Paestum 2007, 2019

W 1964 r. ukazało się pierwsze wydanie „Barbarzyńcy w Ogrodzie” Zbigniewa Herberta. Przyjąłem je z zachwytem. Pamiętam, że jeden egzemplarz ofiarowałem w tym czasie mojemu przyjacielowi na jego wyjazd do Francji – jak się okazało, na zawsze – a w dedykacji napisałem, że życzę mu, by obejrzał wszystkie opisane tam miejsca, w równie barbarzyński sposób, jak autor. Sam postanowiłem wyruszyć w ślady Herberta i pamięć o nim towarzyszyła mi i w Sienie, i w Arezzo, i w Chantilly… Udało mi się obejrzeć prawie wszystkie miejsca opisane w „Barbarzyńcy w Ogrodzie”. Paestum było jednym z ostatnich, dotarłem tam dopiero w roku 2007.

Dla Herberta wizyta w Paestum była pierwszym zetknięciem z architekturą dorycką, dla mnie taką inicjacją była świątynia w Segescie – o niezrównanym położeniu – a później także zabytki w samej Grecji. Tym nie mniej zespół świątyń w Paestum zrobił na mnie duże wrażenie. Nie są one ani tak wyeksponowane jak Partenon, ani tak malowniczo położone jak świątynia Posejdona na przylądku Sunion, lecz za to kolumnada wszystkich trzech zachowała się w niemal nienaruszonym stanie, a złocisty odcień piaskowca, z których zostały wykonane, prezentuje się w słońcu pięknie, w zestawieniu z ciemną zielenią pinii, na tle gór niebieszczejących na wschodzie. Badania archeologiczne sugerują, że początki greckiego miasta Posejdonia, przemianowanego później na rzymskie Paestum, sięgają przełomu siódmego i szóstego wieku przed Chr., a według świadectw historyków antycznych wznieśli je koloniści z Sybaris. Około roku 400 przed Chr. miasto zostało zajęte przez lokalny lud Lukanów, a w roku 273 wcielone, jako kolonia, do Imperium Rzymskiego. Rzymianie otoczyli je potężnym murem liczącym blisko pięć kilometrów długości, z  dwudziestoma ośmioma basztami, który w dużym stopniu zachował się do  dnia dzisiejszego. Pod panowaniem rzymskim miasto przeżywało okres prosperity, lecz, poczynając od czwartego wieku po Chr., zaczęło podupadać, a w średniowieczu zostało całkowicie opuszczone, do czego przyczyniły się zapewne malaryczne bagna w jego otoczeniu. Paradoksalnie, dzięki temu odseparowaniu, świątynie przetrwały w bardzo dobrym stanie, chociaż, pod koniec jedenastego wieku, bloki kamienne z Paestum były wykorzystywane do budowy katedry w Salerno. W XVIII w. Paestum zostało „odkryte” od nowa, przy okazji budowy szosy przebiegającej środkiem starożytnego miasta, a sztychy Piranesiego i innych artystów rozsławiły świątynie z Paestum na całą Europę.

Na podstawie analizy archeologicznej i stylistycznej stwierdzono, ze wszystkie trzy świątynie zostały wzniesione w okresie jednego stulecie, poczynając od połowy wieku szóstego, przy czym reprezentują one trzy różne fazy stylu doryckiego.   Najstarsza z nich – identyfikowana obecnie  jako świątynia Hery – pochodzi prawdopodobnie z około 550 roku przed Chr. W XVIII w., ze względu na nietypowe wymiary – dużą szerokość (dziewięć kolumn), wobec długości  (18 kolumn) – została ona błędnie uznana za świecką bazylikę z okresu rzymskiego. Nietypowe są  również dwa wejścia do jej celli,  przedzielonej wzdłuż kolumnadą, a zdecydowanie archaiczny charakter mają kolumny, zgrubione w dolnej partii, oraz silnie spłaszczone kapitele, co podkreśla wysiłek jakiego wymaga od nich uniesienia architrawu.

Świątynia Hery I (Bazylika)

W świątyni Ateny – drugiej pod względem chronologicznym – usytuowanej w północnej części  parku archeologicznego, kolumny w celli należą do porządku jońskiego, co wskazuje na jej przynależność do okresu przejściowego pomiędzy obu stylami i pozwala ją datować na około 500 rok przed Chr.

Świątynia Ateny

Wreszcie trzecia świątynia, sąsiadująca ze świątynią Hery i prawdopodobnie poświęcona tej samej bogini, posiada strukturę niemal identyczną ze słynną świątynią Zeusa w Olimpii, wzniesioną w dojrzałym stylu doryckim przez  architekta Libona z Elidy i ukończoną w roku 456. Należy więc sądzić, że świątynia w Paestum powstała niewiele lat później. Jest ona największą i czas obszedł się z nią najlepiej. W szczególności w jej wnętrzu zachowały się dwa szeregi piętrowych kolumn, które niegdyś przebiegały wewnątrz celli, chociaż sama cella nie dotrwała do naszych czasów.

Świątynie Hery I i Hery II
Świątynia Hery II

W eseju opisującym swoją wizytę w Paestum, Herbert nic nie wspomina o tamtejszym muzeum. Robi wrażenie, że zafascynowany świątyniami, w ogóle go nie odwiedził. Jeśli tak, to popełnił błąd. Nie mógł w nim obejrzeć oczywiście słynnego „Skoczka do wody”, odkrytego dopiero w roku 1968, lecz w muzeum, otwartym w roku 1952, znajdowała się już część metop pochodzących z Heraionu – sanktuarium Hery – z miejscowości Foce del Sele, położonej w pobliżu Paestum przy ujściu rzeczki Sele, z którymi, na pewno, warto się było zapoznać.

O istnieniu tego słynnego Heraionu – założonego rzekomo przez Jazona, podczas wyprawy Argonautów – donosili pisarze starożytni, lecz ich sprzeczne informacje dotyczące jego lokalizacji, powodowały, że zlokalizowano go późno, a odkopano dopiero w latach trzydziestych dwudziestego wieku. Efekt tych wykopalisk był jednak wspaniały. Odkryto dwie duże grupy metop, pochodzących z tamtejszych świątyń, każda licząca ponad trzydzieści metop, często silnie uszkodzonych. Grupy te bardzo różnią się od siebie. Starsza z nich datowana na pierwszą połowę VI w., przedstawia tematy mitologiczne, w tym prace Heraklesa i epizody z Wojny Trojańskiej, a ich rysunek jest jeszcze archaiczny i dosyć prymitywny. Miejscowy twardy wapień nie bardzo nadawał się do precyzyjnego cyzelowania, zapewne dlatego sylwetki figur na tych metopach zarysowane są bardzo silnie, natomiast ich środki pozostają płaskie i słabo, lub wręcz wcale nie obrobione na powierzchni. Mogło to wynikać tak z trudności technicznych, jak i z ich przeznaczenia do polichromowania. Warto zaznaczyć, że w świątyniach zachowanych w Paestum nie znaleziono żadnych śladów rzeźbionych metop, a więc najprawdopodobniej były one tylko malowane.

Herakles przynosi Eurysteuszowi dzika erymanckiego
Herakles i pojmani bracia Kerkopowie
Herakles zabija Giganta
Samobójstwo Ajaksa

Późniejszą grupę metop, pochodzących z około 510 r., wydaje się dzielić od wcześniejszej cała epoka. Wykonane są one w głębokim reliefie i przedstawiają  pełne wdzięku tańczące dziewczęta, które zwiastują już dojrzewanie  rzeźby antycznej w Wielkiej Grecji.

Niewątpliwie najciekawszym eksponatem Muzeum Archeologicznego w Paestum jest, wspomniany już „Skoczek do wody”. Nie jest to jeden obraz lecz zespół pięciu płyt kamiennych, które służyły jako ściany i sufit sześciokątnej komory grobowej, odkrytej w roku 1968, na niewielkiej nekropolii, około półtora kilometra od Parku Archeologiczne w Paestum. Na wewnętrznej stronie płyt stanowiących ściany grobowca namalowano sceny przedstawiające  sympozjum, natomiast na suficie figuruje obraz młodego mężczyzny dającego nurka z wysokiej wieży do wody. Scena ta, która nadała nazwę całemu zespołowi, interpretowana jest jako symboliczna ilustracja przejścia pochowanego zmarłego ze świata żywych do świata umarłych, a przedstawione sympozjum, to zapewne stypa urządzona przez jego przyjaciół.  Choć grobowiec jest typu etruskiego, to jego wystrój ma charakter grecki, przypomina greckie malarstwo wazowe i został datowany na około 480 r. przed Chr. Stanowi on unikalny przykład w pełni zachowanych obrazów ściennych z tego wczesno-klasycznego okresu i wystawia chlubne świadectwo ich poziomowi artystycznemu.

Obrazy zostały wykonane techniką al fresco, na kamiennych płytach z trawertynu, powleczonych zaprawą murarską. W obrazie skoczka użyto bardzo ograniczonej palety barwnej. Całe tło jest białe, a  postać skaczącego ukazana jest z profilu w ciemnobrunatnym kolorze, z zaznaczonymi na czarno  konturami ciała, czupryną, brwiami i precyzyjnie oddanym słabym zarostem na twarzy. Białka oczu wyróżniają się na ciemnym tle twarzy, która, mimo niewielkich rozmiarów, robi wrażenie autentycznego portretu zmarłego. Tych samych kolorów użyto na  bordiurze, ozdobionej na rogach palmetami, oraz w schematycznie przedstawionych drzewkach – jedynego elementu krajobrazu obok przygaszonej, szaro-niebieskiej plamy  wody. Odnosi się wrażenie, że malarz umyślnie ograniczył się do skromnej i surowej kolorystyki, by podkreślić  odmienność  świata, do którego przechodzi zmarły. Wskazywałyby no to żywsze i weselsze barwy użyte w ziemskiej scenie sympozjum, chociaż i te ograniczają się głównie do różnych odcieni ciepłych różowości i czerwieni, skontrastowanych zimną niebieskością.

Gdy w roku 2007 przygotowywałem się do swojej pierwszej podróży do Neapolu i jego okolic, wiedziałem już o istnieniu „Skoczka do wody” i potraktowałem go jako ważny punkt wizyty w Paestum, natomiast zaskoczeniem był dla mnie bogaty i bardzo ciekawy zbiór nagrobków lukańskich w tamtejszym Muzeum Archeologicznym. Pochodzą one z ponad dwustu grobów,  odkrytych przez archeologów w okolicach Paestum, w latach tysiąc dziewięćset sześćdziesiątych. Powstały one w okresie panowania Lukanów w mieście, to jest w czwartym i na początku trzeciego wieku przed Chr., a ich forma, zapożyczona od Etrusków, uległa całkowitej zmianie po podboju rzymskim w roku 273, gdy dominować zaczął zwyczaj kremowania ciał zmarłych.

Groby miały postać domków wzniesionych z płyt kamiennych, z dwuspadowym dachem, stąd płyty frontowe i tylne posiadały trójkątne szczyty. Wewnętrzna strona płyt pokryta była figuratywnymi freskami, których styl przypomina grobowce  etruskie, ale zawdzięcza również sporo greckiemu malarstwu wazowemu, przeszczepionemu na teren Wielkiej Grecji i bujnie rozwijającego się w okolicach Posejdoni. Freski nie są może wysokiego lotu artystycznego, na pewno daleko im do „Skoczka do wody”, ale charakteryzuje je duża żywiołowość i naturalność, a także przekazują wiele cennych informacji na temat zwyczajów i życia codziennego Lukanów. Powtarzające się na męskich grobach sceny walk,  polowań i wyścigów rydwanów, oraz liczne wizerunki koni potwierdzają opinie autorów antycznych o Lukanach, jako szczepie wojowników. Natomiast dekoracje na grobach żeńskich nawiązują często do  obrządków pogrzebowych. Liczne trójkątne szczyty płyt ozdobione są  palmetami, a motywem, który  wszędzie się powtarza jest owoc granatu. Był to owoc bogini Hery, której kult Lukanie mogli przejąć z Sanktuarium w Foce de Sele, gdzie odnaleziono jej marmurową statuetkę  z granatem trzymanym w lewej dłoni. W późniejszym okresie granat został przejęty przez chrześcijaństwo jako symbol Męki Chrystusa i pojawił się na znanym obrazie „Madonny z Dzieciątkiem” Botticellego.


Grobowce Lukanów z muzeum w Paestum

Sprzyjało mi szczęście, bo miałem okazję obejrzeć jeszcze jeden, i to znakomity lukański fresk nagrobny, udostępniony w ramach bardzo interesującej wystawy, „Magna Graecia”, w Muzeum Archeologicznm w Neapolu . Ten nie pochodzi z Paestum, lecz z okolic Albanelli, miasteczka położonego również w Prowincji Salerno, i został zatytułowany „Dziewczyna składająca ofiarę”, choć, prawdę mówiąc, dziewczyna widnieje tylko na połowie fresku, a na jego drugiej części przedstawiona jest walka dwóch bokserów. Fresk jest w bardzo złym stanie, lecz i tak urzeka swoim delikatnym rysunkiem i bogatą gamą pastelowych kolorów. Trudno się dziwić archeologom, którzy nadali mu taką nazwę, gdyż postać dziewczyny – w bardzo ciemnej karminowej sukni skontrastowanej ze złocistą przepaską i dzbanem w ręku – jest na prawdę urocza.

Dziewczyna składająca ofiarę

Dwa inne freski nagrobne, pokazane na tejże wystawie, nie są juz dziełem Lukanów lecz stanowią dalsze przykłady owocnego wpływu kultury greckiej i etruskiej na ludy lokalne. Zostały odkryte nie w Kampanii, lecz w Apulii, gdzie lokalne szczepy należały do grupy Lapygianów, o niezidentyfikowanym pochodzeniu. Jeden z nich, pochodzący jeszcze z piątego wieku, został odkryty w „Grobowcu młodego wojownika”, na nekropolii szczepu Messapianów, w pobliżu wsółczesnego miasta Egnazia.

Fresk z „Grobowca młodego wojownika”

Drugi pochodzi z czwartego wieku z nekropolii w Ruvo w Apulii, zamieszkałej w owym czasie przez szczep Peucetianów. Grobowiec ten został odkryty jeszcze w pierwszej połowie  XIX w. i przedstawia taneczny korowód niewiast, z wzajemnie przeplecionymi ramionami, których kolorowe suknie i szale układają się w falisty łańcuchy. 

Korowód tańczących Peucetianek

Dodaj komentarz