczas mojej pierwszej wizyty w Neapolu, w dużej części Muzeum Archeologicznego trwał remont. W szczególności zamknięty był oddział fresków pompejańskich, na obejrzeniu których bardzo mi zależało. Dlatego, gdy po dwunastu latach wybrałem się znowu do Italii Południowej Muzeum to było jednym z głównych punktów programu mojej wycieczki. W szczególności cieszyłem się bardzo na obejrzenie w oryginale fresku z Willi Ariana w Stabii, zatytułowanego „Flora”, znanego mi dobrze z reprodukcji,  przedstawiającego pełną uroku młodą dziewczynę, widzianą od tyły, z tycjanowskimi włosami ułożonymi w kok i  ujętymi przepaską. Przestawiona jest na tle świeżej seledynowej  zieleni wiosennej łąki, gdy eleganckim ruchem dwóch palców prawej ręki, zrywa biały kwiatek z wysokiego krzewu, niewątpliwie po to, by go dołączyć do bukietu trzymanego na lewym przedramieniu.

Trudno sobie wyobrazić bardziej subtelny i idylliczny obraz, pozbawiony przy tym całkowicie przesłodzenia. W pełni spełnił moje oczekiwania. Jednocześnie jednak był dla mnie zaskoczeniem i to pod dwoma względami. Po pierwsze, wyobrażałem go sobie jako fresk na ścianie, z postacią dziewczyny naturalnych rozmiarów. Tymczasem w rzeczywistości okazał się małym obrazkiem, oprawionym w ramy, po zdjęciu ze ściany. Drugim zaskoczeniem było to, że Flora (Wiosna) należała do fryzu przedstawiającego cztery pory roku, gdzie obok niej występowały jeszcze Leda, Diana i Medea, symbolizujące pozostałe pory roku. Niewątpliwie Flora jest najpiękniejsza, ale zdominowała tak bardzo pozostałe, że prawie o nich nie słychać,  a ich wizerunki – może najmniej Ledy – zasługują na pewno na większy rozgłos. Już nie  należący do fryzu czterech pór roku, lecz stylistycznie mu bliski jest fresk przedstawiający  Cererę,  na dosyć jednolitym tle – tym razem ciemno-purpurowego koloru – kontrastującym z jej białą szatą z zimnymi, szaro niebieskimi cieniami.

Flora
Leda
Diana
Cerera

Innym często reprodukowanym obrazem z Muzeum Archeologicznego jest tondo przedstawiające młodą dziewczynę, z kręconymi kędziorami, ujętymi w złotą siatkę. Trzyma tabliczkę do pisania w lewej ręce i  spogląda w przestrzeń w zamyśleniu.  Wrażenie jej oderwania od rzeczywistości podkreśla jeszcze bezwiedny gest prawej ręki, unoszącej stylus ku wargom. Obraz ten, umownie znany jako „Safona” posiada również swój, znacznie mniej sławny, odpowiednik: młodego człowieka, z wieńcem laurowym na głowie, trzymającego zwój papirusu w ręku.

„Safona”
Młody człowiek z e zwojem papirusu
Przed pulpitem

Akcesoria pisarskie, takie jak „Safona”, trzyma także żona Pakwiusza Prokulusa, na pompejańskim portrecie małżonków sprzed dwóch tysięcy lat.

Portret Pakwiusza Prokulusa z małżonką
Martwa natura z Pompei

Osobiście nieco mniej ciekawe wydały mi się bardzo liczne freski o tematyce mitycznej, za to w pełni doceniłem parę niewielkich scen mitologicznych, namalowanych sangwiną na marmurze, które dzięki trwałości tego materiału przetrwały w dobrym stanie w Herkulanum.

Zaślubiny Zeusa z Herą
Achilles żegna się z Bryzeidą
Marmurowe plakietki z Herculanum

Spośród obrazów świata zwierzęcego najbardziej podobał mi się chyba fresk przedstawiający ibisa, oraz śmieszne marmurowe psiaki, w świetnie zaobserwowanych pozach.

Ibis
Trzy psiaki

Osobny rozdział stanowiła znakomita wystawa czasowa poświęcona Wielkiej Grecji. Zafrapowały mnie na niej szczególnie wspaniałe freski  pochodzące z samnickiego Grobowca Wojownika z Noli, z IV w. przed Chr., a więc  współczesne freskom lukańskim z Paestum. Tak jak i tam występują na nich jeźdźcy, a także pojawia się motyw granatu, są jednak mniej spontaniczne, staranniej wykończone i bardziej dojrzałe pod względem artystycznym.

Freski z „Grobowca wojownika” z Noli, IV w. przed Chr.
Złoty naszyjnik z Wielkiej Grecji
Kolczyki z Wielkiej Grecji
Ryton z Wielkiej Grecji

Dodaj komentarz