Późny gotyk na Półwyspie Iberyjskim

W klasycznym stylu gotyckim, który rozwinął się we Francji w XII i XIII w. dekoracje podporządkowane były konstrukcji i wręcz podkreślały jej strukturę,co przejawiało się, na przykład, w żebrowaniach sklepień, a przede wszystkim w wyeksponowanych łukach przyporowych z pinaklami, spełniającymi ważną funkcję konstrukcyjną równoważenia sił rozpierających, działających na ściany boczne, a jednocześnie stanowiących element dekoracyjny.

W miarę ewolucji stylu gotyckiego zaczęły coraz bardziej dominować  tendencje dekoracyjne, które w okresie późnego gotyku, panującego w XIV, XV, a na peryferiach nawet w pierwszej połowie XVI w., uniezależniły  się niemal całkowicie od zadań  konstrukcyjnych. Jednocześnie styl ten zróżnicował się w zależności od regionów. W szczególności na Półwyspie Iberyjskim – oddzielonym Pirenejami od reszty kontynentu – nabrał specyficznego lokalnego charakteru, jednakże i tu nie był jednorodny. Najbliższy francuskiemu pozostawał w Katalonii, natomiast w silnym stopniu w królestwie Kastylii – a w mnieszym, Portugali – uległ wpływom sztuki islamskiej.

Kastylia

Późny gotyk w Królestwie Kastylii nosi nazwę gotyku izabelińskiego, gdyż   apogeum jego rozwoju przypadło na okres panowania królowej Izabeli I (1474-1504), która dzięki małżeństwu z Ferdynandem Aragońskim dała początek zjednoczenia obu państw, i ukonstytuowaniu się Hiszpanii, w granicach bardzo bliskich współczesnym. Początek jej panowania był jednak burzliwy. Po śmierci swojego przyrodniego brata, króla  Henryka IV, nie była jedyną kandydatką do tronu Kastylii. Drugą była Juana, córka Henryka, którą poplecznicy Izabeli nazywali pogardliwie Beltraneją, sugerując, że jej prawdziwym ojcem był faworyt króla, Beltrán de Cueva, a nie król, któremu przypisywano impotencję. Spór pomiędzy obu kandydatkami podzielił społeczeństwo Kastylii i doprowadził do konfliktu zbrojnego, w którym Izabelę popierała Aragonia i Francja, a Juanę – Portugalia, której król Alfons V poślubił Juanę.  Do decydującej bitwy doszło w roku 1474 pod Toro. Co prawda, jak się zdaje, wynik bitwy był nierozstrzygnięty, jednak propaganda Izabeli i Ferdynanda potrafiła go przedstawić, jako swoje zwycięstwo, co skłoniło licznych stronników Juany do przejścia na stronę Izabeli i doprowadziło do ostatecznego przejęcia przez nią władzy w Kastylii.

Jednym z elementów tej propagandy było ufundowanie przez parę Królów Katolickich – jak nazywano Izabelę i Ferdynanda –  klasztoru San Ju an de los Reyes w Toledo, jako wotum za swoje zwycięstwo, który miał w przyszłości służyć, jako ich mauzoleum nagrobne Klasztor ten jest jednym z czołowych dzieł gotyku izabelińskiego. Co charakterystyczne, jego główny architekt, Juan Guas był pochodzenia francuskiego; należał do dużej grupy artystów, którzy, choć pochodzili z różnych krajów –  Flandrii, Francji czy Niemiec – większość życia spędzili na Półwyspie Iberyjskim, i  pomimo swojego różnorodnego zaplecza, przyczynili się walnie do rozwoju jednolitego i bardzo odrębnegostylu gotyku izabelińskiego. Jak widać tradycja lokalna oddziaływała wyjątkowo
silnie. 

San Juan de los Reyes, krużganki

Patio klasztorne otaczają piętrowe krużganki. Te na parterze przykryte są żebrowanymi sklepieniami, a ich arkady, wychodzące na patio, zdobią rozbudowane maswerki, natomiast arkady na piętrze obramowane są  czterodzielnymi łukami kotarowymi, często stosowanymi w gotyku izabelińskim, a ich sufit, typu artesonado, zaadaptowany został bezpośrednio ze  sztuki muzułmańskiej.

San Juan de los Reyes, krużganki na piętrze

Ważnym elementem wystroju wnętrza kościoła klasztornego jest fryz na bocznych ścianach prezbiterium, z niezmiernie bogatą dekoracją rzeźbiarską, której głównymi elementami są  orły z królewskimi tarczami herbami na piersiach, obok których widnieją emblematy Izabeli i Ferdynanda – jarzmo wołów i pęk strzał. Emblematy te powtarzają się wielokrotnie, jako ornamenty, na innych zabytkach gotyku izabelińskiego, a wykorzystanie symboli heraldycznych, jako  motywów dekoracyjnych, przejętezostało również poza Półwyspem Iberyjskim, czego koronnym przykładem jest słynna kaplica King’s College w Cambridge, której wystrój rzeźbiarski wzorowany jest niewątpliwie na kościele z Toledo.

San Juan de los Reyes, fryz w kościele

Dekoracja fryzu nie ogranicza się do orłów; pomiędzy nimi umieszczono jeszcze figury świętych pod misternymi wimpergami, a wzdłuż górnej krawędzi fryzu przebiega inskrypcja, której stylizowane liternictwo gotyckie kojarzy się jednoznacznie z monumentalnymi napisami kufickimi, odgrywającymi tak ważną rolę w architekturze islamskiej.

San Juan de los Reyes, loża królewska

Innym charakterystycznym elementem wnętrza kościoła są dwie loże królewskie, umieszczone wysoko na filarach, przy wejściu do prezbiterium. Ich ażurowa balustrada olśniewa przepychem, a ornamenty na gzymsach filarów przypominają elementy arabskich sklepień typu mukarnas.

***

Rok 1492 był  bardzo ważnym dla Hiszpanii, nie tylko ze względu na odkrycie Ameryki, lecz również dlatego, że Hiszpanie zajęli wówczas Królestwo Grenady, ostatnią enklawę muzułmańską na Półwyspie Iberyjskim. Nawiasem mówiąc, mickiewiczowska ballada Alpuhara niewiele ma wspólnego z prawdą historyczną: Grenada poddała się bez walki, a jej królem był Boabdil, a nie Almanzor – hajib (wezyr) i faktyczny władca Kalifatu Kordoby, z drugiej połowy dziesiątego wieku.

W związku z tym walnym triumfem,  Królowie Katoliccy zdecydowali o przeniesieniu swojego przyszłego miejsca pochówku z Toledo do Grenady, gdzie, na początku XVI wieku, wzniesiono przy katedrze późnogotycką Kaplicę Królewską, której głównym architekt, Enrique Egas urodził się wprawdzie w Toledo, lecz w rodzinie pochodzenia flamandzkiego.

Grenada, Kaplica Królewska
Grenada, portal Kaplicy Królewskiej

Górną krawędź fasady kaplicy zdobi  koronkowy fryz rzeźbiarski, a na fryzie powyżej  okien widnieje herb i emblematy królewskie. Kaplica przykryta jest ozdobnym sklepieniem gwiaździstym, z silnie zaznaczonymi żebrami, o dekoracyjnym charakterze, co podkreślają jeszcze złociste gwiazdy osłaniające  zworniki sklepień. Do elementów zdobniczych na ścianach należą rzeźbione orły z tarczami herbowymi na piersiach. Wejścia do głównej kaplicy oraz do czterech kaplic bocznych odgrodzone są wspaniałymi kutymi kratami, charakterystycznymi dla sztuki hiszpańskiej, które nie mają sobie równych nigdzie na świecie. Ta, przed kaplicą  główną została wykonana w połowie szesnastego wieku, przez mistrza Bartolomè de Jaen.

Sklepienie Kaplicy Królewskiej
Krata w Kaplicy Królewskiej
Heraldyczny orzeł w Kaplicy Królewskiej

***

Katedra w  Burgos, jedna z najwspanialszych w Hiszpanii,  została wzniesiona w XIII w. w stylu gotyku francuskiego, lecz potem silnie przebudowana w drugiej połowie  XV i w pierwszej połowie XVI w.  Walny udział miały w tym trzy pokolenia architektów: Juan de Colonia, jego  syn Simon i wnuk Francisca. Nazwisko Juana wskazuje na niemieckie pochodzenie, ale rodzina zadomowiła się całkowicie w Kastylii i przesiąkła jej duchem.

Burgos, katedra

Elementami zapożyczonych przez Juana z architektury niemieckiej są niewątpliwie, ażurowe maswerkowe hełmy wież katedry, natomiast typowo hiszpańskim rozwiązaniem są tzw. cymboria czyli zewnętrzne obudowy kopuł,  ozdobione pinaklami i bogatym wystrojem rzeźbiarskim. Jedno takie cymborium, otaczające główną kopułę na przecięciu naw, początkowo zostało również wzniesione  przez Juana, jednakże w roku 1539 runęło, wraz z kopułą, podczas szalejącego huraganu i  zostało odbudowana  w niezmiernie ozdobnym stylu izabelińskim, z pewnymi elementami renesansowego stylu plateresco. W odbudowie wziął udział Francisco, wnuk Juana. Drugie cyborium otacza kopułę  nad tzw. Kaplicą Kondestabla, ufundowaną przez kondestabla Hernandeza de Valesco, wzniesioną na głównej osi kościoła w latach 90-tych XV w. przez Simona de Colonia.  Obie te kopuły posiadają przeszklone sklepienia, zapewniające dodatkowe oświetlenie. Umieszczone w prześwicie wspaniałe maswerki mają formę ośmioramiennych gwiazd, co stanowi niewątpliwie spuściznę  po  tradycji islamskiej, w której popularnym motywem zdobniczym była  gwiazda powstała z nałożenia dwóch kwadratów obróconych względem siebie o 45 stopni. Kaplica Kondestabla posiada bardzo bogaty wystrój rzeźbiarski, tak na zewnątrz, jak i wewnątrz, w którym zasadniczym motywem są tarcze herbowe podtrzymywane przez postacie alegoryczne.

Katedra w Burgos, cymborium na przecięciu naw
Katedra w Burgos, fragment cymborium na przecięciu naw
Katedra w Burgos, cymborium nad Kaplicą Kondestabla
Wystrój zewnętrzny Kaplicy Kondestabla
Katera w Burgos, wnętrze kopuły na przecięciu naw
Wnętrze kopuły nad Kaplicą Kondestabla
Wystrój wnętrza Kaplicy Kondestabla

Na obrzeżach Burgos znajduje się cartuja (klasztor kartuzów)  Mirafores. Klasztor został odbudowany po pożarze w połowie XV w., a pod koniec wieku, królowa Izabela ufundowała w nim wspaniałe mauzoleum nagrobne swoich rodziców Jana II Kastylijskiego i Izabeli Portugalskiej. Twórcą wystroju rzeźbiarskiego mauzoleum był najwybitniejszy rzeźbiarz hiszpański z tego okresu Gil de Siloe. Prezbiterium kościoła zamyka ogromna nastawa ołtarzowa, dosłownie zatłoczona postaciami i scenami biblijnymi z polichromowanego i wyzłoconego  drewna. W centralnej scenie, kolistą aureolę wokół Ukrzyżowanego Chrystusa tworzą postacie aniołów,  na rogach figurują czterej Ewangeliści i czterej Doktorzy Kościoła, a w  dolnej partii bocznych skrzydeł umieszczono wizerunki zmarłej pary królewskiej Jana II Kastylijskiego i Izabeli Portugalskiej.   Panuje to absolutny horror vacui, a wszystkie sceny otoczone są bogato rzeźbionymi złoconymi bordiurami. Takie nagromadzenie drobnych scen w ołtarzu, jest charakterystyczne dla gotyku kastylijskiego. Ze środka kościoła, widz, z trudem jedynie może się zorientować w poszczególnych scenach, pozostaje tylko dominujące wrażenie kobierca ze złotogłowiu zawieszonego na ścianie. Niewątpliwie można tu dostrzec wpływ estetyki muzułmańskiej.

Miraflores, ołtarz w prezbiterium kościoła oraz grobowiec Pary Królewskiej
Centralna scena ołtarza
Boczne sceny w ołtarzu
Król Jan II

Dekoracyjność ołtarza podkreślona jest jeszcze surowością ścian bocznych z szarego kamienia, oraz bielą wspaniałego sarkofagu królewskiego,  stojącego u stóp ołtarza. Sarkofag wyrzeźbiony jest w białym alabastrze, a jego podstawa ma nietypową formę ośmioramiennej gwiazdy, co wskazuje znowu na tradycję islamską. Para królewska spoczywa na szczycie otoczona postaciami czterech Ewangelistów, a boki sarkofagu zdobi bogata dekoracja rzeźbiarska, z dominującymi w niej tarczami herbowymi i zwierzętami heraldycznymi.

Para Królewska na pokrywie sarkofagu
Św. Łukasz Ewangelista
Fronton sarkofagu
Boki sarkofagu
Postacie alegoryczne na boku sarkofagu

Na lewej ścianie prezbiterium umieszczono epitafium   brata Izabeli, infanta Alfonsa, którego przedwczesna śmierć utorowała jej drogę do tronu. Nisza, w której klęczy postać infanta obramowana jest koronkowym welonem, utkanym w kamieniu, z motywami wici roślinnych; baraszkujące w nim putta nie bardzo pasują do rzeźby nagrobnej.

Epitafium infanta Alfonsa
Bordiura epitafium infanta Alfonsa

Powrócę jeszcze na chwilę do centrum Burgos, gdzie ołtarz w kościele Św. Mikołaja, dzieło Francisca de Colonia, może konkurować ozdobnością z ołtarzem z Miraflores. Podobnie jak tam, centralną scenę – tutaj  koronacji Maryi – otacza wieniec aniołów,  tym razem ułożonych w siedem koncentrycznych okręgów, symbolizujących siedem chórów anielskich. Ołtarz jest o około czterdziestu lat młodszy od tego z Miraflores, i posiada już więcej  cech renesansowego stylu plateresco,  co można przetłumaczyć jako „styl złotniczy”. Jakkolwiek, rzeźby wykonane w białym, złoconym wapieniu, bardziej przypominają  wyroby  porcelanowe niż złotnicze.

Burgos, ołtarz w kościele Św. Mikołaja
Centralna scena w ołtarzu Św. Mikołaja
Figura Św. Mikołaja otoczona scenami z jego życia

***

W XV i XVI wieku stolicą Królestwa Kastylii, a potem zjednoczonego Królestwa Hiszpanii było Valladolid – do Madrytu stolicę przeniesiono dopiero na początku siedemnastego wieku. Najbardziej reprezentacyjną budowlą późnogotycką w mieście jest kompleks Colegio San Gregorio, z przylegającym do niego kościołem San Pablo. Dolna partia wspaniałej fasady tego kościoła jest autorstwa Simona de Colonia.

Valladolid, Fasada kościoła San Pablo
Detale fasady kościoła San Pablo

Jednakże najwspanialszym elementem fasady całego kompleksu jest portal kolegium, który przy braku dokumentacji pisanej, ze względów stylistycznych przypisuje się Gilowi de Siloe. Jest to znowu charakterystyczny przykład zgrupowania niezmiernie bogatego wystroju rzeźbiarskiego na stosunkowo niewielkiej przestrzeni, w otoczeniu surowego jednolitego muru. W wystroju pojawiają się rzeźby postaci alegorycznych, nie zawsze łatwych do rozszyfrowania, oraz  herby i symbole heraldyczne. Herb królewski, podtrzymywany przez dwa lwy, umieszczony jest na tle rozłożystego drzewa granatu, na gałęziach którego, wśród owoców igrają putta. Ponieważ granat –po hiszpańsku – nosi tę sama nazwę, granada, co miasto, więc umieszczenie tu drzewa granatu można odczytać jako aluzję do zajęcia Grenady przez Królów Katolickich, co wskazywałoby na ukończenie portalu po roku 1492.

Valladolid, portal kolegium San Gregorio
Szczyt portalu Kolegium San Gregorio
Drzewo granatu i herb królewski na portalu Kolegium San Gregorio

Tak zwany Wielki Dziedziniec Kolegium uchodzi za najwspanialsze patio w stylu gotyku izabelińskiego. Jego autorstwo przypisuje się architektowi i rzeźbiarzowi hiszpańskiemu, pochodzenia francuskiego Juanowi Guasowi. Krużganki otaczające patio są piętrowe, ze smukłymi, spiralnie żłobkowanymi kolumnami, na parterze i niezmiernie bogatym wystrojem łuków kotarowych i gzymsów na piętrze, z wyraźnymi już elementami renesansowego stylu plateresco.  Na samej górze biegnie fryz z emblematów Królów Katolickich, a krużganki parteru i piętra rozdziela  wyrzeźbiony monumentalny łańcuch, motyw dekoracyjny chętnie stosowany w gotyku izabelińskim, podobnie jak motyw liny. Brak owoców granatu obok herbu królewskiego sugeruje, że krużganki zostały wzniesione przed rokiem 1492, a więc wcześniej niż portal.

Valladolid, Patio Grande
Krużganki Patio Grande Kolegium San Gregorio

Kaplica kolegium jest dziełem Simona de Colonia, podobnie jak klatka schodowa  z drewnianym plafonem typu artesonado.

Ambona w kaplicy Kolegium San Gregorio
Plafon artesonado w klatce schodowei Kolegium San Gregorio

***

Na zakończenie chciałbymjeszcze przenieść się do Salamanki, miasta, które uważam za jedno z najpiękniejszych jakie kiedykolwiek obejrzałem, wzniesionego z lokalnego piaskowca, o ciepłym złotawym odcieniu. Salamanka znana jest przede wszystkimze swojego uniwersytetu, jednego z najstarszych w Europie, założonego w roku 1218.

Budynki uniwersyteckie nie są aż tak stare. Gmach Escuelas Mayores został wzniesiony na początku XV w., a w połowie tego wieku dobudowano w nim piętro, wraz z krużgankami w stylu późno gotyckim, z charakterystycznymi kotarowymi łukami pięciodzielnymi. Natomiast brama do tego gmachu powstała dopiero w pierwszej tercji wieku XVI i uznawana jest za czołowe osiągnięcie renesansowego stylu plateresco.

Salamanca, patio Escuelas Mayores

Sąsiedni parterowy  budynek Escuelas Menores pochodzi również z połowy XV w. i posiada piękne patio z późnogotyckimi krużgankami przypominającymi te na piętrze Escuelas Mayores, ponad którymi dodano później barokową balustradę.

Salamanca, patio Escuelas Minores

Wewnątrz budynku, w wielkiej półkopule sklepienia mieści się słynny fresk Cielo de Salamanca przedstawiający wygwieżdżone niebo, z naniesionymi na nim mitycznymi postaciami, którymi nazwano  poszczególne ciała niebieskie. Jest to czołowe dzieło malarstwa gotyku izabelińskiego, wykonane w latach 1490, przez malarza Fernanda Gallego, ze szkoły hiszpańsko-flamandzkiej.

Cielo de Salamanca

Jednakże, znakiem rozpoznawczym Salamanki nie jest budynek uniwersytetu, lecz Casa de Conchas, ufundowana na przełomie XV i XVI wieku, przez jednego z profesorów. Jej nazwapochodzi od ponad trzystu rzeźbionych muszli małża – emblematu pielgrzymów do Santiago de Compostela – zdobiących fasadę. Drzwi prowadzące do  środka są obramowane pięknym rzeźbionym portalem, a okna ościeżami; dwa z nich osłonięto wspaniałymi kutymi kratami, wykonanymi przez słynnego mistrza kowalstwa artystycznego, brata Francisca de Salamanca. Wewnętrzne patio otoczone jest piętrowymi krużgankami, a ich kamienne ażurowe balustrady na piętrze mają formę plastrów miodu oraz słupków przeplecionych linami.

Casa de Conchas, fasada
Casa de Conchas, krata na oknie
Casa de Conchas, patio

Salamanka posiada dwie katedry. Obok starej katedry romańskiej z XII w., na początku XVI wieku rozpoczęto wznoszenie nowej większej katedry, której budowa trwała około 220 lat, nic więc dziwnego, że można się w niej dopatrzeć elementów gotyku izabelińskiego, stylu plateresco i baroku. Te pierwsze są jednak silne, co widać na przykład na ozdobnych portalach.

Salamanca, portal Nowej Katedry

Aby zakończyć pewnym akcentem humorystycznym, zatrzymam się nad grobowcem biskupa Diego de Anaya, żyjącego w pierwszej połowie XV w., który zasłużył się przy rozbudowie uniwersytetu. Jego grobowiec, z połowy XVI w. znajduje się w kaplicy należącej do Starej Katedry. Wspaniała kuta krata otacza sarkofag z alabastru, na którego frontowej ścianie, u stóp leżącej postaci biskupa, umieszczono zaskakującą rzeźbę przedstawiającą trzy przyjaźnie nastawione do siebie zwierzęta: lwa, psa i zająca. Jak się dowiedziałem symbolizują one odwagę, wierność i czujność, cnoty jakie podobno charakteryzowały zmarłego.

Krata wokół grobowca biskupa Diega de Anaya
Fronton grobowca biskupa Diega de Anaya

Portugalia

Do Portugalii położonej na obrzeżach świata zachodnioeuropejskiego, wypracowane w tym świecie style architektoniczne docierały z opóźnieniem. Znacznie mniej tu niż w Hiszpanii bezpośredniego wpływu mauretańskiego, natomiast na formę brył romańskich katedr w Porto, Coimbrze i Lizbonie wpłynęło ciągłe zagrożenie ze strony Saracenów. Katedry miały stanowić schronienie w razie nagłego ataku, a ich przysadziste sylwetki z niewielkimi otworami okiennymi i krenelażem na szczycie murów, przypominają raczej zamki niż świątynię. Surowości dodaje im jeszcze szary, gruboziarnisty granit, z którego są zbudowane. Widocznie jest to kamień łatwo dostępny w Portugalii, bo nadal wykorzystywany był w budownictwie, gdy o zagrożeniu muzułmańskim dawno zapomniano. Typowe fasady kościołów barokowych są obrzeżone pasami szarego kamienia, którym obramowywano również okna i odrzwia. Tam jednak duże białe płaszczyzny ścian łagodzą jego surowość.

Klasycznegongotyku w Portugalii prawie nie ma, za to króluje późny gotyk, który przyjął tu postać tzw. stylu manuelińskiego – najciekawszego i najbardziej oryginalnego wkładu Portugalii do dorobku architektury europejskiej.

W centralnej Portugalii, w trzech miasteczkach – Alcobaça, Batalha i Tomar -odległych o kilkadziesiąt kilometrów, jedno od drugiego, znajdują się trzy klasztory – prawdziwe klejnoty portugalskiego gotyku i stylu manuelińskiego.

Cysterskie opactwo w Alcobaçie zostało ufundowane przez pierwszego króla portugalskiego, Afonsa I, jako votum wdzięczności za odzyskanie z rąk Maurów miasta Santarem,  w 1153 roku. Budowę ogromnej świątyni, nadal jeszcze największej w Portugalii, ukończono w 1223 roku. Jest to monumentalna hala z transeptem, całkowicie pozbawiona ozdób, frapująca swoją surową prostotą. Przyczyniła się do tego nie tylko tradycja cysterska, ale i wojska napoleońskie, które obrabowały, a potem podpaliły całe opactwo, niszcząc nietylko najbogatszą w Portugalii bibliotekę zakonną, lecz także cały drewniany wystrój kościoła. Ciekawe, czy w tym chlubnym dziele nie mieli udziału Polacy?  Wcześniej jeszcze kościół ucierpiał nieco podczas trzęsienia ziemi i jego fasada została barokizowana, ale wnętrza na szczęście nie przebudowano.

Alcobaca, główna nawa katedry

Wewnątrz kościoła, obiektami najciekawszymi, i to zarówno ze względów artystycznych jak i anegdotycznych, są sarkofagi króla Pedra I (1357 – 1367), oraz jego kochanki, a później żony, Ines de Castro. Pedro, syn króla Afonsa IV i portugalski następca tronu, poślubił Constanzę, córkę  infanta kastylijskiego. Wraz z panną młodą przybyła do Portugalii jej dama dworu, Ines, z możnego rodu galicyjskiego, de Castro, w której Pedro zakochał się bez pamięci i miał z nią romans, przerwany rozkazem króla, który wydalił Ines z kraju. Pedro miał troje legalnych dzieci ze swą małżonką, jednak, kiedy ta zmarła ona w 1345 roku, wbrew zakazowi ojca, sprowadził Ines do Portugalii, osadził w klasztorze w Coimbrze i potajemnie wziął z nią ślub. Ojciec z początku patrzył na sprawę przez palce, potem jednak, podburzony przez swoich doradców, wykorzystał nieobecność syna i nasłał  na Ines trzech rycerzy, którzy ją zamordowali. Najprawdopodobniej  doradcy byli zaniepokojeni wzrostem wpływów hiszpańskiej rodziny de Castro i to nie ze względu na dobro Portugalii, a na własną pozycję na dworze. Jeśli tak, to przeliczyli się całkowicie. Po morderstwie Pedro podniósł bunt przeciwko ojcu. Co prawda po roku doszło do ugody pomiędzy nimi, lecz Pedro nigdy już nie spotkał się z ojcem osobiście. W ramach ugody zagwarantował nietykalność trzech morderców Ines i rzeczywiście dotrzymał słowa, ale tylko do śmierci ojca. Rycerze ci schronili się w Aragonii, lecz gdy Pedro został królem, wynegocjował od króla aragońskiego ich wydanie. Dwóch z nich zostało okrutnie umęczonych, a trzeci zdołał zbiec do Francji i Pedro przebaczył mu potem w swoim testamencie. Tymczasem ogłosił publicznie informację o swoim potajemnym ślubie z Ines, formalnie uznał ją za królową i jej szczątki uroczyście przeniósł do wspaniałego grobowca umieszczonego w lewym skrzydle transeptu kościoła w Alcobaçie. Dla siebie przygotował podobny grobowiec w prawym skrzydle transeptu. Przedstawione na grobowcach leżące postacie małżonków zwrócone są do siebie  nogami, według legendy dlatego, że król chciał by w dniu sądu ostatecznego, zaraz po powstaniu z grobu, mógł stanąć twarzą w twarz ze swoją ukochaną. Ten najsłynniejszy romans w historii Portugalii, odbił się szerokim echem w całej Europie i obrósł licznymi legendami, oraz wersjami literackimi. Jedna z nich, pozbawiona podstaw historycznych, głosi, że przed powtórnym pochówkiem szczątki Ines zostały umieszczone na tronie, a poddani musieli składać im hołd.

Sarkofag Pedra I

Sarkofagi Pedra i Ines należą do szczytowych osiągnięć gotyckiej rzeźby portugalskiej. Wykonane z białego piaskowca przedstawiają leżące postacie zmarłych w koronach i uroczystych szatach królewskich, podtrzymywane przez aniołów. Boczne ściany grobowców pokryte są misternymi rzeźbami przedstawiającymi sceny z Ewangelii – na sarkofagu Ines, oraz z życia św. Bartłomieja – na sarkofagu Pedra, który żywił szczególny kult dla tego świętego.

Sarkofag Ines de Castro

Ani Ines ani Pedro nie mogli spokojnie spoczywać w swoich grobowcach. Żołnierze napoleońscy
w poszukiwaniu klejnotów wybili dziury w sarkofagach, niszcząc częściowo wystrój rzeźbiarski i wyrzucając szczątki zmarłych. Zapewne uważali się za usprawiedliwionych, bo przecież Konwent wydał dekret stwierdzający, że sztuka gotycka, urąga zasadom dobrego gustu, a jej zabytki powinny zostać zniszczone.

Świątynia  w Alcobaçie otoczona jest ogromnymi zabudowaniami klasztornymi. Sklepienia olbrzymiego  dormitorium i refektarza wspierają się na potężnych kolumnach, a obrzeżone kolumienkami schodki, wbudowane w ścianę refektarza, prowadzą do  balkoniku, z którego lektor odczytywał fragmenty Pisma Świętego podczas posiłków. Zakonnicy żywili się ponoć dobrze i obficie. Zachowała się imponująca kuchnia zakonna z XVIII wieku. Nad paleniskiem umieszczony jest olbrzymi okap kilkunastometrowej wysokości, który otaczają kamienne stoły kuchenne. Świeżej wody dostarczał strumień przepływający kanałem bezpośrednio przez kuchnię.

Alcobaca, dormitorium klasztorne
Alcobaca, refektarz klasztorny

***

Granica pomiędzy Hiszpanią i Portugalią należy do najbardziej stabilnych w Europie; praktycznie nie uległa zmianom w ciągu ponad sześciuset lat. Zjawisko to tym bardziej zadziwiające, że jedno z dwóch, sąsiadujących ze sobą państw górowało zdecydowanie potęgą militarną nad drugim. Nie oznacza to jednak, że nie było w tym czasie żadnych konfliktów zbrojnych  pomiędzy nimi. Nosiły one dynastyczny charakter, a jeden z najpoważniejszych miał miejsce w drugiej połowie czternastego wieku.

W 1383 roku zmarł król Fernando, syn Pedra I, nie pozostawiając męskiego potomka, a jego jedyna córka Beatrix wyszła była za mąż za króla Juana I Kastylijskiego. Chociaż w kontrakcie ślubnym Juan zrzekł się jakichkolwiek roszczeń do tronu portugalskiego, to po śmierci teścia wystąpił z takimi pretensjami. Poparła go część portugalskich możnowładców i hierarchów kościelnych, jednakże większość drobnej szlachty i mieszczan była przeciwna jego kandydaturze, która oznaczałaby wchłonięcie Portugalii przez Kastylią. Gdy w 1384 roku Juan wkroczył z armią do Portugalii, ludność skłoniła nieślubnego syna Pedra, João, wielkiego mistrza zakonu rycerskiego, Avis, by stanął na czele wojsk sił opozycyjnych jako Obrońca Królestwa. Skutecznie wytrzymał on oblężenie Lizbony przez  armię kastylijską, która zmuszona została do wycofania się, nękana zarazą i wojną partyzancką, kierowaną przez Nun’Alvaresa Pereirę. João został koronowany na króla, jako João (Jan) I, któryw historii zyskał sobie przydomek Wielkiego, a dynastia, jakiej stał się protoplastą nosi nazwę Avis. Juan nie dał za wygraną i w 1385 roku wkroczył powtórnie do Portugalii. Do decydującej bitwy doszło  14 sierpnia, pod Aljubarrotą. Armia portugalską – znacznie słabsza liczebnie, lecz świetnie dowodzona przez João I i Nun’Alvaresa Pereirę – rozgromiła Kastylijczyków, co położyło ostateczny kres roszczeniom Juana.

Jako votum za odniesione zwycięstwo, João ufundował, w pobliżu pola bitwy konwent dominikański, z kościołem pod wezwaniem Santa Maria da Vittória, popularnie nazywany Batalha (Bitwa).  Budowa całego kompleksu  rozciągnęła się na przeszło dwieście lat, obejmując okres panowania siedmiu królów. Zasadnicze zręby kościoła pochodzą od  pierwszego budowniczego, Afonsa Dominiguesa. Zostały wzniesione w stylu gotyku płomienistego, wykazują przy tym silny wpływ angielskiego stylu perpendykularnego.

Fasada kościoła opactwa w Batalhi

W latach 1402 -1438 kolejnym budowniczym został David Huguet, zapewne Katalończyk. Podwyższył on znacznie wysokość kościoła, przez co nadał wnętrzu wrażenie smukłości. Jego dziełem jest fasada, w której dominują elementy charakterystyczne dla stylu perpendykularnego, w szczególności równoległe pionowe laskowania oraz ażurowy parapet z maswerków wieńczący szczyt fasady, a także  dodany na kalenicy dachu. Natomiast maswerki  w oknie nad portalem  reprezentują gotyk płomienisty. Dziełem Hugueta jest główny portal ozdobiony licznymi figuramiświętych. Ponadto wzniósł on Kaplicę Fundatora, przylegając ą do zachodniego krańca prawej nawy. Kaplica była przewidziana jako panteon João I i jego najbliższej rodziny. Nosi ona wyraźne cechy gotyku angielskiego. Nic w tym dziwnego, gdyż za panowania João, ożenionego z Filipą Lancaster, córką Jana z Gandawy, kontakty polityczne i kulturalne Portugalii z Anglią bardzo się zacieśniły. Kaplica wzniesiona została na planie kwadratu, w który wbudowano oktagon, wsparty na filarach, połączonych lancetowatymi łukami z ozdobnymi noskami. Oktagon zamknięty jest kopułą z latarnią, otoczoną na zewnątrz maswerkami i sterczynami. W samym środku oktagonu znajduje się sarkofag pary królewskiej, natomiast wniszach otaczających obejście umieszczono grobowce ich potomków, w tym księcia Henryka Źeglarza.

Kopuła Kaplicy Fundatora
Kaplica fundatora
Sarkofag jednego z synów królewskich w Kaplicy Fundatora
Posąg króla Joao I na grobowcu w Kaplicy Fundatora

Kaplica Fundatora nie jest jedyną zaprojektowaną przez Hugueta w Batalhi. W 1437, rozpoczął on prace nad ośmiokątną rotundą wzniesioną na osi kościoła, za prezbiterium, zamówioną przez króla Duarte I, syna João I, jako kolejne mauzoleum rodzinne. Rotunda  ta przechodziła szereg przeobrażeń, lecz nigdy nie została  nakryta sklepieniem i znana jest pod nazwą Nieukończonych Kaplic. Otacza ją siedem radialnie rozmieszczonych sześciokątnych kaplic grobowych przykrytych misternymi sklepieniami i otwierających się na rotundę ozdobnymi ostrymi łukami. Wejście do rotundy prowadzi przez olbrzymi portal umieszczony w ósmej ścianie.

Nieukończone Kaplice

Wystrój kaplicy należy już do stylu manuelińskiego, którego nazwa pochodzi od imienia króla Manuela. Ten stryjeczny brat króla Jana II, zmarłego bez legalnego męskiego potomka, objął po nim tron, jako Manuel I, w roku 1496  i dzierżył go do 1521. Nieoczekiwane wyniesienie na tron zyskało mu przydomek Szczęśliwego. Był on zresztą szczęśliwy nie tylko z powodu samego objęcia tronu, lecz również dlatego, że na jego panowanie przypada okres szczytowej ekspansji i rozwoju handlu zamorskiego Portugalii oraz związanego z nimi gwałtownego wzrostu zamożności kraju. Przejawiło się to również w architekturze portugalskiej, która wypracowała w tym okresie niezmiernie charakterystyczny wariant późnego gotyku, zwany stylem manuelińskim, zbliżony do współczesnego mu hiszpańskiego stylu izabelińskiego i podobnie jak tamten przejawiający  się w bogatej ornamentyce rzeźbiarskiej, a nie w nowatorstwie konstrukcyjnym. Swoją niepohamowaną  bujnością wydaje się wyrażać radość i dumę z osiągnięć epoki odkryć. Jego unikalną cechą jest wykorzystanie jako elementów zdobniczych akcesoriów związanych z nawigacją i morzem: sfery armilarnej, masztów, boi morskich, lin okrętowych, splecionych  często w kunsztowne węzły, a także muszli, wodorostów i rozgałęzionych korali.

Jedna z radialnych „Nieukończonych Kaplic”
Zwornik sklepienia jednej z „nieukończonych Kaplic”

Do najwspanialszych osiągnięć stylu manuelińskiego należy portal Nieukończonych Kaplic, pochodzący z roku 1509, dzieło Mateusa Hernandesa. Głębokie ościeża portalu składają się z przylegających do siebie łuków trój- i pięcio-dzielnych, ozdobionych subtelną dekoracją rzeźbiarską, o motywach geometrycznych i roślinnych, a w ich misternie splecionych pędach umieszczona jest  dewiza króla Duarte: Leauté faray tam yaserei („Będę zawsze lojalny”), która w różnym miejscach kaplicy pojawia się w sumie ponad dwieście razy. W tropikalnej wręcz bujności dekoracji portalu, historycy sztuki próbowali dopatrywać się wpływów dalekowschodnich, jednakże nie znaleziono żadnych, wskazujących na to,  konkretnych motywów. Inny wybitny artysta manueliński Diogo Boitaca stworzył ozdobne wsporniki, które miały unieść sklepienie. To jednak nigdy nie zostało położone, gdyż na początku lat trzydziestych XVI  wieku król  João III przerwał finansowanie prac prowadzonych w Batalhi i skupił się na budowie Klasztoru Hieronimitów w Belem. Rotunda od pięciuset lat stoi nie przykryta dachem, lecz złotawy piaskowiec, z jakiego jest zbudowana, najwyraźniej dobrze znosi zmiany warunków atmosferycznych.

Portal Nieukończonych Kaplic
Odrzwia Nieukończonych Kaplic
Dewiza króla Duarte

Innym wybitnym dziełem architektury gotyckiej i manuelińskiej w Bathalii są Krużganki Królewskie otaczające dziedziniec klasztorny, przylegający do północnej ściany kościoła. Rozpoczęte przez Afonsa Dominiguesa zostały one wzniesione przez architekta Fernao de Evora w drugiej połowie piętnastego wieku, jednakże obecny wygląd nadają im wspaniałe ekrany z maswerków, szczelnie wypełniające całe łuki wiciami roślinnymi, wsparte na wysmukłych rzeźbionych kolumienkach. Wydaje się, że twórca tych ekranów,  Mateus Fernandes Młodszy, zaadaptował w kamieniu ideę zapożyczoną od moucharabów – drewnianych, ażurowych osłon na okna, popularnych  w architekturze muzułmańskiej.  Podobne koronkowe maswerki umieszczono w arkadach kwadratowego lavabo w rogu dziedzińca. Trudno uwierzyć, że miejscowy piaskowiec nie tylko pozwolił na wykonanie tych  kamiennych koronek, ale zapewniłim trwanie przez pięć stuleci.

Ekrany z maswerków w Krużgankach Królewskich
Lavabo w Krużgankach Królewskich

***

Początki klasztoru Rycerzy Chrystusowych w Tomar sięgają drugiej połowy XII wieku, gdy Gualdim Pais – mistrz portugalskiej prowincji templariuszy – wzniósł zamek na szczycie wysokiego wzgórza, który stanowił element linii obronnej na pograniczu chrześcijańsko-muzułmańskim, przebiegającym w owym czasie w dolinie Tagu. Z tego początkowego okresu przetrwała aż do naszych czasów tzw. Charola (Rotunda) – kościół obronny wzniesiony na planie koła. Zbudowany z szarego granitu, na zewnątrz kościół ma postać potężnej, niedostępnej baszty z blankami na szczycie, o której sakralnym charakterze świadczy jedynie przycupnięta przy blankach dzwonniczka, z nieosłoniętymi dzwonami, jak zwykle na Półwyspie Iberyjskim.

Tomar, Charola

Miałem pecha i podobnie jak  podczas mojej pierwszej wizyty w Tomar przed piętnastu laty, również teraz wnętrze Charoli było niedostępne dla zwiedzających. Wiem tylko z opisu i fotografii, że wewnątrz wbudowana jest ośmiokątna rotunda, z obejściem,  wzorowana na Bazylice Grobu w Jerozolimie. Jej ściany przeprute są wysmukłymi otworami drzwiowymi flankowanymi kolumienkami wspierającymi romańskie łuki, które ze wszystkich stron zapewniają widok na umieszczony w środku ołtarz. Od góry rotunda zamknięta jest kopułą. Mój żal z powodu braku możliwości obejrzenia wnętrza był o tyle mniejszy, że, jak wynika z fotografii, jest ono całe pokryte szesnastowieczną polichromią, która, wydaje się absolutnie nie pasować do romańskiej architektury.

Templariusze odgrywali wówczas ważną rolę w procesie rekonkwisty, toteż kiedy w 1312 roku, pod naciskiem Filipa Pięknego, papież Klemens V rozwiązał zakon, król portugalski Dinis nie miał zamiaru podporządkować się tej decyzji. Ponieważ trudno mu było otwarcie zignorować decyzję papieską, więc w 1319 roku utworzył nowy zakon Rycerzy Chrystusowych, który przygarnął  wszystkich portugalskich templariuszy i przejął ich majątki oraz warownie.

W przeciwieństwie do templariuszy, nowy zakon miał czysto narodowy charakter i królowie portugalscy roztaczali nad nim ścisłą kontrolę. Rolę wielkich mistrzów pełnili na ogół członkowie rodziny królewskiej. W szczególności w pierwszej połowie XV wieku wielkim mistrzem był Henryk Żeglarz, który wykorzystywał wielkie majątki zakonu w swojej polityce morskiej i kolonizacyjnej. Ta tradycja utrzymała się również później i zakon odegrał ogromną rolę w budowaniu potęgi morskiej Portugalii. Jako wielki mistrz, Henryk Żeglarz nie ograniczał się jednak do spraw polityki morskiej. Od 1356 roku, Tomar był już główną siedzibą zakonu i Henryk przyczynił się do rozbudowy klasztoru, wznosząc, między innymi, nowe budynki wokół dwóch dziedzińców otoczonych krużgankami. Dbał również o rozwój miasta, które tymczasem powstało, u stóp wzgórza klasztornego.  

Na początku lat 90-tych XV wieku, stanowisko wielkiego mistrza zakonu objął Manuel, stryjeczny brat króla Jana II, późniejszy król Manuel I. Z jego polecenia, po roku 1510 wzniesiono w Tomar prostokątną nawę,  przylegającą  do Charoli, wykorzystanej jako prezbiterium tak powiększonego kościoła. Nawa jest dwupoziomowa, a jej wyższy poziom pełnił rolę kapitularza. Stanowi ona jedno z najwspanialszych dzieł stylu manuelińskiego. Pracowali nad nią kolejno dwaj spośród najwybitniejszych architektów i rzeźbiarzy tego okresu: Diogo de Arruda i João de Castilha. Dziełem tego pierwszego jest w szczególności zewnętrzny wystrój nawy, w tym słynne okno, będące niejako wizytówką stylu manuelińskiego. Ponad obramowaniem, okno zwieńcza charakterystyczny krzyż równoramienny, z poprzecznymi zakończeniami ramion – emblemat zakonu Rycerzy Chrystusowych –  natomiast, wśród zwojów lin, poniżej obramowania, można dostrzec brodatą głowę w okrągłym kapeluszu. Historycy sztuki spierają się czy jest to autoportret Dioga, czy też głowa anonimowego żeglarza. Wystrój nie ogranicza się do okna, lecz pokrywa całą ścianę, flankowaną dwoma  okrągłymi filarami.  Na  prawym z nich wyrzeźbiono zapiętą na klamerkę podwiązkę, dla upamiętnienia angielskiego orderu, którym udekorowany został król Manuel. Wrażenie bujności i organicznego charakteru wystroju rzeźbiarskiego potęgują jeszcze złotawo seledynowe porosty pokrywające szary piaskowiec ściany.

Manueliński korpus naw kocioła klasztornego
Manuelińskie okno nawy kościoła
„Order Podwiązki”
Fragment wystroju zewnętrznego nawy

João do  Castilha, który jak samo nazwisko wskazuje był Kastylijczykiem, zastąpił Dioga jako głównego budowniczego w Tomar. Jego autorstwa jest manueliński portal kościoła.

Manueliński portal kościoła klasztornego w Tomar

Rozbudowa klasztoru nie zakończyła się wraz z panowaniem Manuela; jego syn i następca, Jan III Pobożny był  wielbicielem włoskiej architektury renesansowej  i ufundowane przez niego dalsze ogromne zabudowania klasztorne, otaczające wielkie dziedzińce z krużgankami, mają już wyraźnie renesansowy charakter, bez cech specyficznie portugalskich.

***

Stare miasto w Lizbonie jest malowniczo usytuowane na dwóch wzgórzach, Alfamą i Carmo, położonych nad Zalewem Tagu i przedzielonych doliną (Baixa). Zostało ono całkowicie zniszczone podczas trzęsienia ziemi w 1755 roku, a Baixę  szybko odbudowano w jednolitym stylu klasycystycznym. Z tego okresu pochodzi Praca do Comercio, położona nad samym Zalewem. W podmiejskiej miejscowości Belem, obecnie dzielnicy miasta, zachowało się, na szczęście, opactwo Hieronimitów i Torre Belem, wieża stanowiąca element fortyfikacji strzegących ujścia Tagu. Obie budowle pochodzą z pierwszej połowy XVI wieku. Z portu koło wieży wyruszały portugalskie wyprawy odkrywcze.

Obecnie Belem jestdzielnicą Lizbony, położoną kilka kilometrów na zachód od centrum miasta, nad brzegiem Zalewu Tagu. W piętnastym wieku była to mała miejscowość leżąca poza miastem, a warunki dogodne do nawigacji powodowały, że stąd wyruszało wiele portugalskich wypraw morskich. Henryk Żeglarz wybudował tu kaplicę obsługiwaną przez zakon Rycerzy Chrystusowych, którzy roztaczali opiekę nad marynarzami. W 1497 roku Vasco da Gama, wraz ze swoją załogą, spędził w kaplicy noc na modlitwie, przed wyruszeniem w podróż do Indii. Po jego triumfalnym powrocie, król Manuel I erygował w Belem opactwo, przeznaczone dla zakonu hieronimitów,jako votum za udaną wyprawę.

Prace nad opactwem rozpoczęły się w 1501 roku i były finansowane z cła nałożonego na towary korzenne sprowadzane z Dalekiego Wschodu. Budowa ciągnęła się z przerwami przeszło sto lat, jednakże zasadniczy kształt nadali opactwu i kościołowi dwaj wybitni architekci i rzeźbiarze: Diogo de Boitaca, który kierował pracami doroku 1517, oraz   João de Castilho, który go zastąpił jako kierownik budowy. Obaj należeli do najwybitniejszych twórców stylu manuelińskiego. Od Dioga pochodzi pierwotny projekt kościoła, zakrystii, refektarza i pierwszej kondygnacji krużganków. W krużgankach zastosował półokrągłe łuki, zamiast ostrych, gotyckich. Jego dzieło kontynuował João, który wprowadził szereg dalszych renesansowych elementów architektonicznych, w ich specyficznie hiszpańskiej postaci stylu plateresco. Jego dziełem jest monumentalny portal południowy kościoła. On również wzniósł sklepienie sieciowe z żebrami, rozpięte nad całą trójnawową halą kościoła i wsparte na wysmukłych ośmiokątnych kolumnach pokrytych gęstymi reliefami floralnymi i groteskowymi, autorstwa francuskiego rzeźbiarza Nicolasa Chanterene’a, zdradzającymi wpływy stylu plateresco. Można mieć zastrzeżenia  do tych elementów dekoracyjnych, które niepotrzebnie odbierają kolumnom coś niecoś z ich smukłości i lekkości. Wielka rozpiętość sklepienia stanowiła nie lada wyzwanie konstrukcyjne, z którego João wywiązał się zaiste znakomicie – jego sklepienie wytrzymało trzęsienie ziemi z roku 1755.

Portal kościoła opactwa hieronimitów w Belem
Wnętrze kościoła w opactwie hieronimitów w Belem
Przedsionek kościoła

Poczynając od połowy XV wieku kościół służył jako mauzoleum dynastii Avis. Królowie spoczywają w  charakterystycznych piramidalnych grobowcach, wspartych na grzbietach dwóch małych słoników z ciemnego kamienia. Nie wiadomo tylko czy w grobowcu Sebastiana spoczywają rzeczywiście jego szczątki. Ten młody król zaginął po straszliwej klęsce armii portugalskiej pod Alcacer-Quibir w Maroku w 1578 roku, co utorowało drogę Filipowi II do objęcia tronu portugalskiego. Co prawda Filip sprowadził rzekome zwłoki króla z Afryki i pochował je w  Belem, jednakże Portugalczycy długo jeszcze nie chcieli uwierzyć w jego śmierć i oczekiwali, że powróci, by wyzwolić ich kraj spod hiszpańskiego panowania.

João dokończył budowy krużganków klasztornych rozpoczętych przez Dioga. Wzniesione przez niego górne piętro krużganków jest cofnięte w stosunku do dolnego. W łuki otwierające się na środkowy dziedziniec wbudowano filigranowe maswerki, wsparte na rzeźbionej kolumience, które nadają krużgankom wrażenie lekkości. Tylko łuki w rogach dziedzińca pozbawione są maswerków i odsłaniają potężne filary nośne. Zewnętrzna dekoracja krużganków, z motywami roślinnymi i medalionami, została wykonana również przez Nicolasa Chanterene’a, ale ich styl plateresco pasuje tu lepiej niż na kolumnach w kościele, a złocisty piaskowiec, z których są zbudowane, dodaje im ciepłego, radosnego charakteru.

Belem krużganki
Krużganek na parterze
Okno krużganku na parterze
Narożnik krużganków na piętrze
Krużganek na pitrze

Klasztor hieronimitów nie jest jedynym zabytkiem manuelińskim w Belem. W nurtach Zalewu Tagu, wznosi się Torre do Belem, stanowiąca element dawnych fortyfikacji strzegących ujścia Tagu przed atakiem nieprzyjacielskim. Przed rokiem 1755  wieża znajdowała się w głębi Zalewu, jednak trzęsienie ziemi przesunęło nurt i teraz położona jest blisko brzegu. Została wzniesiona w latach 1514 – 20 przez architekta i inżyniera woskowego Francisca de Arruda, przy udziale Dioga de Boitaca. Patrząc na wspaniały, ozdobny krenelaż i wystrój rzeźbiarski wieży, trudno uwierzyć, ze miała ona militarny charakter. Jednak powyżej poziomu wody otwierają się w niej otwory strzelnicze, w których dotąd tkwią działa. Pod względem architektonicznym wieża jest mocno eklektyczna. Obok dominującego gotyku manuelińskiego, z jego typowymi elementami zdobniczymi – sferą armilarną i krzyżem Zakonu Chrystusowego –  renesans reprezentuje loggia z krużgankami, a niewielkie karbowane kopułki nad bartyzanami – nadwieszonymi wieżyczkami na koronie murów – mają charakter mauretański. Nic w tym dziwnego, gdyż, w okresie poprzedzającym budowę wieży, Francisco de Arruda był zatrudniony, wraz z bratem Diogo, przy budowie fortyfikacji portugalskich w Maroku i miał tam okazje zaznajomienia się z miejscową architekturą.

Wieża Belem
Bartyzana na wieży Belem

Szczęściem, podczas trzęsienia ziemi, które w 1755 roku zniszczyło Lizbonę, Belem nie ucierpiało poważnie, a rodzina królewska przeżyła tam kataklizm, w swojej letniej rezydencji, w której akurat przebywała.

***

Wrócę jeszcze na chwilę do Alcobaçy. Do elemntów późnogotyckich w tamtejszej katedrze należała zakrystia, dzieło João do Castilho – zniszczona trzęsieniem ziemi w roku 1755; na szczęście zachował się, prowadzący do niej wspaniały manueliński portal, w którym ościeża mają postać  pni dwu wyrzeźbionych drzew, z koronami, pokrytymi bujnym listowiem i łączącymi się ze sobą na nadprożu, oraz z herbem Portugalii widniejącym powyżej..

Katedra w Alkobacie, ocalałe odrzwia manuelińskie prowadzące do zakrystii

Klasztor posiada dwa patia otoczone krużgankami. Krużganek Ciszy powstał na początku czternastego wieku w klasycznym stylu gotyckim. Na początku XVI wieku, João do Castilho dobudował w nim eleganckie piętro, dosyć skromne jak na rozbuchany  styl manueliński, oraz piękne ośmiokątne lavabo w rogu dziedzińca.

Lavabo w katedrze

***

Za niekwestionowaną intelektualną stolicą Portugali uchodzi Coimbra. Tu znajduje się najstarszy i najczcigodniejszy uniwersytet portugalski, erygowany w roku 1290, który, co prawda, początkowo mieścił się w Lizbonie. Główny gmach uniwersytecki – dawny pałac królewski – mięci się na szczycie wzgórza nad rzeką  Mondego, na którego strome zbocze wspina się stare miasto. Zachował się w nim piękny manueliński portal i ościeża okien uniwersyteckiej kaplicy Św. Michała. Nie jest to jednak główny późnogotycki zabytek miasta.

Coimbra, widok z mostu na rzece Mondego
Coimbra, manueliński portal kaplicy uniwersyteckiej

Na początku XVI w. król Manuel I przystąpił do generalnej przebudowy klasztoru Santa Cruz w Coimbrze, położonego niżej nad rzeką, z myślą o stworzeniu w nim panteonu królewskiego. W przedsięwzięciu tym wzięło udział szereg najwybitniejszych architektów i rzeźbiarzy, reprezentujących styl manueliński. Ogólny nadzór nad przebudową objęli Diogo de Boitaca i miejscowy architekt Marcos Pires. Na dwóch bocznych ścianach prezbiterium, naprzeciwko siebie, francuski rzeźbiarz Nicolas Charteraine – ten sam,  który dekorował Klasztor Heronimitów w Belem – wzniósł ogromne grobowce dwóch pierwszych królów portugalskich: Afonsa I (1139-1185) i Sancho I (1185-1211), do których przeniesiono ich sarkofagi. Również reprezentacyjny portal klasztoru jest dziełem tego samego rzeźbiarza, wspólnym z João de Castilha. Natomiast piękne manuelińskie krużganki klasztorne zostały wzniesione przez Markosa Piresa.

Coimbra, krużganki klasztoru Santa Cruz
Narożnik krużganków klasztoruSanta Cruz
Maswerki w krużgankach Santa Cruz
Grobowce królewskie w kościele Santa Cruz
Ambona w kościele Santa Cruz

***

Jeśli styl manueliński jest olśniewającą  i wysoce oryginalną, portugalską  wersją późnego gotyku, to tym bardziej można to powiedzieć o najwybitniejszym dziele portugalskiego malarstwa gotyckiego, jakim jest poliptyk Św. Wincentego, który został odnalezionych w latach osiemdziesiątych dziewiętnastego wieku w klasztorze Św. Wincentego w Lizbonie i zidentyfikowany jako dzieło Nuna Gonçalvesa, nadwornego malarza króla Afonsa V, aktywnego na początku drugiej połowy XV w. Już sama identyfikacja autora dzieła wzbudziła polemiki. Dokonano jej na podstawie tekstu szesnastowiecznego malarza portugalskiego, Francika de Holanda, który wspomina o poliptyku tego artysty, składającym się jednak z ponad dwunastu paneli, podczas, gdy w skład tego, odnalezionego, wchodzi ich tylko sześć. Ponieważ nie jest znany żaden inny obraz, który można z pewnością przypisać Gonçalvesowi,  nie ma więc możliwości  zweryfikowania atrybucji na podstawie podobieństwa stylistycznego. W każdym razie poliptyk oznacza się wysoką wartością artystyczną i najzupełniej oryginalną kompozycją, chociaż jego silne związki z malarstwem niderlandzkim, skłaniały niektórych badaczy do hipotezy, że autor mógł się był  zapoznać z pracami van Eycka, gdy ten w roku 1428 odwiedził Portugalię w składzie poselstwa Filipa Pięknego Burgundzkiego, w sprawie jego małżeństwa z infantką Izabelą Portugalską. Van Eyck miał wówczas namalować jej portret.

Wszystkie sześć ogromnych paneli poliptyku – wysokich na nieco ponad dwa metry –  wypełnia szczelnie galeria blisko sześćdziesięciu postaci, nie pozostawiając miejsca na otoczenie, za wyjątkiem niewielkich prześwitów posadzki, na pierwszym planie.  Równomierny i statyczny  szereg postaci drugoplanowych stanowi tło dla pomniejszonych i bardziej dynamicznych osób na pierwszym planie. Ten układ przypomina kompozycje piętnastowiecznych gobelinów i wysunięto nawet hipotezę, że Gonçalves mógł być autorem słynnych „gobelinów z Pastrany”, wykonanych w
Tournai na zamówienie Afonsa V i przedstawiających zwycięstwa portugalskie w Maroku.

Poliptyk Św.Wincentego

Na poszczególnych panelach poliptyku wyobrażeni są przedstawiciele różnych grup społecznych  królestwa, w ich charakterystycznych strojach, oddanych z wielką precyzją. Na dwóch środkowych, szerszych panelach poliptyku występuje sam Św. Wincenty w otoczeniu rodziny królewskiej  i członków dworu, a między nimi biskupa w mitrze na głowie. Na węższych  panelach bocznych widnieją zakonnicy, rybacy, żeglarze i rycerze, a na  tzw. „Panelu Relikwii”, obok duchownych chrześcijańskich, występują  przedstawiciele religijnych mniejszości królestwa – muzułmanin i rabin z otwartą Torą w ręku. Mamy więc przegląd różnych społeczności królestwa. Zadziwiające jest wielkie zróżnicowanie i pogłębienie psychologiczne wszystkich wizerunków; prawdziwy portret zbiorowy, wykorzystujący, być może, autentyczne modele.

Mimo całej precyzji przedstawień istnieją kontrowersje wokół identyfikacji członków rodziny królewskiej. W szczególności poddaje się w wątpliwość czy postać w czarnym burgundzkim nakryciu głowy, przypominająca, tak strojem jak i fizjonomią, szesnastowieczną miniaturę  Henryka Żeglarza, przedstawia rzeczywiście tego księcia, a nie jego ojca – króla Jana I. Sprawa identyfikacji postaci – tak ważne dla historyków i historyków sztuki – nie ma jednak wpływu na wrażenia  estetyczne jakich dostarcza ten wspaniały poliptyk.